Jak wynika z depeszy Polskiej Agencji Prasowej, śledztwo w sprawie tragedii w Chełmnie nabiera tempa. Prokuratura potwierdziła, że śmierć 31-letniej kobiety i jej trojga dzieci była skutkiem zatrucia tlenkiem węgla. Jednocześnie sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu współwłaścicielki mieszkania, w którym doszło do dramatu.
[ALERT]1768897016447[/ALERT]
Do tragedii doszło w kamienicy położonej na obrzeżach chełmińskiej starówki. Na parterze dwukondygnacyjnego budynku zginęła 31-letnia matka oraz jej dzieci – dwuletni syn i dwie córki w wieku 7 i 12 lat. Jak podała Polska Agencja Prasowa, służby zostały zaalarmowane przez siostrę kobiety, która zaniepokoiła się brakiem kontaktu z rodziną. Strażacy, którzy weszli do mieszkania, stwierdzili bardzo wysokie stężenie tlenku węgla.
W piątek prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci czterech osób. W poniedziałek, jak wcześniej informowała Polska Agencja Prasowa, właścicielka mieszkania usłyszała zarzuty. Prokurator Oliver przekazała Polskiej Agencji Prasowej, że wstępne wyniki sekcji zwłok potwierdzają podejrzenie zatrucia czadem. – To ustalenie musi zostać potwierdzone laboratoryjnie. Konieczne jest badanie krwi – wyjaśniła.
[ZT]76273[/ZT]
Z ustaleń śledczych, o których poinformowała Polska Agencja Prasowa, wynika, że współwłaścicielce mieszkania Joannie M. przedstawiono zarzut podżegania do podrobienia dokumentów. Miały one potwierdzać wykonanie przeglądu i kontroli pieca gazowego. Prokuratura ustaliła, że kobieta próbowała uzyskać taki dokument już po ujawnieniu tragedii i chciała posłużyć się nim jako autentycznym. Obowiązek przeprowadzania okresowych przeglądów instalacji wynika z przepisów prawa budowlanego.
W związku z obawą matactwa sąd zdecydował o zastosowaniu wobec kobiety tymczasowego aresztu na okres jednego miesiąca. Sąd podzielił argumentację prokuratury co do zasadności tego środka zapobiegawczego. Jak podała Polska Agencja Prasowa, Joannie M. grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
Śledczy podkreślają, że to nie koniec postępowania. Teraz badany będzie m.in. związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy brakiem aktualnego przeglądu instalacji a śmiercią czterech osób. Konieczne będą opinie biegłych, w tym specjalistów z zakresu prawa budowlanego. – Nie przesądzamy, czy zarzut postawiony dziś podejrzanej jest ostateczny – zaznaczyła prokurator Oliver w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Jak podała Polska Agencja Prasowa, wcześniej nikt nie zgłaszał służbom, że w budynku dzieje się coś niepokojącego. Tragedia wyszła na jaw dopiero po interwencji strażaków.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz