Zamknij
Ważne

USA kuszą sportowców różnych dyscyplin. W Toruniu też można z tego skorzystać

Daniel Wiśniewski Daniel Wiśniewski 15:00, 13.02.2026 Aktualizacja: 12:23, 13.02.2026
Skomentuj USA kuszą sportowców różnych dyscyplin. W Toruniu też można skorzystać Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Depositphotos.com

Trenują latami, a potem przychodzi pytanie: co dalej?, W Polsce marzenia kończą się bowiem często na wieku juniora. Coraz więcej rodzin sprawdza jednak inny scenariusz: studia w USA i sport na poważnie.

::addons{"type":"facebook-encouragement"}

Temat dotarł po głośnym tekście na trojmiasto.pl, w którym opisano historię bliźniaków Tymoteusza i Maksymiliana Zeszutków. Autorzy przypomnieli, że chłopcy kilka lat temu byli bohaterami cyklu o młodych talentach, a dziś szykują się do matury i… realnego wyjazdu za ocean – na Emory & Henry University w Wirginii. W materiale  mocno wybrzmiał wątek „planu B” dla młodych sportowców: co zrobić, kiedy piłkarskie marzenia zderzą się z brutalną selekcją po U-19, a zawodowstwo okazuje się dostępne dla promila.

To właśnie w tym kontekście porozmawialiśmy z Tomaszem Czuchnowskim, dyrektorem USAsportEDU i przedstawicielem ASM Sports w Polsce. Zależało nam na praktyce, a nie na hasłach. Jak wygląda ścieżka sport–studia w USA? Kto może z niej skorzystać? Ile to kosztuje? I co najważniejsze: czy to rozwiązanie realne także dla młodych sportowców z Torunia i regionu, a nie tylko dla „nazwisk” z największych akademii?

Jak mówi Czuchnowski, ten pomysł nie narodził się w gabinecie, tylko w domu.

– Jak to często bywa, wszystko zaczęło się z potrzeby i trochę z przypadku. Gdy mój syn był w ósmej klasie, intensywnie przygotowywał się do egzaminów wstępnych do liceum. Nauka zaczęła pochłaniać coraz więcej czasu, a wraz z nią spadła motywacja i możliwości regularnego trenowania piłki nożnej – opowiada. I dodaje szczegół, który dobrze pokazuje, jak zmienił się klimat wokół „soccer” w Stanach: – To był też moment, gdy Lionel Messi dołączył do Interu Miami, a zainteresowanie piłką nożną w USA (…) jeszcze bardziej przyspieszyło.

Wtedy pojawiła się myśl, żeby wieloletnie treningi nie kończyły się nagle i bez sensu, tylko prowadziły do czegoś większego. – Po raz pierwszy pomyśleliśmy: a co, jeśli wykorzystać niemal dziesięć lat spędzonych na boisku i połączyć sport z edukacją w Stanach Zjednoczonych po ukończeniu liceum? – wspomina.

Tyle że bez mechanizmu wsparcia to często zostaje tylko marzeniem. – Nie mieliśmy jednak wiedzy, jak się do tego zabrać ani jakie realne ścieżki są dostępne – przyznaje. W jego historii to skończyło się tak, jak w tysiącach domów w Polsce: sport przegrał z codziennością. – Jak to często bywa z marzeniami, które nie zostały przekute w konkretny plan, syn (…) ostatecznie zrezygnował z uprawiania sportu już po pierwszej klasie liceum.

Co było przełomem? Informacja, że inni robią to realnie, a nie „kiedyś”. – Dopiero później dowiedziałem się, że dzieci kolegi są pod opieką ASM Sports i zaraz wyjeżdżają do USA. Od słowa do słowa i wspólnie z ASM Sports rozpocząłem rozwijać Program w Polsce”– mówi Czuchnowski. I w tym miejscu wchodzi sedno: jego zdaniem problemem nie jest brak talentu, tylko brak sensownej ścieżki dla tych, którzy nie wskoczą na poziom zawodowy w wieku 18–19 lat. – Niestety aż 75% piłkarzy (…) zrezygnuje z uprawiania tego sportu pomiędzy 14 a 19 rokiem życia a jedynie promil z obecnych 14 latków zostanie zawodowymi sportowcami – podkreśla.

USAsportEDU ma działać jak most między treningiem a przyszłością. Czuchnowski nazywa to wprost: najpierw edukacja rynku, potem realne wsparcie. – Po pierwsze na edukacji. (…) piłkarze, hokeiści, rugbiści, siatkarze i wiele innych sportów całkowicie nie wie, że za wielką wodą są duże możliwości – tłumaczy. I dorzuca konkretną liczbę z działalności partnera: – ASM Sports w 2025 roku umieścił prawie w USA 500 sportowców z 20 dyscyplin. Połowa to byli piłkarze i piłkarki.

Drugi element to praktyczna pomoc w „dowiezeniu” procesu. Czuchnowski zwraca uwagę, że w rozmowach z rodzinami co chwilę wraca ten sam problem: język i formalności. – Jak się okazuje ciągle angielski dla wielu to pięta achillesowa – mówi, wyjaśniając, że uruchomili kurs nastawiony na przygotowanie do rozmów z trenerami i do egzaminu TOEFL. Podkreśla też rzecz, o której młodzi sportowcy często dowiadują się za późno: w sportach zespołowych trzeba umieć się pokazać na wideo. – Prawie 70% z nich nie ma żadnego filmu – mówi wprost. – Właśnie zakupiliśmy profesjonalne kamery sportowe, aby jak najlepiej pokazać Polaków.

Najczęstsze pytanie w Toruniu brzmi: czy trzeba pochodzić z „wielkiego ośrodka”, żeby w ogóle być zauważonym? Czuchnowski odpowiada bez wahania, że nie. – To, że ktoś jest z Torunia czy mniejszej miejscowości nie ma znaczenia. Najważniejsze jest podjąć decyzję, że to jest droga dla niego – mówi. I doprecyzowuje, kogo widzi w tym programie: – Każdy sportowiec, który uprawia sport na poziomie zawodniczym (zrzeszony jest w klubie, współzawodniczy w ligach i zawodach) znajdzie swoje miejsce na studiach w USA.

W rozmowie poprosiliśmy też o wersję „krok po kroku”, bez marketingu. Czuchnowski opisuje start od spotkania informacyjnego online (zapis na www.usasportedu.eu) potem rozmowy, wybór poziomu wsparcia i budowę profilu w aplikacji łączącej trenerów z kandydatami. Kiedy pojawia się dopasowanie do uczelni? Jego zdaniem najlepiej wejść na ścieżkę wcześniej, ale da się też w klasie maturalnej, jeśli ktoś działa sprawnie. I tu wraca wątek bliźniaków Zeszutków znany z trojmiasto.pl: – Tak na przykład było z Tymoteuszem i Maksymilianem Zeszutek. Weszli do programu na początku III klasy, we wrześniu podczas IV klasy zdali certyfikat językowy, w październiku uczestniczyli w rozmowach z 3 uniwersytetami, finalnie wybrali Emory & Henry w Wirginii.

Ważny jest też aspekt psychologiczny. Dla wielu młodych sportowców największym ciężarem jest nie tylko presja boiska, ale presja „co po liceum”. Czuchnowski twierdzi, że jasno postawiony cel porządkuje codzienność. – Brzmi prosto, bo to jest proste. Jedynym wyzwaniem jest podjęcie decyzji o wyjeździe – mówi. A potem dodaje coś, co przewija się w opowieściach wielu osób wracających z USA: ten wyjazd buduje sprawczość. – W najgorszym razie wrócisz z wyższym wykształceniem (…), językiem angielskim na poziomie C1/C2 i przekonaniu, że jak tam dałeś radę to dasz wszędzie.

W trójmiejskim tekście pojawiły się też przykłady sportowców, którzy podobną drogę już przeszli albo przechodzą: hokeista Jakub Lewandowski z KH Energa Toruń, który studiował w USA i dziś jest reprezentantem Polski, a także Karol Wasielewski – były piłkarz i trener młodzieży, który sam studiował i grał na uczelni Syracuse. Dla nas ten toruński wątek jest szczególnie istotny: pokazuje, że to nie jest ścieżka „dla wybranych z Warszawy”, tylko realna opcja również dla sportowców z naszego miasta i okolic.

Koszty? Czuchnowski nie unika liczb, ale uczciwie rozdziela mity od rzeczywistości. Podkreśla, że stypendium sportowe zwykle nie trafia „do ręki”, tylko obniża czesne, często obejmujące akademik i wyżywienie. – Stypendium sportowe w pierwszym roku pokrywa 60%-70% studiowania”– mówi. A jeśli zawodnik staje się mocnym elementem drużyny, możliwe jest zwiększenie finansowania w kolejnych latach. Jednocześnie rodzina musi być przygotowana na dopłatę, jeśli nie ma pełnego stypendium: – Rodzina powinna być przygotowana na koszt około 15k USD rocznie przy braku pełnego stypendium.

A więcej informacji na temat programu można znaleźć TUTAJ.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%