REKLAMA

Polska, Polacy i świat rozłożeni na czynniki pierwsze. Hemarów czterech

11:53, 28.06.2016 | Adrian Aleksandrowicz
REKLAMA
Skomentuj
Cztery osoby grają, śpiewają i Hemara recytują! fot. Tomasz Berent

Kiedy podjęto decyzję o przełożeniu premiery spektaklu „Hemar. Marchewka – próba generalizacji” wszyscy byli pełni obaw. Zmiany w obsadzie też nie wróżyły nic dobrego. A jednak... Na scenie Teatru Muzycznego podziwiać można kawał sztuki i dobrej aktorskiej roboty!

Napisane dawno temu teksty Mariana Hemara, mistrza przedwojennej satyry ze sceny teatru brzmią tak, jakby ktoś napisał je wczoraj. Pełne harmonii i mistrzowskiej zabawy słowem utwory literata przerobiono na piosenki... W aranżacjach Tomasza Lewandowskiego są one nie tylko okazją do pośmiania się z samych siebie. Nadają się idealnie do nucenia przy goleniu, czy pod prysznicem! I wydaje się, że jest to zabieg celowy – dzięki temu, każdy może poczuć się jak jeden z czwórki aktorów na scenie.

fot. Tomasz Berent

Karolina Michalik, Paulina Grochowska, Michał Chorosiński i Jeremiasz Gzyl pokazali jak można pełnią środków aktorskiego wyrazu zachwycić nawet najbardziej ponurego widza! Każde z nich czasami skorzystało ze swojego scenicznego emploi, bo po co z nim walczyć? Kto inny, jak nie Karolina Michalik, ma przekonywać publiczność, że dieta naprawdę popłaca, ale bez przesady... Czy poza Jeremiaszem Gzylem ktoś na scenie z gitarą w rękach może poudawać Beetelsa? Nie! Reżyser spektaklu, Bartłomiej Wyszomirski, wydobył z aktorów to, co najlepsze, jednocześnie pozwalając im mieć z tego kreowania totalną frajdę!

fot. Tomasz Berent

Spektakl właściwie przypomina koncert... Bo w inscenizacji poematu Hemara wykorzystano kilkanaście piosenek, które aktorzy śpiewają i grają (własnymi rękami!) na żywo. Na scenie towarzyszy im nienachalny, ale chwilami niezwykle potrzebny ruch sceniczny oraz bardzo zwyczajna scenografia.

Czwórka Hemarów ubrana w jeansy, białe koszule, krawaty, marynarki i kapelusze szydzi z samych siebie, ze swoich rodaków i właściwie z wszystkiego. Ale w tym szyderstwie jest metoda! Scenariusz powstał na podstawie tekstów napisanych nie później niżw 1942 roku, a założę się, że wielu widzów było przekonanych, że to ludzie jakich obserwujemy w sejmowych ławach byli inspiracją do powstanie tych literackich żartów.

 Spektakl spotkał się z ogromnie ciepłym przyjęciem ze strony widzów. Dawno w Pałacu Dąmbskich widownia nie klaskała tak głośno i długo, a aktorzy nie... bisowali. Co więcej, mieli z tego bisu ogromną satysfakcję!

(Adrian Aleksandrowicz)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© ddtorun.pl | Prawa zastrzeżone | 2018