Spór o MotoPark w Toruniu wchodzi w kolejną, bardzo emocjonalną fazę. Po petycji mieszkańców skarżących się na hałas i kontrpetycji broniącej toru, teraz uwagę przyciąga wpis społecznik Anny Lamers. To właśnie pod nim rozgorzała gorąca dyskusja.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::addons{"type":"alert"}
Przypomnijmy – wszystko zaczęło się od petycji mieszkańców, na czele której stał Łukasz Broniszewski, toruński społecznik. Dokument wskazywał na uciążliwy hałas i jego wpływ na życie w okolicy. Zebrał kilkaset podpisów i wywołał szeroką debatę.
Niedługo później do urzędu trafiła kontrpetycja w obronie MotoParku. I to z zupełnie inną skalą – ponad 12 tysięcy podpisów, w tym około 2 tysięcy z samego Torunia. To właśnie liczby pokazują, że zwolenników toru jest zdecydowanie więcej, choć sam spór pozostaje bardzo wyraźny.
::news{"type":"see-also","item":"79308"}
Do dyskusji włączyła się Anna Lamers, toruńska społeczniczka, która brała udział w ostatniej konferencji prasowej zorganizowanej przed magistratem. Jej wpis był spokojny, wyważony i – jak sama zaznaczała – miał być próbą uporządkowania chaosu w debacie.
– Spotkały się dwie petycje: nie dla hałasu kontra tak dla driftu. W mojej ocenie są to dwa zbliżone, ale jednak inne tematy
– napisała.
Podkreśliła, że mieszkańcy nie domagają się zamknięcia toru, a jedynie ograniczenia hałasu i jego sprawdzenia. – Petycja to prośba o kontrolę i ewentualne ograniczenie hałasu, a nie zamknięcie MotoParku – zaznaczyła. W swoim wpisie zwróciła też uwagę, że dyskusja w internecie skręca w niebezpiecznym kierunku. – Petycje powinny być przyczynkiem do dyskusji, a nie do lania hejtu – dodała.
Jednym z najmocniejszych fragmentów wpisu było osobiste stanowisko Lamers.
– Jestem fanką motosportów, kocham fury, sama kiedyś szalałam na tym torze… ale natężenie dźwięków jest zdecydowanie za duże i za częste – napisała.
Jednocześnie jasno podkreśliła, że nie chce likwidacji toru. – Nie chcę tracić MotoParku, a jednocześnie lubię w weekend nieco spokoju. Zaproponowała też możliwe rozwiązania, jak ekrany dźwiękochłonne i mediację między stronami. – Zachęcam do dyskusji i mediacji. Da się dogadać, jeśli się chce [...] P.S. Wybaczam hejty, nie idę do sądu – zakończyła.
Pod wpisem pojawiły się setki komentarzy. I choć ton postu był spokojny, odpowiedzi były już dużo bardziej emocjonalne. Dominują głosy broniące MotoParku. Wielu użytkowników podkreśla, że mieszkańcy wiedzieli, gdzie się wprowadzają.
– Kupując działkę obok toru, trzeba było liczyć się z jego działalnością – pisze jeden z komentujących.
::news{"type":"see-also","item":"79200"}
Pojawia się też często powtarzany argument o proporcjach.
– Jeśli 99% ludziom to nie przeszkadza, to dlaczego 99% ma się dostosować do 1%? – czytamy.
Część komentarzy zwraca też uwagę na szerszy kontekst.
– W Polsce są tylko cztery takie tory. Jeśli zaczniemy je ograniczać, ludzie przeniosą się na ulice – argumentują internauci.
Nie brakuje też głosów, że MotoPark to ważne miejsce dla pasjonatów i element tożsamości miasta.
Wśród komentarzy pojawiają się również oskarżenia o manipulację i „medialne nakręcanie” sprawy.
– To wygląda jak stronnicza nagonka, a nie rzeczowa dyskusja – piszą niektórzy.
Choć część osób – podobnie jak Lamers – apeluje o spokój, emocje wyraźnie dominują.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Zdaje się, że wpis Anny Lamers miał uporządkować dyskusję i skierować ją w stronę kompromisu. W praktyce stał się nieco kolejnym zapalnikiem. Dziś widać wyraźnie – choć liczby stoją po stronie zwolenników MotoParku, temat hałasu i komfortu życia mieszkańców nie znika. I to właśnie między tymi dwoma argumentami rozgrywa się cały spór.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz