Zamknij
Ważne

Krzyki na ulicy. „Przewrócił ją, ciągnął za kaptur. Sąsiad wybiegł z kijem"

red. DDW 16:00, 04.01.2026 Aktualizacja: 10:49, 02.01.2026
Skomentuj Fot: Nadesłane Fot: Nadesłane

Na osiedlu Kazimierza Wielkiego we Włocławku błąka się pies. Mieszkańcy mówią o atakach na inne zwierzęta, ale i... ludzi.

[ALERT]1767347302616[/ALERT]

Na włocławskim osiedlu Kazimierza Wielkiego od co najmniej dwóch tygodni, według relacji mieszkańców, błąka się pies w typie owczarka niemieckiego. Zwierzę widziane było w różnych częściach miasta – w rejonie ulic Zagajewskiego i Celulozowej, na Płockiej, przy torach, a nawet kilkanaście dni temu w okolicach Topolowej. Wiele osób zwraca uwagę, że zwierzę ma czarną obrożę, co sugeruje, że mogło komuś uciec.

Mieszkańcy Włocławka uważajcie na psa wilczura, który wałęsa się w okolicy osiedla Kazimierza Wielkiego i atakuje mieszkańców spacerujących z psami. 

– napisał mieszkaniec Włocławka z prośbą o nagłośnienie.

Strach, bezradność i próby pomocy

Opis tej sytuacji trafił również na jedną z internetowych lokalnych grup mieszkańców Włocławka. Pod postem wybuchła dyskusja – emocjonalna, pełna obaw, ale też współczucia wobec psa. Niektórzy piszą, że zwierzę próbowało podejść do ludzi, inni że reagowało nerwowo. Jedna z osób opisywała, że kiedy spróbowała wyciągnąć rękę, pies „rzucił się” i dlatego zawiadomiła straż miejską

No właśnie teraz był na Płockiej, chciałam go pogłaskać to by się rzucił, zadzwoniłam na Straż Miejską

– relacjonuje jedna z mieszkanek. 

Wielu internautów przekonuje, że pies może być po prostu przerażony – prawdopodobnie uciekł podczas huku petard albo został porzucony. Z komentarzy wynika też, że to właśnie mieszkańcy pierwsi próbują zrozumieć sytuację i szukać źródła problemu, m.in. pytając, czy zwierzę nie mieszkało przy jednej z pobliskich ulic i czy nie ma właściciela, który puszcza je samopas.

Pojawiają się również relacje osób, które broniąc swoich psów, same doznały obrażeń. Emocje dodatkowo podnosi poczucie, że pies od tygodni przemieszcza się po mieście, a problem pozostaje bez rozwiązania.

Jedna z osób opisywała, że w wyniku jednego ze zdarzeń ucierpiały dwie kobiety.  

Bardziej interesujące jest to, że mieszkańcy słysząc dwie piszczące i wołające o pomoc kobiety (z czego jedna została przez psa przewrócona i ciągnięta za kaptur), po prostu stali w oknach i gapili się jak na jakiś serial na tv. Gdyby nie to, że ktoś inny zadzwonił na straż i to że sąsiad jednej z kobiet wybiegł z kijem od szczotki, nie wiadomo jakby się to skończyło.

Krytyka reakcji służb i pytanie: kto powinien interweniować?

Część mieszkańców mocno krytykuje sposób działania straży miejskiej podczas opisanej interwencji – twierdząc, że funkcjonariusze nie byli przygotowani, użyli gazu, a psa i tak nie zabezpieczono. Wśród komentarzy pojawiało się również oczekiwanie, że w takiej sytuacji powinien zostać wezwany lekarz weterynarii lub osoba z uprawnieniami do odłowu zwierząt.

Z drugiej strony, znajdują się głosy bardziej stonowane – wskazujące, że w internecie łatwo eskalować ocenę, a nie każdy wpis musi w pełni odzwierciedlać przebieg zdarzenia. Wskazywano także, że być może pies jest chory, wystraszony lub zdezorientowany, co mogło spowodować agresywne reakcje.

Fot. Nadesłane

Patrol, próba odnalezienia psa i ustalenie właściciela

Po naszym zapytaniu do Straży Miejskiej otrzymaliśmy informację dotyczącą interwencji na osiedlu Kazimierza Wielkiego. Ze zgłoszenia wynikało, że pies miał atakować inne psy i krążyć między blokami przy ul. Celulozowej. Funkcjonariusze potwierdzili, że zgłoszenie wpłynęło w poniedziałek, 30 grudnia, około godz. 21:15, a patrol rozpoczął poszukiwania kilkanaście minut później – w rejonie bloków 11, 15A i 19B. Próba odłowienia psa nie powiodła się, a pracownik schroniska nie mógł pojawić się na miejscu. 

Strażnicy podjęli próbę ustalenia właściciela zwierzęcia. Jak przekazano, pies może pochodzić z jednej z firm przy ulicy Płockiej. Zlokalizowano osobę powiązaną z przedsiębiorstwem i przekazano jej informacje o sytuacji.

Strażnicy ustalili, że pies prawdopodobnie pochodzi z jednej z firm przy ulicy Płockiej. (…) Patrolowali później jeszcze około 23:00 ten sam rejon i już tego psa tam nie stwierdzili. Czyli być może to działanie dało pozytywny efekt

– informuje Dariusz Rębiałkowski, rzecznik prasowy Straży Miejskiej we Włocławku.

Co dalej? Historia psa wciąż jest niejednoznaczna

Wiadomo, że Straż Miejska prowadziła działania w rejonie zgłoszeń, podjęła próbę odłowienia psa oraz – jak przekazał rzecznik – dotarła do osoby powiązanej z firmą, z której zwierzę mogło pochodzić. Może to oznaczać, że interwencja przyniosła efekt i zwierzę wróciło pod opiekę.

Nie ma jednak pewności, w jakim stanie jest pies ani czy na pewno znajduje się w bezpiecznym miejscu. Dlatego – dla dobra ludzi i samego zwierzęcia – prosimy mieszkańców o zachowanie ostrożności. Nie należy podejmować prób samodzielnego odławiania psa, a każdy sygnał należy kierować do Straży Miejskiej.

(red. DDW)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%