Milionowy spór wokół jednej z najważniejszych inwestycji w Toruniu. Architekci domagają się zapłaty, a druga strona mówi: projektu nie odebrano.
W toruńskim sądzie rozpoczął się długo zapowiadany proces dotyczący budowy drugiego etapu Europejskiego Centrum Filmowego Camerimage. Po jednej stronie stoi austriackie biuro architektoniczne Baumschlager Eberle, po drugiej – instytucja.
Na początek chodzi o ponad 6 milionów złotych. Architekci jasno wskazują, że to jedynie część roszczeń, w kolejnych etapach sporu kwota może sięgnąć nawet 41 milionów.
– Walczymy, aby uzyskać należne nam pieniądze. To jedyny powód naszego dzisiejszego spotkania w sądzie. Nie mamy pojęcia czy część tej dokumentacji na drugi etap została użyta. Przygotowaliśmy dokumentację na cały drugi etap ECF Camerimage, na co wygraliśmy konkurs. Zatrudniliśmy ogromną liczbę podwykonawców, którzy nam pomagali w projektowaniu. Oni, tak samo jak my, czekają na zarobione pieniądze
– mówił w sądzie architekt Dietmar Eberle.
Strona pozwana nie zgadza się z roszczeniami i domaga się oddalenia pozwu. Kluczowy argument? Brak formalnego odbioru dokumentacji.
– W umowie formą do odbioru każdego z projektów był protokół odbiorczy, który nigdy nie został sporządzony, więc wystawianie faktury po wykonaniu przez pozwanego odstąpienia od umowy jest bezskuteczny – przekonywała Olga Kowalska, pełnomocnik ECFC.
Dodatkowo podniesiono zarzut opóźnień, według strony pozwanej sięgających nawet kilkuset dni na poszczególnych etapach.
Pełnomocnik architektów widzi sprawę zupełnie inaczej i wskazuje na działania zamawiającego, domagającego się ciągłych poprawek.
– Cały czas przez ECFC była modyfikowana koncepcja architektoniczna – mówił pełnomocnik powoda, Henryk Gaetner.
Spór dotyczy więc nie tylko pieniędzy, ale także tego, czy dokumentacja została wykonana prawidłowo i czy w ogóle doszło do jej skutecznego przekazania.
Sędzia już na pierwszej rozprawie próbował skłonić strony do porozumienia, jednak bez efektu. Sprawa będzie więc kontynuowana, a kolejne rozprawy zaplanowano na 22 i 23 lipca. Wśród świadków ma pojawić się m.in. Marek Żydowicz.
Spór prawny to tylko jeden z problemów wokół inwestycji. Drugi etap budowy centrum, obejmujący główny budynek z salą na 1500 miejsc, muzeum i częścią edukacyjną, od jesieni 2024 roku pozostaje wstrzymany.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego prowadzi analizę kosztów oraz zasadności tej części projektu. Wątpliwości dotyczą zarówno harmonogramu, jak i skali wydatków.
Resort podkreśla, że decyzje te nie wpływają na pierwszy etap inwestycji, budowę studia filmowego, ani na organizację festiwalu EnergaCAMERIMAGE.
Cała inwestycja od początku była projektem o ogromnej skali. W 2019 roku jej koszt szacowano na około 600 milionów złotych. Miasto Toruń zadeklarowało 200 milionów, a państwo – 400 milionów.
Pierwszy etap jest obecnie realizowany, ale przyszłość drugiego pozostaje niepewna. Tymczasem spór sądowy może dodatkowo skomplikować sytuację.
1 0
No to Zaleski wpakował Toruń w niezłe bagno i zostawił z tym zgniłym jajem Gulewskiego - niech mu podwładny odpowiednio podziękuje...I teraz my wszyscy jako mieszkańcy możemy ponieść tego konsekwencje bo to się na nas odbije tak czy inaczej.A mówili mieszkańcy czy to było faktycznie Toruniowi potrzebne? Ale nie,prywata wzięła górę...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz