Zamknij

Czy Toruń jest gotowy na elektryczną rewolucję w transporcie?

12.06, 02.01.2023 artykuł sponsorowany Aktualizacja: 12.06, 02.01.2023

Elektryczna rewolucja trwa. Na naszych oczach odbywa się proces stopniowego przechodzenia z transportu spalinowego na pojazdy z silnikami elektrycznymi – nie inaczej sytuacja wygląda w Toruniu. Wielu specjalistów postrzega to zjawisko jako szansę, jednak czy władze i mieszkańcy poradzą sobie z wyzwaniem, z jakim się ono wiąże?

Silniki elektryczne już niedługo standardem w motoryzacji?

2035 r. – właśnie wtedy na terenie Unii Europejskiej mają wejść w życie przepisy zakazujące rejestracji samochodów z napędem spalinowym. Jeśli do tego dojdzie, mieszkańcy Torunia i wszystkich innych miejscowości w Polsce stracą możliwość legalizacji pojazdów napędzanych benzyną czy olejem napędowym, a w salonach samochodowych będzie można kupić wyłącznie auta z silnikami elektrycznymi. Choć używane samochody spalinowe nie znikną od razu z ulic, to można się spodziewać, że w ciągu kilkunastu po wejściu w życie zakazu ich rejestracji będzie można je oglądać przede wszystkim w muzeach.

Jakie pozytywne zmiany mogą się wiązać ze zwiększeniem liczby aut elektrycznych na toruńskich ulicach? Niewątpliwą korzyści będzie zmniejszenie ilości spalin i poprawa stanu powietrza oraz obniżenie hałasu w miastach. Silniki elektryczne pracują bowiem w sposób bezemisyjny – są wolne od zanieczyszczeń, które w centrach miast stanowią główne źródło spalin, ale też od hałasu, którego wysoki poziom obniża komfort i jakość życia mieszkańców. Tymczasem silnik elektryczny działa niemal bezszelestnie.

Czy Toruń jest gotowy na elektrorewolucję?

Nie sposób zaprzeczyć wymienionym zaletom nowoczesnych napędów zasilanych prądem, jednak trzeba też zwrócić uwagę na ograniczenia i wymagania z tym związane. Chodzi przede wszystkim o szeroki dostęp do wysokojakościowej infrastruktury ładowania baterii, tak aby każdy właściciel „elektryka” mógł szybko i łatwo uzupełnić jej poziom. Czy Toruń jest na to gotowy? Na początku 2023 r. w grodzie Kopernika działają 44 punkty ładowania, w ramach których można skorzystać z 89 gniazd. Czy to wystarczająca liczba?

Jak na obecne zapotrzebowanie wydaje się ona odpowiednia, jednak tylko z uwagi na bardzo małą liczbę pojazdów z silnikiem elektrycznym pod maską. W Toruniu zarejestrowano bowiem zaledwie kilkaset tego rodzaju egzemplarzy, więc popyt na ładowarki EV siłą rzeczy musi być niski. Należy się jednak spodziewać, że liczba samochodów zasilanych prądem w najbliższych latach wyraźnie się zwiększy, a wówczas aktualne moce ładowania udostępnione w przestrzeni publicznej mogą okazać się jednak niewystarczające. Włodarze miasta zdają sobie z tego sprawę i planują kolejne inwestycje.

Zachęty i wyzwania

Zgodnie z zapowiedziami lokalnych władz, w Toruniu w najbliższych latach liczba stacji ładowania EV ma się podwoić. Docelowo planuje się ok. 100 tego typu punktów w całym mieście, lecz gdy pojawi się taka konieczność, liczba ta może wzrosnąć jeszcze bardziej. Władze publiczne robią zresztą wiele, żeby przekonać mieszkańców do przesiadki z aut splanowanych na samochody z silnikami elektrycznymi pod maską, m.in. poprzez:

  • dofinansowanie do zakupu „elektryka”,
  • darmowe parkingi w centrach miast,
  • zwolnienie z podatku akcyzowego,
  • umożliwienie korzystania z buspasów,
  • pozwolenie na wjazd do stref czystego transportu.

Czy te zachęty przekonają większą liczbę torunian do kupna samochodu z silnikiem elektrycznym? Mając na uwadze, że dotychczas podobne działania przynosiły marne rezultaty w naszym mieście, można mieć wątpliwości, czy tym razem okażą się skuteczne. Wydaje się, że dopiero całkowity zakaz rejestracji aut spalinowych bądź dramatyczne wzrosty cen paliw na stacjach benzynowych lub w skrajnym przypadku braki w ich zaopatrzeniu skłonią społeczeństwo do masowego przesiadania się na pojazdy z silnikami elektrycznymi.

(artykuł sponsorowany)
 
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
0%