To jedna z najmodniejszych roślin ostatnich lat. Zdobi ogrody, tarasy i osiedla w całej Polsce. Niewiele osób wie jednak, że w części krajów jej uprawa jest zakazana, a eksperci ostrzegają przed jej wpływem na środowisko.
Puszyste pióropusze, nawet cztery metry wysokości, efektowny wygląd przez cały sezon – trawa pampasowa stała się w ostatnich latach jedną z najpopularniejszych roślin ozdobnych w Polsce. Można ją spotkać w przydomowych ogrodach, na nowych osiedlach i miejskich skwerach. W tym samym czasie Hiszpania, Portugalia, Australia i Nowa Zelandia wpisały ją na listy najgroźniejszych gatunków inwazyjnych i zakazały jej uprawy.
Cortaderia selloana pochodzi z Ameryki Południowej i poza rodzimym ekosystemem potrafi zachowywać się jak biologiczny agresor. Jedna kępa produkuje miliony lekkich nasion, które wiatr roznosi na duże odległości. Roślina błyskawicznie opanowuje tereny nadrzeczne, wydmy i łąki, tworząc gęste zarośla, które wypierają lokalne gatunki i pozbawiają rodzime owady oraz zwierzęta pożywienia i schronienia.
W południowej Europie walka z trawą pampasową to poważny problem. Hiszpanie wycinają i wykopują młode rośliny, starsze kępy traktują herbicydami, a do kontroli inwazji angażują nawet stada bydła i mechaniczne koszenie całych połaci terenu.
Portal WP Dom zwrócił uwagę na kluczowy paradoks: roślina, która sieje ekologiczne spustoszenie na południu Europy, w polskich centrach ogrodniczych stoi na półkach zupełnie legalnie. Powód jest klimatyczny. Trawa pampasowa nie znosi mrozów – młode okazy bez starannego zabezpieczenia na zimę po prostu wymarzają. W naszych warunkach nie jest w stanie samodzielnie skolonizować okolicznych terenów, dlatego nie figuruje na polskiej ani unijnej liście inwazyjnych gatunków obcych.
To może się jednak zmienić. Eksperci obserwują postępujące ocieplenie klimatu i coraz łagodniejsze zimy. Trawa pampasowa pojawia się już w unijnych dyskusjach nad rozszerzeniem listy gatunków inwazyjnych – jeśli przepisy się zmienią, jej uprawa w Polsce może zostać ograniczona.
Kluczowa zasada to kontrola kwiatostanów. Pióropusze należy przycinać, zanim zaczną dojrzewać i rozsiewać nasiona. Ścięte wiechy można wykorzystać jako dekorację w wazonie – są trwałe i efektowne. To proste działanie wystarczy, by trawa pampasowa pozostała bezpieczną ozdobą, a nie źródłem problemów dla sąsiadów i okolicznych terenów zielonych.
Na razie polskie mrozy robią za naturalną barierę. Warto jednak wiedzieć, co się sadzi – i pilnować, żeby ogrodowy hit nie stał się ogrodowym problemem.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz