Typowa scena na polskim osiedlu domów jednorodzinnych. Czerwiec, temperatura 28°C, dzieci mają wolne. Sąsiad ma basen. Jego dzieci są cały dzień w wodzie, nasze dzieci nudzą się na tarasie. Zapytaj go, ile go to kosztowało i czy poleca — usłyszysz ciekawą historię. Basen zbudowany za 120 tysięcy, ogrzewanie drogie, sezon użytkowania cztery miesiące, zimą „przyłączony do prądu na postoju", a dzieci tak czy inaczej do września się nim znudzą. Potem sześć lat zgrzytów, kto czyści filtr. Tradycyjny basen ogrodowy wycenia się nie tyle w złotówkach, ile w kilobajtach pracy rodziców. Swim spa — hybryda wanny z hydromasażem i basenu z przeciwprądem — rozwiązuje te problemy z zadziwiającą precyzją. Dla rodzin z dziećmi staje się rozwiązaniem, którego polskie ogrody zaczynają potrzebować znacznie bardziej niż 40-metrowej niecki wypełnianej wodą tylko w lipcu.