Do naszej redakcji trafiła niepokojąca relacja Czytelniczki, która opisuje poważny uraz dłoni, który powstał na skutek użytkowania jednego z popularnych leżaków na bulwarze. W tle pojawiają się też kolejne sygnały i doniesienia o podobnych zdarzeniach. Dochodziło nawet do amputacji!?
::addons{"type":"alert"}
Jedna z mieszkanek opisała sytuację, do której miało dojść podczas korzystania z leżaka przy punkcie gastronomicznym "Widokówka" na bulwarze. Obrażenia były na tyle poważne, że konieczna była wizyta na SORze.
- Dzień dobry, piszę w sprawie leżaków na bulwarze obok punktu gdzie sprzedają lody i kawę. 5 kwietnia, w niedzielę, byłam z mamą i w momencie siadania leżak zmiażdżył mi dwa palce. Pojechałam na SOR okazało się że są złamane.
Dzisiaj rozmawiając ze znajomą mówiła mi, że wczoraj jej sąsiedzi byli również w tym samym miejscu i jej mężowi obcięło dwa palce, niestety nie udało się ich przyszyć. Może jak nagłośnimy sprawę coś z tym zrobią. Aż strach pomyśleć ile jeszcze takich przypadków będzie, tym bardziej jak podbiegłam do dziewczyn które tam pracują po kubek z lodem, aby włożyć rękę to mówiły, że to nie pierwszy raz.
- relacjonuje mieszkanka Torunia.
Z tym niepokojącym zgłoszeniem zwróciliśmy się do kawiarni. Zapytaliśmy między innymi, czy zarząd obiektu słyszał o podobnych sytuacjach, do których miało dochodzić na przestrzeni ostatnich dni.
- Informujemy, że otrzymaliśmy jedno zgłoszenie tego typu incydentu związanego z użytkowaniem leżaków znajdujących się na Bulwarze Filadelfijskim w Toruniu. Ponadto nie odnotowaliśmy innych tego typu zdarzeń. Leżaki są dostępne dla użytkowników Bulwaru Filadelfijskiego od wielu lat (przy Barkach oraz od dwóch lat na skarpie pomiędzy pawilonami).
- przekazała nam Olga Rymarowicz, Menager Kawiarni "Widokówka"
Pojawiały się głosy, że groźnie incydenty na bulwarze, odpowiedzialna jest wadliwa partia leżaków, o co również zapytaliśmy kawiarnię.
- Chcielibyśmy również zdementować plotki o "wadliwej partii leżaków". Nigdy nie dostarczono nam żadnych wadliwych leżaków. Leżaki dostarczają nam firmy współpracujące z nami w tym Miasto Toruń. Zdarzają się oczywiście złamane, uszkodzone czy wręcz zniszczone przez wandali leżaki, które są natychmiast utylizowane. Na koniec każdego dnia wszystkie leżaki chowane są do naszych obiektów, a następnego dnia ponownie wystawiane bez tych uszkodzonych. Niestety nie mamy wpływu na użytkowanie ich w ciągu dnia przez użytkowników - uściśla Rymarowicz.
W odpowiedzi na zgłoszenia kawiarnia zapowiada dodatkowe działania, między innymi wprowadzenie ulotek z instrukcją obsługi leżaków. Na drzwiach lokalu i tablicy informacyjnej mają pojawić się również grafiki z informacją o zwróceniu uwagi na bezpiecznie użytkowane leżaków.
- Bezpieczeństwo naszych klientów pozostaje dla nas najwyższym priorytetem i dokładamy wszelkich starań, aby zapewnić komfortowe oraz bezpieczne warunki korzystania z naszej przestrzeni - dodaje Olga Rymarowicz.
W sprawie wypowiedział się także Urząd Miasta Torunia. Jak przekazał rzecznik prezydenta Marcin Centkowski, leżaki nie należą do gminy.
- Za udostępnianie leżaków nie jest odpowiedzialna Gmina Miasta Toruń. Nie są też one własnością gminną - podkreśla.
13 0
gdyby głupota miała skrzydła to by latała🤣🤣🤣🤣🤣🤣
0 6
No to już wszystko jasne dla czego jesteś wolny XD
8 0
Inwazja morderczych leżaków opanowała Toruń, najbardziej agresywne osobniki usytuowały się wzdłuż rzeki. Apel jest taki aby się nie zbliżać, nie łapać kontaktu wzrokowego, należy powoli się oodalić, nie uciekać. Szczególnie chronić dłonie.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz