Każdej wiosny w gabinecie podologicznym pojawia się ten sam widok: stopy po kilku miesiącach chowania w skarpetach i ciasnych butach, wymagające natychmiastowej interwencji. Daniel Abratkiewicz, podolog i pierwszy w Polsce biegły sądowy z zakresu podologii, opowiedział dziennikarce WP Kobieta, co najczęściej trafia do jego gabinetu i jakich błędów Polacy wciąż nie przestają popełniać.
Pierwsze tygodnie sezonu to dla podologów czas intensywnej pracy. Abratkiewicz wyjaśnia, że przez zimę stopy są przegrzewane, źle wentylowane i często w ogóle niepielęgnowane. Efekty widać gołym okiem: pękające pięty, zrogowaciały naskórek, grzybica międzypalcowa, paznokcie zmienione chorobowo. Pacjenci przychodzą z przekonaniem, że problem pojawił się nagle. Specjalista wie, że to wynik miesięcy zaniedbań.
Dobra wiadomość jest taka, że większość tych problemów da się rozwiązać. Zła – że wymaga to czasu i systematyczności, a nie jednej wizyty i preparatu z apteki.
Wśród popularnych letnich błędów Abratkiewicz szczególnie wyróżnia japonki. Jak zaznaczył w rozmowie z WP Kobieta, to obuwie zaprojektowane do przejścia kilku metrów – od prysznica do szafki, z leżaka do basenu. Tymczasem wiele osób chodzi w nich przez cały dzień, pokonując kilometry. Jeden punkt podparcia między palcami zaburza biomechanikę stopy, prowadzi do otarć, mikrourazów i zwiększa ryzyko infekcji przez uszkodzoną skórę.
Podobny werdykt dotyczy balerin – wygodnych pozornie, ale pozbawionych wsparcia dla stopy, nieprzewiewnych i często ciasnych.
Rezygnacja ze skarpet latem to według podologa jeden z najprostszych sposobów na stworzenie środowiska przyjaznego grzybom. Skarpetka wchłania pot – bez niej wilgoć zostaje w bucie. A buty, jak przypomina specjalista, rzadko są regularnie dezynfekowane. Chowane po sezonie bez czyszczenia stają się gotowym rezerwuarem bakterii i grzybów na kolejną zimę. Abratkiewicz zaleca dezynfekcję butów przed schowaniem – domową lub profesjonalną, np. przez ozonowanie.
W kwestii materiałów – buty i skarpetki powinny być z naturalnych surowców. Lepiej zainwestować raz więcej niż płacić za leczenie grzybicy.
Środki na nadmierną potliwość Abratkiewicz traktuje z rezerwą. Blokują pocenie, ale przy okazji mocno przesuszają skórę, co prowadzi do kolejnych problemów: pęknięć i mikrourazów ułatwiających infekcje. Lepiej sięgać po produkty z naturalnymi składnikami – szałwią, kolagenem, ekstraktem z róży – które ograniczają potliwość bez całkowitego jej blokowania.
Specjalista odradza też samodzielne stosowanie pumeksu, tarki ani „skarpetek złuszczających" – to narzędzia, które w niepowołanych rękach częściej szkodzą niż pomagają.
Na koniec dobra wiadomość: świadomość Polaków w kwestii pielęgnacji stóp rośnie. Coraz więcej osób przychodzi profilaktycznie, a nie dopiero wtedy, gdy problem jest poważny. Niemal połowa pacjentów Abratkiewicza to mężczyźni – co jeszcze kilka lat temu byłoby nie do pomyślenia.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz