Zawiadomienie senatora miało ruszyć śledztwo, tymczasem sprawa krąży między prokuraturami. Najpierw Toruń, potem Włocławek, teraz Gdańsk. I wciąż bez konkretu.
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Sprawa zabiegu bliskiego krewnego senatora Tomasza Lenza od początku budzi ogromne emocje – najpierw w mediach, potem w instytucjach, a teraz także w prokuraturach. I to właśnie ten ostatni wątek zaczyna wyglądać najbardziej niejednoznacznie.
Bo choć od złożenia zawiadomienia minęło już dobrych kilka dni, sprawa… wciąż nie ma swojego miejsca.
::news{"type":"see-also","item":"79596"}
Przypomnijmy – wszystko zaczęło się od publikacji Wirtualnej Polski, która opisała kulisy zabiegu w szpitalu powiatowym w Aleksandrowie Kujawskim. Według ustaleń miał on odbyć się poza standardową procedurą. Sprawa natychmiast wywołała ogólnopolską burzę. W krótkim czasie włączył się Narodowy Fundusz Zdrowia, który rozpoczął kontrolę, a temat przestał być tylko medialną historią.
Po kilku dniach milczenia głos zabrał sam senator. W opublikowanym nagraniu padły bardzo konkretne zarzuty wobec publikacji medialnych.
– Kłamstwo pierwsze, jakoby małoletnie dziecko zostało przyjęte do szpitala bez kolejki (…) Nie było kolejki
– Kłamstwo drugie, że nie było zgody na zabieg (…) Odbył się on za zgodą rodzica
– Kłamstwo trzecie, jakoby zabieg odbył się bez dokumentacji
Jeszcze dalej idzie zapowiedź konsekwencji prawnych.
– W związku z tym kierujemy do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa – zapowiedział Lenz.
Wątek rodzinny również został mocno podkreślony. Żona senatora mówiła o „manipulacji”, „hejcie” i „agresji”, które – jak twierdzi – dotknęły ich dziecko.
I tu zaczyna się najbardziej zaskakujący fragment tej historii. Zawiadomienie zostało złożone 16 kwietnia w Prokuraturze Okręgowej w Toruniu. Stamtąd sprawę przekazano dalej – do Prokuratury Okręgowej we Włocławku.
Na tym jednak nie koniec.
Jak ustaliliśmy, włocławska prokuratura również nie zatrzymała sprawy u siebie.
– Zawiadomienie (…) zostało przesłane do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku celem wskazania jednostki właściwej do prowadzenia postępowania w tej sprawie
– przekazała nam Małgorzata Kręcicka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Włocławku.
To oznacza jedno: sprawa nadal nie ma wyznaczonej jednostki, która faktycznie się nią zajmie.
Sekwencja zdarzeń jest wymowna – Toruń przekazuje sprawę do Włocławka, Włocławek wysyła ją dalej do Gdańska. I na razie brak decyzji, kto powinien ją prowadzić.
Nieoficjalnie mówi się, że chodzi o zawiadomienie dotyczące ujawnienia danych osobowych, a prokuratura ma 30 dni na podjęcie czynności sprawdzających. Problem w tym, że czas mija, a sprawa wciąż krąży między instytucjami. W praktyce wygląda to tak, jakby nikt nie chciał wziąć jej na siebie.
Równolegle nadal toczy się medialny i instytucjonalny spór. Narodowy Fundusz Zdrowia prowadzi kontrolę, szpital analizuje sytuację, a media publikują kolejne ustalenia.
Z jednej strony mamy stanowisko rodziny Lenzów i zapowiedź walki o dobre imię. Z drugiej – dziennikarskie ustalenia, które nie zostały wycofane.
Kluczowa decyzja należy teraz do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku – to ona ma wskazać jednostkę właściwą do prowadzenia sprawy. Do momentu publikacji artykułu nie było jeszcze odpowiedzi. Skontaktowaliśmy się z prokuraturą w Gdańsku i czekamy na stanowisko.
1 0
Panie TUSK już dawno powinien Pan wypier****ć łajdaka ze swoich szeregów
1 0
Nie wywali bo są z tego samego miotu...Kraść ile wlezie bo za chwilę możemy nie być przy korycie.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz