Sprawa, która obiegła całą Polskę, wraca w nowym, dużo poważniejszym kontekście. Pojawiają się informacje o deportacji i konsekwencjach dla nagiego studenta z mostu.
::addons{"type":"alert"}
To była jedna z tych historii, o których mówił cały kraj. Nocna interwencja na moście im. Piłsudskiego w Toruniu – 25-letni obywatel Zimbabwe poruszał się tam nago, co wywołało poruszenie wśród mieszkańców i natychmiastową reakcję policji.
Jak informowały służby, mężczyzna nie był agresywny, ale jego zachowanie budziło poważne wątpliwości co do stanu zdrowia. Został przewieziony do placówki medycznej, a sprawa szybko trafiła do ogólnopolskich mediów.
Do sprawy odniósł się radny Adrian Mól, który złożył interpelację do prezydenta Torunia. Wskazuje w niej, że takie sytuacje wpływają na poczucie bezpieczeństwa mieszkańców i wymagają konkretnych działań.
– W ostatnim czasie mieszkańcy Torunia ponownie zetknęli się ze zdarzeniem, które wywołało uzasadniony niepokój społeczny – napisał radny.
::news{"type":"see-also","item":"79557"}
W dokumencie pojawiają się pytania o współpracę miasta z policją i Strażą Graniczną, analizę zagrożeń oraz dane dotyczące incydentów z udziałem cudzoziemców.
Teraz sprawa nabiera zupełnie nowego wymiaru. Jak podaje Radio PiK, konsekwencje dla 25-latka mogą być znacznie poważniejsze, niż początkowo zakładano.
Mężczyzna, który – jak sam przyznał – nic nie pamięta z tamtej nocy i był pod wpływem środków odurzających, za cztery wykroczenia został ukarany grzywną. Sąd Rejonowy w Toruniu nie zgodził się jednak na umieszczenie go w zamkniętym ośrodku dla cudzoziemców. Kluczowa jest jednak decyzja o deportacji.
– Obywatel Zimbabwe został zwolniony. Po zorganizowaniu rejsu powrotnego przez Zarząd do Spraw Cudzoziemców Komendy Głównej Straży Granicznej, mężczyzna zostanie doprowadzony przez funkcjonariuszy do samolotu. Koszty ponosi przede wszystkim sam deportowany. Zapłaci za transport i konwojowanie
– mówiła w rozmowie z radiem PiK major Dagmara Bielec, rzecznik Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej.
Mężczyzna ma 14 dni na odwołanie się od decyzji. Do tego czasu, mimo braku ważnych dokumentów pobytowych, może przebywać na wolności.
To jednak nie koniec sprawy. Jak ustaliło Radio PiK, postępowanie prowadzi także uczelnia, na której studiował 25-latek. Był studentem trzeciego roku pielęgniarstwa. Teraz grożą mu konsekwencje dyscyplinarne, które mogą zakończyć się wydaleniem z uczelni.
– Na uczelni toczy się postępowanie dyscyplinarne. Wyciągniemy z tego czynu konsekwencje
– przekazała radiostacji Julia Osuch, dyrektor do spraw współpracy i wizerunku.
Jeśli decyzja się utrzyma, mężczyzna zostanie deportowany z Warszawy. Jak wskazują przedstawiciele portu lotniczego, podróż do Zimbabwe wymaga przesiadek, a jej koszt i czas zależą od dostępnych połączeń.
To oznacza, że sprawa, która zaczęła się od nocnego incydentu na moście, może zakończyć się wyjazdem z kraju i poważnymi konsekwencjami życiowymi dla młodego mężczyzny.
0 1
juz to widze jak za to zaplaci ten caly inzynier
1 1
Nawet mi go szkoda...
0 0
Niech wy.pier... A ta dzi. vka od lewactwa za niego zalozy szajsryj-wiecbłąd
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz