Sprawa funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu nabiera politycznego wymiaru. Po publikacjach Wirtualnej Polski i konferencji władz szpitala głos zabrali radni PiS, którzy mówią wprost o możliwej "aferze" i domagają się pilnych kontroli. Do zarzutów odniosła się także rzeczniczka Urzędu Marszałkowskiego. O co dokładnie chodzi i jakie pytania pozostają bez odpowiedzi?
Jeszcze w piątek rano opisywaliśmy publikację Wirtualnej Polski, w której lekarze, przedstawiciele Porozumienia Rezydentów oraz Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy stawiali poważne zarzuty dotyczące funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Rydygiera w Toruniu.
::news{"type":"see-also","item":"83339"}
Według rozmówców portalu, podczas części dyżurów na SOR miało dochodzić do sytuacji, w których lekarze wpisani do grafików oddziału ratunkowego jednocześnie wykonywali obowiązki na swoich oddziałach macierzystych lub blokach operacyjnych. Pojawiły się również zarzuty dotyczące możliwych rozbieżności pomiędzy rzeczywistymi grafikami a dokumentacją przekazywaną do NFZ, a także sygnały o rzekomym zastraszaniu części personelu medycznego.
Jak informowaliśmy, dyrekcja szpitala jeszcze tego samego dnia zorganizowała konferencję prasową, podczas której stanowczo odrzuciła wszystkie oskarżenia.
Kierownik Szpitalnego Oddziału Ratunkowego dr Iwona Skonieczna-Zielak podkreślała, że od 26 lat współtworzy toruński SOR i nigdy nie spotkała się z sytuacją, aby lekarz pełnił jednocześnie dyżur na oddziale macierzystym i na SOR.
Jak wyjaśniała, model funkcjonowania oddziału od początku opiera się na lekarzach delegowanych z najważniejszych specjalizacji, takich jak interna, kardiologia, neurologia, chirurgia czy ortopedia. Lekarze oddelegowani do SOR mają być w tym czasie zwolnieni z obowiązków na swoich oddziałach.
Przedstawiciele szpitala przyznali jednocześnie, że w wyjątkowych sytuacjach zagrożenia życia lekarz może czasowo wspomóc oddział macierzysty, ale – jak podkreślano – nie oznacza to jednoczesnego pełnienia dwóch dyżurów.
::news{"type":"see-also","item":"83372"}
Dyrekcja odniosła się również do zarzutów dotyczących zastraszania personelu.
– W ciągu dziesięciu lat funkcjonowania szpitala jedna osoba otrzymała naganę, i to za niewykonywanie obowiązków służbowych
– przekazywali przedstawiciele placówki.
Podczas konferencji sugerowano również, że źródłem części oskarżeń może być właśnie osoba, która wcześniej została ukarana, choć – jak zaznaczono – szpital nie posiada na to dowodów.
Kilka godzin później własną konferencję prasową zorganizowali radni Prawa i Sprawiedliwości – Adrian Mól oraz Michał Jakubaszek. Politycy stwierdzili, że sprawa wymaga natychmiastowych wyjaśnień.
– Mamy do czynienia z bardzo poważną, niepokojącą sytuacją dotyczącą Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu. Chyba należy powiedzieć, że mamy do czynienia z aferą związaną z SOR-em w szpitalu wojewódzkim w Toruniu
– mówił Adrian Mól.
Radny wskazał kwestie, które – jego zdaniem – budzą największe wątpliwości. Pierwszą jest opisywana przez media możliwość występowania tzw. bilokacji lekarzy.
– Pojawiło się słowo "bilokacja", czyli sytuacja, w której lekarze w tym samym czasie pełnili obowiązki na SOR i na swoich oddziałach. To jest rzecz niedopuszczalna i skandaliczna, bezpośrednio wpływająca na życie i bezpieczeństwo pacjentów – mówił Mól.
Drugą kwestią mają być rozbieżności pomiędzy grafikami dyżurów a dokumentacją przekazywaną do Narodowego Funduszu Zdrowia. Trzecim obszarem wątpliwości są sygnały dotyczące możliwego zastraszania personelu medycznego oraz osób zgłaszających nieprawidłowości.
Podczas konferencji radni PiS poinformowali o skierowaniu dwóch oficjalnych pism.
Pierwsze trafiło do marszałka województwa kujawsko-pomorskiego z wnioskiem o pilne przeprowadzenie niezależnej kontroli w szpitalu oraz wyjaśnienie, czy urząd marszałkowski wcześniej posiadał informacje o opisywanych nieprawidłowościach.
Drugie skierowano do wojewody kujawsko-pomorskiego z wnioskiem o podjęcie czynności sprawdzających dotyczących bezpieczeństwa funkcjonowania SOR jako elementu systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego.
Jeszcze ostrzej wypowiadał się radny Michał Jakubaszek.
– To nie może być przypadek, że do ogólnopolskich, wiarygodnych mediów zwracają się pracownicy tego szpitala, lekarze
– mówił.
Jakubaszek stwierdził również, że obecnie wiarygodność osób zarządzających placówką jest – jego zdaniem – poważnie podważona.
– Oczekujemy jasnych, konkretnych działań, a przede wszystkim pilnych odpowiedzi od marszałka jako osoby bezpośrednio odpowiedzialnej za nadzór nad tym szpitalem. Nie może być tak, że osoby odpowiedzialne za zarządzanie placówką będą nas uspokajały, że wszystko jest w porządku, a marszałek będzie milczał – podkreślał.
Radni zaapelowali również, aby marszałek województwa zorganizował w ciągu trzech dni konferencję prasową i publicznie odniósł się do wszystkich pojawiających się zarzutów.
Do sprawy w piątkowe popołudnie odniosła się także rzeczniczka Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego Beata Krzemińska.
– Pismo rezydentów dotyczy prawa i procedur medycznych obowiązujących w szpitalach. Prawidłowość ich przestrzegania kontroluje NFZ i odbywa się to w toruńskim szpitalu systematycznie. Obecnie również trwa tam kontrola
– przekazała.
Jak podkreśliła rzeczniczka, właśnie dlatego zorganizowano briefing z udziałem kierującej SOR dr Iwony Skoniecznej-Zielak, która od ponad 20 lat kieruje oddziałem ratunkowym i – jak zaznaczyła Krzemińska – zapewniła, że obowiązujące procedury są przestrzegane.
Rzeczniczka poinformowała również, że niezależnie od obecnej sytuacji marszałek województwa spotka się w przyszłym tygodniu z dyrektorami pięciu wojewódzkich szpitali z Torunia, Włocławka i Bydgoszczy.
Na ten moment trwa oczekiwanie na wyniki prowadzonych kontroli. To one mają ostatecznie rozstrzygnąć, czy zarzuty podnoszone przez część środowiska medycznego znajdują potwierdzenie w dokumentacji i praktyce funkcjonowania toruńskiego SOR.
Siostra Przełożona 09:36, 04.07.2026
Dobra a gdzie jest Radny Przybylski z sejmiku - przecież to ON sprawuje nadzór nad działalnością!!! Ale nie czekaj…. Nie ma go bo się dogadał po cichu i nie może przecież uderzać w swojego kolegę Całbeckiego….brawo PiS
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz