fot. nadesłane
Koncert Shakin' Stevensa miał być najważniejszym wydarzeniem kulturalnej wiosny. Gwiazdor wystąpił w Arenie Toruń i rzeczywiście zaśpiewał na żywo swoje największe przeboje. Niestety niektórzy widzowie bardziej wspominają nieprzyjemną sytuację z ochroniarzem w roli głównej. Rodzice są zniesmaczeni.
W minioną sobotę Shakin' Stevens zaśpiewał dla torunian w Arenie Toruń. Koncert międzynarodowej gwiazdy spotkał się z bardzo dobrym odbiorem - bilety szybko się sprzedały, a władze miasta potraktowały to jako promocyjny sukces. Niestety nie wszystkie opinie o koncercie były pozytywne.
Do naszej redakcji trafił list wysłany przez uczestniczkę tego wydarzenia. Narzeka ona na... ochronę tego wydarzenia.
- Od samego początku koncertu jeden z ochroniarzy z firmy Taurus sprawiał wrażenie osoby z problemami natury psychicznej i niezrównoważonej w stosunku do widzów. Zapłakane dzieci w obecności rodziców były na bieżąco pouczane z ponadprzeciętną częstotliwością. Przed koncertem i podczas trwania z zawziętością równą nienawiści w sposób chamski i ordynarny, a to kończyło się jak to u dzieci wspomnianym płaczem. Nie przyniosły efektu tłumaczenia rodziców, iż są to tylko małe dzieci, a zdjęcie (jeśli nawet były robione) będą miały charakter czysto ideowy. Z panem ochroniarzem, który za cel wybrał sobie najmłodszych, nie było żadnej rozmowy - czytamy w liście.
Podobno wspomniany ochroniarz miał nawet zepchnąć jedno dziecko z krzesła, kiedy próbowało na nim stanąć. Lista zarzutów do pracownika ochrony się na tym nie kończy.
- Po zakończonym koncercie, gdy garstka fanów (w tym najmniejsze wspomniane dziewczynki) jeszcze czekały na swojego idola na tyłach Areny, Wychodząc z hali skierował on swój uśmiech i uwagi tylko do dzieci krzycząc: „Gwiazda odjechała i już jej nie będzie!" Niestety chyba jednemu ochroniarzowi z firmy Taurus pomyliła się ochrona gwiazdy imprezy z zabawą w remizie, a za cel posłużyły mu małe dzieci, które chciały tylko dobrze się bawić - dodaje zaniepokojona Czytelniczka.
Firma Taurus szybko odpowiedziała na zarzuty, wystosowała specjalne oświadczenie.
- Z uwagi na regulamin imprezy oraz wyraźny zakaz fotografowania podczas koncertu, do ochrony pierwszego sektora oddelegowano 20 pracowników ochrony, których zadaniem było pilnowanie, a w razie potrzeby upominanie o zakazie fotografowania. Do robienia zdjęć tylko podczas pierwszych dwóch piosenek, upoważnieni byli wyłącznie akredytowani fotografowie. Informacja o zakazie fotografowania, zamieszczona była w regulaminie imprezy oraz na dużych tablicach po obu stronach sceny, a przed koncertem także na ekranie głównym, emitowany był również komunikat głosowy. Fakt, że dzieci wykonywały zdjęcia i nie reagowały na upomnienia, potwierdza sam składający skargę. Pracownik ochrony miał obowiązek konsekwentnie upominać o zakazie robienia zdjęć za każdym razem kiedy ów zakaz był łamany - czytamy w oświadczeniu.
Władze firmy usprawiedliwiają także to, że dzieciom zwracano uwagę, kiedy stawały na krzesłach. Nie potwierdzają jednak, że doszło do zepchnięcia kilkuletniego dziecka z krzesła.
- Podjęliśmy czynności wyjaśniające. Ani przełożeni, w obecności których interweniował pracownik ochrony, współpracownicy, ani osoby z innych służb nie potwierdziły informacji o takim incydencie - dodają.
Koncert Shakin' Stevensa towarzyszył II Festiwalowi Wspomnień. Rzeczywiście, na prośbę artysty wprowadzono ograniczenia w fotografowaniu występu gwiazdy. Organizatorzy koncertu zauważają, że wpłynęła jedynie jedna skarga na ochronę.