Zamknij
REKLAMA

„Poznaliśmy się w Warszawie. Czym mnie urzekł? Tym czym ujmuje mnie do dziś - normalnością, dystansem i poczuciem humoru”

09:39, 17.01.2018 | MM
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Archiwum prywatne

Ona torunianka, on Australijczyk z rosyjskimi korzeniami, grający w najlepszym siatkarskim klubie na świecie – Zenicie Kazań. Karolina i Igor Yudin od 10 lat tworzą szczęśliwy związek, którego owocem jest dwójka dzieci. 

- Już prawie 10 lat temu poznaliśmy się przez wspólnych znajomych. Czym urzekł mnie Igor? Tym czym ujmuje mnie do dziś - normalnością, dystansem i poczuciem humoru – rozpoczyna naszą rozmowę pani Karolina

Igor Yudin, rocznik 1987, urodzony w Jekaterynburgu siatkarz pochodzenia australijskiego występujący na pozycji przyjmującego. Obecnie jest zawodnikiem najlepszego klubu na świecie, Zenitu Kazań. Kibicom w Polsce nie trzeba go szerzej przedstawiać. Przez lata czarował swoimi zagraniami na parkietach Plusligi, czy to Jastrzębskim Węglu, AZS-ie Olsztyn, czy tak jak ostatnio w Łuczniczce Bydgoszcz. 

- Decyzja o przejściu do Kazania była naprawdę łatwa. Po pierwsze to najlepszy klub na świecie, po drugie zawsze marzyłem, by zagrać w tej drużynie. Jest takie powiedzenie w Rosji „Kiedy dzwoni Kazań, nigdy nie odmawiaj!”. Dla mnie osobiście była to możliwość sprawdzenia, ile naprawdę jestem wart jako zawodnik. Czy poradzę sobie na tak wysokim poziomie, otoczony przez czołowych siatkarzy na świecie. Kwestie finansowe nie były najważniejsze przy podejmowaniu decyzji o grze dla Zenitu – mówi w rozmowie z ddtorun.pl Igor Yudin. 

- Jesteśmy przyzwyczajeni do częstych podróży. To niepierwszy zagraniczny kontrakt Igora, więc sprawy logistyczne mamy opanowane do perfekcji. W przypadku Rosji jedyną trudnością są wymagania wizowe. Wiadomo, że w siatkówkę nie można grać wiecznie, dlatego traktujemy każdy kolejny kontrakt jako okazję do odwiedzenia ciekawych miast, poznania odmiennych kultur, szansę na szlifowanie języków obcych. Spotykamy mnóstwo wspaniałych ludzi na swojej drodze! Cieszymy się, że nasze dzieci mogą doświadczać świata w całej jego różnorodności – wtóruje mężowi Karolina

Ich życie w Rosji jest naprawdę fajne i ciekawe, bo Kazań to generalnie fantastyczne miasto do życia. Rosjanie to bardzo mili i otwarci ludzie, którzy służą pomocą na każdym kroku. Rodzina Yudinów nie miała problemów z aklimatyzacją. W końcu Igor to człowiek stąd, a Zenit jest już jego czwartym rosyjskim klubem w karierze. 

- Moje życie w Kazaniu jest łatwe i przyjemne. O wiele łatwiej jest mi zaaklimatyzować się w Rosji jako, że tam się urodziłem i dorastałem. Język rosyjski jest moim ojczystym, a to duże ułatwienie. Szczerze mówiąc, Kazań jest jednym z najbardziej sprzyjających miast do życia w Rosji. Rząd dobrze się nim opiekuje i mocno inwestuje w rozbudowę infrastruktury, szczególnie przed zbliżającymi się mistrzostwami świata w piłce nożnej. Jestem bardzo szczęśliwy, że moja rodzina czuje się komfortowo w tym mieście. To dla mnie bardzo ważne. Jeśli im jest dobrze, to mi też!  Rosjanie są takimi samymi ludźmi jak wszyscy inni obcokrajowcy. Mają swoje zasady, swój sposób myślenia, co nie zawsze ma dla mnie sens, ale dla nich to norma. Po prostu musisz się przystosować, zaakceptować rzeczywistość taką jaka jest… Z początku może wydawać się, że są nieuprzejmi lub patrzą na ciebie inaczej, ale jeśli poznasz ich lepiej (a może dasz im szansę by poznali ciebie), zaczynasz czuć się komfortowo – opowiada Igor Yudin

- Nie wyobrażamy sobie życia na odległość. Większą część sezonu spędzamy mieszkając razem. Gra w rosyjskiej lidze wiąże się z długimi wyjazdami. Czasem nie ma chłopaków przez dwa tygodnie, bo grają kilka spotkań w odległych częściach Rosji. Wtedy jest ciężko… Na szczęście w Kazaniu jest co robić i staram się, by mocno urozmaicać dzieciakom czas oczekiwania na powrót tatusia – podkreśla Karolina Yudin.

W Kazaniu jest także Wilfredo Leon z rodziną. Jego żona, Małgosia, podobnie jak pani Karolina pochodzi z Torunia. 

- Z Wilfredo od razu znaleźliśmy nić porozumienia. Było mi dużo łatwiej na początku wiedząc, że w drużynie jest ktoś, tak jak ja związany z Polską. Wilfredo jest naprawdę świetnym człowiekiem i nie trudno nam było się zakumplować.  Nie znałem Wilfredo przed przyjazdem do Kazania. Dopiero tam mieliśmy okazję pierwszy raz się poznać. Karolina (moja żona), kontaktowała się z Małgosią, by dowiedzieć się czegoś na temat klubu i miasta. Wiedziała, że obie są z Torunia i okazało się, że mają wiele wspólnych tematów – kontynuuje Igor.

O Toruniu wypowiada się bardzo ciepło. Mówi, że to jego drugi dom, w którym uwielbia spędzać czas wspólnie z rodziną po trudnym i wyczerpującym sezonie. 

- Toruń jest dla mnie drugim domem! To tam zawsze wracamy po sezonie w Europie czy Rosji. W Toruniu jest wiele świetnych miejsc. Jeśli chodzi o pracę, to między sezonami o formę dbam w studiu Speedfit, a jeśli chodzi o przyjemności to lubimy z rodziną wpadać na kawę i pyszne domowe ciasta do Bezy! - kończy siatkarz.

Igor Yudin urodził się w Rosji, ale w młodości cała jego najbliższa rodzina wyemigrowała do Australii. 

(MM)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© ddtorun.pl | Prawa zastrzeżone | 2018