Zamknij
Ważne

Mein Kampf - tylko, albo aż książka...Manifest na scenie... Teatr, reportaż czy po prostu historia?

Adrian Aleksandrowicz 10:14, 25.05.2016 Aktualizacja: 14:57, 22.10.2025
Mein Kampf - tylko, albo aż książka...Manifest na scenie... Takiej inscenizacji Mein Kampf nikt się nie spodziewał, fot. Candy Welz

Spektakl niemieckiej grupy Riminni Protokol jeszcze przed premierą wzbudził wiele kontrowersji - sam fakt wystawiania na scenie sztuki na podstawie manifestu Adolfa Hitlera podzielił wówczas opinię publiczną. Także przed pokazem sztuki na Kontakcie mnożyły się pytania o granice. Na scenie zaprezentowano jednak naukową rozprawę, a nie pokaz czystego antysemityzmu.

6 aktorów, a właściwie opowiadaczy i mnóstwo historii z Mein Kampf w tle... Dzieło, które kiedyś każdy aryjczyk musiał znać na pamięć, a w każdym domu zajmowało honorowe miejsce obok Biblii i książki kucharskiej, przez lata musiało pozostać w ukryciu.

Niemniej aktorzy wspominają, że podróżując po całym świecie można znaleźć jej zagraniczne wydania. Piękne pozłacane strony, a niekiedy gazetowy papier i manga w iście japońskim stylu to tylko niektóre wersje manifestu, który przez wiele lat był czymś zakazanym.

Spektakl wpisuje się raczej w nurt teatru dokumentalnego - żaden z aktorów nie gra Hitlera, ani Żyda czy innych postaci. Są oni badaczami historii jednego z najbardziej znanych tytułów literackich na świecie.

fot. Candy Welz

Aktorzy przedstawiają widzom zwykłe historie, jakie każdy na pewno kiedyś przeżył. Tylko w tym przypadku zamiast Harlekina, bajki czy tygodnika opinii w tle widać najbardziej antysemicki manifest w XX wieku. Kiedyś 7-letnia Sybilla wręczyła ten tom swojej mamie w prezencie gwiazdkowym, Matthias, z pochodzenia żyd, uzależnił się od hitlerowskiego manifestu, próbując nawet poderwać na cytaty z "Mein Kampf" wypoczywającą w Tel AvIvie niemiecką turystkę...

Na scenie zamiast historii, widzimy raczej proces jej tworzenia, zgłębiamy się w korzenie fenomenu, jakim przez lata stała się książka, i to nie tylko w środowiskach neonazistowskich!

Scenografia chociaż prosta, to jednak jest bardzo "wielofunkcyjna". Czasami to po prostu platforma, kolejny poziom do wspinania się. Niekiedy księgarniane, albo biblioteczne półki, a niekiedy po prostu ściana, na której wyświetlić można mapping. Chociaż momentów, kiedy pojawiają się mappingi czy inne materiały video jest w spektaklu wyjątkowo mało, to każdy jest uzasadniony i bardzo widowiskowy. Podobnie jest z muzyką, która bardzo często nie jest jedynie tłem, a kolejnym przykładem w toczącej się dyskusji.

Spektakl w znacznej większości prezentowany jest w języku angielskim, tylko cytaty z dzieła aktorzy prezentują w oryginalne i chociaż często dotyczą one najmocniejszych fragmentów antysemickiego manifestu, to widz nie odbiera ich jako coś złego. Udziela się naukowy charakter teatralnego wydarzenia.

(Adrian Aleksandrowicz)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%