O Bartoszu T. zrobiło się głośno kilka dni temu nie tylko w Toruniu, ale i całym kraju. To aktywista, antymaseczkowiec toruński lider inicjatywy "Wolni My". Zasłynął tym, że kilka dni temu pojawił się w szpitalu miejskim przy ul. Batorego wraz z grupą innych osób. Nie mieli oni maseczek. "Wolnościowcy" udali się na kilka oddziałów, nagrywali chorych oraz personel.
::addons{"type":"we-were-first"}
Z kolei dziś (czwartek) wszedł do urzędu miasta Torunia. Chciał rozmawiać z prezydentem, groził, że "urzędy będą płonąć'.
Po tym incydencie prezydent Torunia polecił zwiększyć ochronę w budynkach UMT.
Z kolei do toruńskiej prokuratury wpłynęło zawiadomienie o incydencie w szpitalu.
Jak podała przed chwilą jedna ze znajomych mężczyzny ten został zatrzymany przez CBŚ.
Do tematu będziemy wracać.
::addons{"type":"alert"}