Głośna rozmowa w internecie odbiła się także w Toruniu. W trakcie wywiadu Żurnalisty padła nazwa znanego klubu, a temat szybko podchwycili widzowie.
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Głośny występ Dawida Swakowskiego w programie prowadzonym przez Krzysztofa Stanowskiego odbił się szerokim echem w całej Polsce. W trakcie rozmowy wróciły tematy jego przeszłości, finansów i dawnych projektów.
W trakcie rozmowy u Krzysztof Stanowski, Dawid Swakowski bardzo otwarcie mówił o swojej przeszłości. Padły słowa, które szybko zaczęły żyć własnym życiem w sieci:
Twórca opisywał trudny okres swojego życia, w którym – jak przyznał – zmagał się z poważnymi problemami finansowymi, a nawet brakiem dachu nad głową. Wspominał także o kontaktach z komornikami i sprawach sądowych.
To właśnie ten fragment rozmowy wywołał jedne z największych emocji i sprawił, że wywiad przestał być tylko dyskusją o zarzutach, a stał się osobistym rozliczeniem z przeszłością.
::video{"type":"single","item":"2480"}
W pewnym momencie pojawił się też wątek, który szczególnie zainteresował widzów z Torunia.
W trakcie programu jeden z Internautów (konkretnie Dawid Kosiński, który nie otrzymał od Żurnalisty wynagrodzenia) zapytał o toruński klub taneczny – miejsce jeszcze kilka lat temu dobrze znane na mapie nocnego życia miasta.
- Dlaczego Dawid przestał pracować w klubie Monaco w Toruniu?
- zapytał Kosiński.
- Skończyłem tam pracować, bo było tam dwóch właścicieli i ewidentny konflikt interesów właścicielskich. ja byłem po stronie jednego właściciela. Potem ten klub, może kilka miesięcy później albo rok później kompletnie umarł i straciłem tam pracę. To był też taki czas, że przez jeden moment płacono mi połowę pensji, bo byłem managerem jednego z właścicieli
- powiedział Żurnalista
Choć temat nie został szeroko rozwinięty w samej rozmowie, wystarczył jeden moment, by wątek zaczął żyć własnym życiem – szczególnie wśród osób kojarzących realia toruńskiej sceny sprzed lat.
Cały wywiad miał charakter rozliczeniowy. Swakowski odnosił się do zarzutów dotyczących swoich wcześniejszych działań – zarówno biznesowych, jak i medialnych.
Pojawiały się wątki nieudanych projektów, zaległości finansowych czy sporów z dawnymi współpracownikami. W tym kontekście pytanie o Monaco nie było przypadkowe – wpisywało się w szerszy obraz przeszłości, do której twórca został publicznie „przywołany”.
Choć główna dyskusja dotyczyła działalności Żurnalisty w skali ogólnopolskiej, to właśnie takie lokalne odniesienia jak klub Monaco sprawiają, że temat nabiera dodatkowego wymiaru. Dla części mieszkańców Torunia to przypomnienie konkretnych miejsc i ludzi, dla innych – pierwszy kontakt z historią, która dotąd funkcjonowała raczej w środowiskowych rozmowach.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz