Spór wokół Marszu dla Bezpieczeństwa w Toruniu nie kończy się wraz z zejściem uczestników z ulic. Po wydarzeniu zorganizowanym w rocznicę śmierci Klaudii K. głos zabrali działacze Razem Toruń, którzy oskarżyli środowiska narodowe o wykorzystywanie tragedii do celów politycznych. Ostra odpowiedź organizatora marszu wywołała kolejną falę komentarzy i pokazała, jak bardzo podzielona jest opinia publiczna.
::addons{"type":"alert"}
Po Marszu dla Bezpieczeństwa, który przeszedł ulicami Torunia w rocznicę tragicznych wydarzeń związanych ze śmiercią Klaudii K., stanowisko opublikowali działacze Razem Toruń.
::photoreport{"type":"see-button","item":"15680"}
W swoim wpisie przekonują, że tragedia młodej torunianki nie powinna być wykorzystywana do politycznych manifestacji. Zdaniem autorów oświadczenia część haseł prezentowanych podczas marszu wykraczała poza upamiętnienie ofiary.
– Wydarzenia z 2025 roku odcisnęły trwałe piętno na naszym mieście i wiemy, że ten ból szybko nie minie. Nie możemy jednak pozwolić, by tragiczna śmierć młodej kobiety była wykorzystywana do wieców politycznych i głoszenia haseł, które mogą doprowadzić do kolejnych tragedii
– napisali działacze Razem Toruń.
Lewica zwróciła uwagę na transparenty widoczne podczas wydarzenia, m.in. z hasłami dotyczącymi islamizacji Europy oraz banderyzacji Polski. Według autorów wpisu marsz wzbudzał niepokój wśród części mieszkańców.
W swoim stanowisku Razem Toruń stwierdziło, że środowiska prawicowe wykorzystują obawy mieszkańców do budowania politycznego kapitału.
Działacze podkreślili jednocześnie, że ich zdaniem migracja sama w sobie nie jest problemem, o ile osoby przyjeżdżające do Polski przestrzegają prawa, uczą się języka i funkcjonują zgodnie z obowiązującymi zasadami. Według Razem Toruń kluczowe znaczenie mają także kwestie socjalne i pracownicze, które mają ograniczać wyzysk zarówno migrantów, jak i obywateli Polski.
Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Przemysław Binkowski, organizator Marszu dla Bezpieczeństwa, opublikował własny komentarz odnoszący się do wpisu lewicowych działaczy.
– RAZEM TORUŃ DO DELEGALIZACJI! To moja odpowiedź na ich internetowy wpis o Marszu Bezpieczeństwa. Nie ma naszej zgody na szerzenie antypolskiej ideologii, na import przestępczości pod płaszczykiem pomocy humanitarnej
– napisał.
Wpis szybko zaczął być komentowany przez internautów.
Pod publikacją pojawiły się zarówno głosy poparcia dla organizatorów marszu, jak i komentarze krytyczne.
– Przemysław J. Binkowski ze swoją sprawczością może Pan ewentualnie "zdelegalizować" kanapki nic więcej i całe szczęście. A co do bezpieczeństwa mieszkańców to też nie posiada Pan żadnych kwalifikacji zawodowych aby o tym prawić i mentorzyć w tej materii. Jak potrzebuje Pan wskazówek w tym zakresie to zapraszam do merytorycznej dyskusji
– napisał jeden z internautów.
Marsz organizowany w rocznicę śmierci Klaudii K. miał być przede wszystkim manifestacją dotyczącą bezpieczeństwa mieszkańców. Tymczasem już kilka dni później stał się kolejnym punktem politycznego sporu pomiędzy środowiskami narodowymi i lewicowymi.
Dyskusja przeniosła się do mediów społecznościowych, gdzie obie strony przedstawiają zupełnie odmienne spojrzenia na przyczyny problemów związanych z bezpieczeństwem i migracją.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz