Zapadł wyrok w głośnej sprawie torunianki oskarżonej o groźby wobec Jerzego Owsiaka. Emocje w sądzie były ogromne, a wieczorem głos zabrał sam prezes WOŚP.
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Finał głośnej sprawy z Torunia stał się jednym z najgłośniejszych tematów ostatnich dni. Przed toruńskim sądem zapadł wyrok wobec 67-letniej mieszkanki miasta, oskarżonej o kierowanie gróźb karalnych pod adresem Jerzego Owsiaka. Sprawa od miesięcy budziła emocje – zarówno lokalnie, jak i w całym kraju – jako przykład sporu o granice odpowiedzialności za słowa publikowane w internecie.
Kobieta odpowiadała za komentarz zamieszczony 13 stycznia 2025 roku pod jednym z wpisów prezesa WOŚP. W toku procesu przesłuchano świadków, a sam Owsiak zeznawał zdalnie. Od początku postępowanie dzieliło opinię publiczną – jedni wskazywali na konieczność stanowczej reakcji na groźby w sieci, inni mówili o nadmiernej ingerencji państwa w sferę wypowiedzi.
::news{"type":"see-also","item":"76679"}
Wyrok ogłoszono 28 stycznia. W ustnym uzasadnieniu sędzia Marcin Czarciński nie miał wątpliwości co do charakteru wpisu.
– Groźby wzbudziły u pokrzywdzonego uzasadnioną obawę ich spełnienia i tym samym publicznie nawoływała do popełnienia zbrodni
– mówił sędzia.
Sąd uznał oskarżoną za winną i wymierzył jej karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. W okresie próby ma ona co pół roku pisemnie informować sąd o swoim zachowaniu. Dodatkowo została zobowiązana do zapłaty tysiąca złotych częściowego zadośćuczynienia na rzecz Jerzego Owsiaka. Orzeczono też trzyletni zakaz kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonego na odległość mniejszą niż 50 metrów. Wyrok jest nieprawomocny.
::photoreport{"type":"see-button","item":"14645"}
Ogłoszeniu wyroku towarzyszyły silne emocje. Na sali obecnych było wielu sympatyków oskarżonej, w tym środowisk związanych z „Gazetą Polską”. Po odczytaniu orzeczenia słychać było okrzyki: „Niewinna!”, „Skandal!”, „Komuna wróciła!”, „Bezprawie!”. Sprawę relacjonowały media z całego kraju.
Obrona, reprezentowana przez adwokat Magdalenę Majkowską z Ordo Iuris, zapowiedziała apelację. Jej zdaniem wpis miał charakter emocjonalny i był jedynie „życzeniem” czy „klątwą”, a nie realną groźbą.
Do sprawy odniósł się także sam Jerzy Owsiak. W środę wieczorem w rozmowie z TVN24 podkreślił, że wyrok nie daje mu satysfakcji, ale jednocześnie jasno odróżnił wolność słowa od gróźb.
– Nie jest to uderzenie – jak próbują mówić jej adwokaci – w wolność słowa. To nie jest wolność słowa, kiedy ktoś mówi o tym, że giń człowieku. Kiedy ktoś kłamie, mówiąc o tym, że ja się bogacę na fundacji. To nie jest wolność słowa. To jest po prostu oskarżanie
– powiedział.
Jednocześnie zaznaczył, że od początku widział proste rozwiązanie tej sprawy.
– Jeżeli pani mnie teraz słucha, to mogę tylko pani powiedzieć: parokrotnie w tych sprawach powiedziałem krótko: "proszę powiedzieć 'przepraszam', kończymy sprawę, możemy się uściskać i to wszystko – mówił Owsiak.
Prezes WOŚP zadeklarował też, że odda zasądzony tysiąc złotych, aby kobieta nie poniosła finansowych konsekwencji.
– Pół roku – powiem pani tak – to minie szybko. Proszę spotkać się ze mną. Uściskamy się, zapomnieć. Proszę odejść od tych adwokatów, którą panią prowadzą w złą stronę – dodał.
Choć wyrok zapadł, sprawa najpewniej będzie miała dalszy ciąg w sądzie drugiej instancji.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz