Zamknij
REKLAMA

Dominika Gwit: „Czym zaskoczymy? Wszystko zależy od...”

15:40, 07.02.2018 | Rozmawiał: Adrian Aleksandrowicz
REKLAMA
Skomentuj
fot. materiały organizatora

Gwiazda „Galerianek”, „Przepisu na życie” i „Tańca z Gwiazdami” już 13 lutego wystąpi w Toruniu. Dominikę Gwit zobaczymy w spektaklu „Szalone nożyczki”.

Dominika Gwit – aktorka, dziennikarka, znana z wielu ról filmowych i telewizyjnych.

„Szalone nożyczki” to spektakl, który znają wielbiciele teatru w całej Polsce i nie tylko. Co sprawia na to, że wasza inscenizacja jest wyjątkowa?

- Ten spektakl wpisany jest do Księgi rekordów Guinessa. Czy nasza wersja jest oryginalna? Musiałabym zobaczyć wszystkie, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Każda inscenizacja zależy od zamysłu reżysera. U nas od początku wiedzieliśmy, że będzie to spektakl nieco improwizowany i bardzo interaktywny. O to też chodzi w tym przedsięwzięciu. „Szalone nożyczki” pozwalają na to, aby było tego jak najwięcej.

13 lutego przekonany się, jak to dokładnie wygląda, ale czy pani postać też jest o coś podejrzana?

- Nie chcę za wiele zdradzić... Jest trzech podejrzanych i są trzy różne zakończenia. To widzowie podczas „przesłuchania” decydują o tym, kto jest winny. Dla nas to ogromna frajda, bo nie ma dwóch takich samych spektakli! Za każdym razem, kiedy wchodzimy na scenę to nie mamy pojęcia, co będzie za dwie godziny (śmiech).

Z jednej strony frajda, z drugiej ciekawe doświadczenie aktorskie, prawda?

- Zdecydowanie! Interakcja z widownią sprawia, że musimy wykazać się ogromną inteligencją interpretacji. Cały czas jesteśmy na scenie, nie możemy pozwolić sobie na pewne rzeczy. Nasza improwizacja musi bawić, musi być zachowana w konwencji teatralnej i w konwencji postaci, jakie tworzymy. Jest to wyzwanie, ale ja się bardzo z tego cieszę. Aktorzy zawsze chcą grać rolę, które ich rozwijają. Myślę, że ten spektakl to wspaniała lekcja.

Dużo nauczyliście się od siebie pracując kilka miesięcy nad tym spektaklem?

- Na pewno tak. Przede wszystkim każdy musiał nauczyć się słuchać partnera. W każdym spektaklu jest to niezastąpione, trzeba grać z partnerami, sytuacje są różne, musimy być czujni. „Szalone nożyczki” potęgują tę czujność. Grając razem poznajemy się lepiej jako ludzie. Kamila Polak, tworząc Teatr Fabryka Marzeń wiedziała, czego chcę i to osiąga. Życzę jej, żeby dalej robiła tak fajne tytuły z dobrymi aktorami. Mam nadzieję, że to nasza nieostatnia współpraca.

Pani zawodowa działalność to nie tylko teatr. Jak udaje się to pogodzić?

- Od kilku lat całkowicie poświęciłam się mojej największej pasji – przede wszystkim pracuję jako aktorka. Mam nadzieję, że tak będzie już zawsze. Na pracę dziennikarską nie mam już czasu, trochę działam w PR, ale to bardziej hobbystyczne zajęcie.

Spektakl „Szalone nożyczki” w Toruniu już we wtorek, czym nas zaskoczycie?

- Sami chcielibyśmy wiedzieć (śmiech). Wszystko zależy od widowni, sami przekonamy się o tym, czym zaskoczymy publikę, a czym publika zaskoczy nas. Wierzę jednak, że spektakl w auli UMK w Toruniu będzie jednym z najlepszych, jakie zagraliśmy.

[WIDEO]526[/WIDEO]

Bilety na spektakl dostępne tutaj.

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© ddtorun.pl | Prawa zastrzeżone