Wiadomości

Zamknij

Poważne zarzuty wobec SOR w Toruniu. Dyrekcja odpowiada na zarzuty

Daniel Wiśniewski Daniel Wiśniewski 14:53, 03.07.2026 Aktualizacja: 20:21, 03.07.2026
1 Poważne zarzuty wobec SOR w Toruniu. Dyrekcja odpowiada na zarzuty Archiwum DDToruń Fot. Daniel Wiśniewski

Wojewódzki Szpital Zespolony w Toruniu odpiera zarzuty dotyczące rzekomych nieprawidłowości na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Po publikacji Wirtualnej Polski o możliwych brakach kadrowych, pracy lekarzy na dwóch oddziałach jednocześnie i zastraszaniu personelu, władze placówki zorganizowały pilną konferencję prasową. Zapewniają, że pacjenci byli bezpieczni, a kontrole nie wykazywały nieprawidłowości.

::addons{"type":"alert"}

Sprawa Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Rydygiera w Toruniu wywołała ogromne poruszenie nie tylko w środowisku medycznym, ale również wśród mieszkańców regionu. Wszystko za sprawą publikacji Wirtualnej Polski, która w piątek, 3 lipca, opisała zarzuty lekarzy oraz przedstawicieli środowiska medycznego dotyczące funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

Jak informowaliśmy wcześniej, powołując się na publikację Wirtualnej Polski, przedstawiciele Porozumienia Rezydentów i Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy twierdzili, że na części dyżurów w toruńskim SOR miało brakować lekarzy, a luki miały być uzupełniane przez specjalistów pełniących jednocześnie obowiązki na oddziałach macierzystych.

::news{"type":"see-also","item":"83339"}

Jeszcze tego samego dnia władze szpitala zdecydowały się zorganizować konferencję prasową, podczas której stanowczo odrzuciły wszystkie pojawiające się zarzuty.

Lekarze alarmują o możliwych nieprawidłowościach

Jak opisywała Wirtualna Polska, Porozumienie Rezydentów domaga się pilnej i niezależnej kontroli funkcjonowania toruńskiego szpitala. W rozmowie z portalem Władysław Krajewski, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów, twierdził, że podczas części dyżurów na SOR brakowało lekarzy, a pacjentami mieli zajmować się specjaliści, którzy jednocześnie pełnili obowiązki na innych oddziałach oraz blokach operacyjnych.

Podobne stanowisko przedstawiła cytowana przez Wirtualną Polskę przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Grażyna Cebula-Kubat. Jak informowaliśmy, miała ona osobiście zapoznawać się z dokumentacją dotyczącą dyżurów i twierdzić, że podobne sytuacje nie były jednostkowymi przypadkami.

W publikacji Wirtualnej Polski pojawiły się również zarzuty dotyczące możliwego zastraszania lekarzy oraz rozbieżności pomiędzy rzeczywistymi grafikami dyżurów a dokumentami przekazywanymi do Narodowego Funduszu Zdrowia.

"Stanowczo sprzeciwiamy się tym informacjom"

Do tych zarzutów podczas piątkowej konferencji prasowej odniosły się władze Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu.

– Chcemy przede wszystkim odpowiedzieć na pytania, które pojawiają się w związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi działalności Szpitalnego Oddziału Ratunkowego naszego szpitala. Chcemy wyrazić nasz głęboki sprzeciw przeciwko tym informacjom, które uznajemy za głęboko nieprawdziwe. Kontrole są obecnie przeprowadzane przez niezależne instytucje

– podkreślali przedstawiciele placówki.

Szpital zaznaczył, że zamierza współpracować ze wszystkimi organami kontrolnymi i oczekuje na wyniki prowadzonych postępowań.

"Nigdy nie było sytuacji, by lekarz pełnił dwa dyżury jednocześnie"

Najobszerniej do zarzutów odniosła się dr Iwona Skonieczna-Zielak, koordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

– Pracuję w tym szpitalu od 38 lat, a na oddziale ratunkowym od 26 lat. Współtworzyłam ten oddział od początku funkcjonowania państwowego ratownictwa medycznego w Polsce

 

– mówiła.

Jak wyjaśniała, model funkcjonowania toruńskiego SOR od początku opiera się na lekarzach medycyny ratunkowej oraz specjalistach delegowanych z najważniejszych oddziałów szpitala: – Są to lekarze interny, kardiologii, neurologii, chirurgii oraz ortopedii. Lekarze ci, pełniąc dyżur na oddziale ratunkowym, są zwolnieni z obowiązków na swoich oddziałach macierzystych – zapewniała.

Koordynator SOR podkreśliła, że oddział przyjmuje średnio od 120 do 140 pacjentów dziennie.

– Nic mi nie wiadomo o sytuacji, aby lekarz pełnił jednocześnie dyżur na swoim oddziale macierzystym i na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Takie sytuacje po prostu nie mają miejsca – mówiła.

"Są wyjątkowe sytuacje ratowania życia"

Przedstawiciele szpitala przyznali jednak, że sporadycznie zdarzają się sytuacje wyjątkowe. Dotyczyć ma to przede wszystkim specjalności zabiegowych, gdy jeden z lekarzy musi nagle uczestniczyć w ratowaniu życia pacjenta na bloku operacyjnym.

– Wówczas pozostali lekarze pełniący dyżur na oddziale ratunkowym przejmują opiekę nad pacjentami. Mówimy jednak o sytuacjach wyjątkowych i czasowych. Nigdy nie oznacza to, że jeden lekarz pełni równolegle dwa dyżury – padły na konferencji.

Przedstawiciele szpitala dodawali, że na poszczególnych oddziałach dyżuruje zwykle od dwóch do czterech lekarzy, a jeden z nich od początku wie, że danego dnia będzie pełnił obowiązki w SOR.

– Musimy zachowywać elastyczność w sytuacjach zagrożenia życia. Jeśli lekarz na SOR chwilowo nie ma pacjentów, a na oddziale macierzystym trwa akcja ratowania życia, naturalne jest, że pomaga swoim kolegom – argumentowali.

Co z zarzutami zastraszania lekarzy?

Podczas konferencji odniesiono się również do zarzutów dotyczących rzekomego zastraszania personelu.

– W ciągu ostatnich dziesięciu lat udzielono jednej nagany lekarzowi. Stało się to w ubiegłym roku na wniosek ordynatora oddziału i dotyczyło niewykonywania obowiązków – przekazali przedstawiciele szpitala.

Jak podkreślono, w placówce zatrudnionych jest blisko 500 lekarzy. Przedstawiciele szpitala zasugerowali jednocześnie, że cała sprawa mogła zostać zainicjowana przez osobę, wobec której zastosowano wspomnianą karę, choć zaznaczyli, że nie posiadają na to żadnych dowodów.

Szpital czeka na wyniki kontroli

Władze placówki podkreślały wielokrotnie, że od ponad 20 lat funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego dokumentacja była przekazywana według tych samych zasad i dotychczas nie budziła istotnych zastrzeżeń.

– Uważamy, że należy poczekać na wyniki niezależnych kontroli. Jesteśmy spokojni, ponieważ wcześniej przekazywana dokumentacja była wielokrotnie weryfikowana i nie wykazywano poważniejszych nieprawidłowości – podsumowali przedstawiciele szpitala.

Sprawa budzi ogromne emocje, ponieważ dotyczy funkcjonowania jednej z najważniejszych placówek medycznych w województwie kujawsko-pomorskim. O wynikach prowadzonych kontroli i dalszych ustaleniach będziemy informować na bieżąco.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

RfyyRfyy

1 0

To szczera prawda moze byc.Mnie w zeszłym roku doktor kleczka wypuścił pk udarze mozgh nie rozpoznajac tego udaru. Stwierdził że to brak elektrolitów, kroplówka i do domu. Dopiero w wojewódzkim zajęli sie tematem należycie.

20:47, 03.07.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%