Mieszkańcy wyjeżdżają, osiedlają się poza miastem, fot. depositphotos.com
Czy wiecie, że Toruń ma zaledwie 186 tys. mieszkańców? Jeśli nawet dodać do tego tych czasowo zameldowanych, wychodzi na to, że jest nas zdecydowanie mniej, niż przewidywano kilko lat temu. A według raportów liczba ludność będzie jeszcze spadać. Czy wkrótce zostaniemy jedynie niewielkim ośrodkiem miejskim?
Zatrważające dane to świeżynka; z 1 października 2015 r. Toruń liczy 186 835 stałych mieszkańców, a liczba osób zameldowanych w Toruniu na pobyt czasowy wynosi 6 405. To dane z ewidencji ludności z Urzędu Miasta Torunia.
Taki wynik zaskakuje, zważywszy na to, że jeszcze kilka lat temu było nas znacznie więcej. W 2008 r. Toruń liczył 206 tys. mieszkańców. W 2010 r. urząd marszałkowski wraz z Urzędem Statystycznym w Bydgoszczy wydał raport „Prognozy rozwoju województwa kujawsko-pomorskiego do roku 2030”.
W tym dokumencie przewiduje się, że takie miasta jak Bydgoszcz czy Toruń rzeczywiście będą notować spadki liczby ludności na rzecz okolicznych miejscowości. Struktura demograficzna ma również zmieniać się ze względu na starzenie się społeczeństwa. Jednak takich spadków nie przewidzieli statystycy. Wyliczyli, że w 2015 r. będzie nas 200 tys. Tymczasem już teraz jest nas mniej, niż miało nas być w 2020 roku (przewidywana liczba mieszkańców to 193 tys.)!
Statystycy przewidywali, że w 2030 r. może nas być jedynie 171 tys. Jeśli jednak tendencja się nie odwróci, być może Toruń spadnie do rangi miast między 50 a 150 tys. mieszkańców.
- Przede wszystkim to ogólna tendencja, że miasta się wyludniają, po drugie ma to związek z ujemnym przyrostem naturalnym - mówi dr Magdalena Nowak-Paralusz, socjolog z Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu. - Kolejnym czynnikiem jest emigracja zarobkowa. Jest ona inna niż jeszcze 20 lat temu, bo ludzie już z tej emigracji nie wracają, ponieważ mają pracę, zabezpieczenie socjalne itd. Czwarty element jest najsmutniejszy dla nas, rodzimych torunian. Toruń jest postrzegany jako miasto emerytów i studentów. Problem leży w tym, że nie potrafimy zatrzymać młodych ludzi. Na tym powinny koncentrować się zarówno strategie województwa, jak i miasta. Uczelnie są atrakcyjne, tyle tylko że po studiach młodzi nie widzą dla siebie ścieżki rozwoju, kariery. Powinniśmy myśleć nad tym, co zrobić, żeby przyciągną inwestorów, którzy stworzą miejsca pracy dla młodych.
Toruń mógłby wziąć przykład z Poznania. To dziś jedne z trzech głównych kierunków migracji młodych. W Poznaniu praktycznie nie ma bezrobocia, stopa równa się 2,9 proc.