Nocą włamywali się do sklepów, zabierali sejfy z gotówką i znikali bez śladu. Ich akcje powtarzały się w różnych częściach Polski, a straty rosły z miesiąca na miesiąc. Wszystko skończyło się dopiero wtedy, gdy kryminalni przygotowali zasadzkę. Straty liczone są w milionach!