Blisko rok po wydarzeniach, które wstrząsnęły Toruniem, sprawa tajemniczego "strzelca z Warszawskiej" ponownie trafiła na wokandę. W piątek, 3 lipca, Sąd Rejonowy w Toruniu rozpatrywał zażalenie Marcina Lewickiego na umorzenie śledztwa. Poszkodowany dziennikarz i jego pełnomocnik przekonywali, że sprawa została zbyt szybko zamknięta, a sprawca nadal może stanowić zagrożenie.
::addons{"type":"alert"}
To jedna z najbardziej tajemniczych i niepokojących spraw, jakie w ostatnich latach wydarzyły się w Toruniu. W sierpniu ubiegłego roku nieznany sprawca oddawał strzały z wiatrówki lub podobnej broni w kierunku motocyklistów poruszających się przez centrum miasta. Jedną z ofiar był dziennikarz portalu O2.pl i były reporter Dzień Dobry Toruń, Marcin Lewicki.
::news{"type":"see-also","item":"70513"}
Do najbardziej dramatycznego zdarzenia doszło 15 sierpnia 2025 roku na skrzyżowaniu ul. Traugutta i Bulwaru Filadelfijskiego. Marcin Lewicki zatrzymał się motocyklem na czerwonym świetle. W pewnym momencie przez lekko uchyloną szybę kasku w jego oko trafił metalowy śrut.
Dziennikarz trafił do szpitala, gdzie przeszedł dwie skomplikowane operacje. Jedna z nich trwała blisko dziesięć godzin. Lekarzom udało się usunąć z oka metalowy pocisk, jednak skutki zdarzenia pozostają dla poszkodowanego niezwykle dotkliwe.
Wkrótce okazało się, że przypadek Marcina Lewickiego prawdopodobnie nie był odosobniony. Już dzień wcześniej inny motocyklista miał zostać trafiony śrutem w nogę, a kolejne osoby zgłaszały uderzenia w kaski lub odzież ochronną podczas przejazdu przez centrum Torunia.
Sprawa od początku była traktowana przez policję priorytetowo. Funkcjonariusze zabezpieczyli monitoring, przesłuchali świadków, przeprowadzili przeszukania oraz zlecili ekspertyzy balistyczne.
Pod koniec grudnia 2025 roku zapadła jednak decyzja o umorzeniu dochodzenia. Policja argumentowała, że mimo wykonania wszystkich możliwych czynności nie udało się ustalić ani sprawcy, ani dokładnego miejsca, z którego oddawano strzały. Marcin Lewicki nie zgodził się z taką decyzją i złożył zażalenie, domagając się wznowienia postępowania.
::news{"type":"see-also","item":"83342"}
W piątek, 3 lipca, sprawa wróciła na wokandę Sądu Rejonowego w Toruniu. Początkowo sędzina nie wyraziła zgody na obecność mediów na sali rozpraw, ale niedługo później zmieniła zdanie.
Po wysłuchaniu stron sędzia poinformowała, że decyzja dotycząca ewentualnego wznowienia śledztwa zostanie ogłoszona 21 lipca.
Po rozprawie głos zabrał sam Marcin Lewicki, który nie ukrywał emocji.
– Myślę o tym zdarzeniu codziennie. Jestem z tego powodu, najłagodniej mówiąc, skonsternowany. Uważam, że to była sprawa do wyjaśnienia. To nie jest poszukiwanie seryjnego mordercy-geniusza, lecz kogoś, kto z frustracji robi ludziom krzywdę
– powiedział dziennikarz.
Lewicki przyznał również, że liczy na wznowienie śledztwa i ma nadzieję, że po niemal roku sprawa ponownie trafi do śledczych: – Nie chcę oceniać postawy sądu, ale mam wrażenie, że przewodnicząca składu sędziowskiego była wstrząśnięta tą sprawą. Tak jak ja jestem od samego początku – dodał.
Jeszcze ostrzej sytuację ocenił pełnomocnik pokrzywdzonego, adwokat Michał Jakubaszek.
– Z pewnością policja nie zrobiła wszystkiego, co można było zrobić. Nie mam wątpliwości, że zbagatelizowała tę sprawę na początku. Gdyby czynności, które zostały podjęte na początku, były bardziej zintensyfikowane, to być może pan Marcin nie byłby kolejną ofiarą
– stwierdził.
Prawnik podkreślił również, że skutki działania sprawcy mogły być znacznie tragiczniejsze: – Chcę powiedzieć jasno, że ten człowiek mógł zabić. Gdyby śrut trafił kilka centymetrów dalej, moglibyśmy dziś rozmawiać o zupełnie innej tragedii – zaznaczył.
Teraz wszystko zależy od decyzji Sądu Rejonowego w Toruniu. Jeżeli zażalenie zostanie uwzględnione, śledztwo dotyczące tajemniczego "strzelca z Warszawskiej" wróci do organów ścigania.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz