Nagranie z ul. Mickiewicza na toruńskim Bydgoskim Przedmieściu wywołało sporą dyskusję w internecie. Popularny internetowy aktywista Konfitura opublikował film, na którym widać samochód zaparkowany na chodniku przed jednym z lokali usługowych. Rozmowa szybko przestała jednak dotyczyć wyłącznie przepisów ruchu drogowego. Pojawiły się uwagi o parkowaniu w Toruniu, władzach miasta, przedsiębiorcach, a na końcu... także o wiewiórkach.
Konfitura, czyli Maksym Szewczuk, od lat publikuje w mediach społecznościowych materiały dotyczące kierowców łamiących przepisy ruchu drogowego. Dla jednych jest społecznikiem walczącym o bezpieczeństwo pieszych, dla innych – internetowym szeryfem. Tym razem jego kamera pojawiła się przy ul. Mickiewicza.
::video{"type":"single","item":"2546"}
Na opublikowanym nagraniu widać mazdę na warszawskich tablicach rejestracyjnych, zaparkowaną na chodniku przed jednym z lokali usługowych. Zdaniem autora filmu samochód utrudniał poruszanie się pieszym i zajmował przestrzeń, która nie jest przeznaczona do parkowania.
Mężczyzna, który wyszedł z lokalu i bronił kierującego mazdą, miał jednak na ten temat własne zdanie. Konfitura podsumował jego argumentację krótkim, ironicznym komentarzem:
– Zajmowanie pieszym chodnika i jeżdżenie po nim to zdrowy rozsądek. Parkowanie na chwilę na czyimś miejscu postojowym to z kolei spłaszczanie problemu dostaw
– napisał.
I właśnie wtedy rozmowa zaczęła zmierzać w kierunku, którego zapewne żadna ze stron nie planowała.
Mężczyzna tłumaczył, że problemem nie jest sam sposób parkowania, ale brak odpowiedniej liczby miejsc postojowych oraz organizacja przestrzeni w mieście. W pewnym momencie pojawiła się również aluzja do – jak określił rozmówca – "łysego, wysokiego tępaka", który przez wiele lat miał odpowiadać za sytuację parkingową w Toruniu.
Wypowiedź ta szybko spotkała się z reakcją części internautów. Jeden z komentujących uznał użyte określenie za niedopuszczalne, wskazując, że może ono odnosić się do byłego prezydenta Torunia i obecnego radnego Michała Zaleskiego.
– Wyzwiska pod adresem "łysego, wysokiego tępaka, który przez 20 lat rządził miastem, a teraz jest radnym" uważamy za skandaliczne. Nie wiemy, o kogo chodzi, ale domyślamy się, że prawdopodobnie może chodzić o byłego Prezydenta Miasta Torunia i obecnego radnego Rady Miasta Torunia Michała Zaleskiego
– napisał autor komentarza, apelując jednocześnie o reakcję zarówno samego samorządowca, jak i obecnych władz miasta.
Warto podkreślić, że sam rozmówca na nagraniu nie wskazał wprost, o kogo chodzi, a przytoczona interpretacja jest wyłącznie opinią jednego z internautów.
Padła też propozycja rozwiązania problemu.
– To pan powinien pójść do urzędu miasta i załatwić tę sprawę
– usłyszał od kierowcy autor nagrania.
Trzeba przyznać, że był to dość oryginalny pomysł na rozwiązanie problemów związanych z parkowaniem i dostawami w centrum miasta. Zwłaszcza że, jak zauważyli później internauci, przez lata można było próbować wywalczyć legalne miejsca postojowe lub dostawcze.
Co ciekawe, z każdą kolejną minutą temperatura dyskusji wyraźnie spadała. Emocjonalna wymiana zdań stopniowo zamieniła się w całkiem spokojną rozmowę. A potem nastąpił moment, którego chyba nikt się nie spodziewał.
Mężczyzna postanowił pokazać Konfiturze... wiewiórkę. I tak, po kilku minutach dyskusji o chodnikach, polityce miejskiej i przedsiębiorczości nagranie zakończyło się prezentacją sympatycznego mieszkańca Bydgoskiego Przedmieścia. Trudno powiedzieć, czy była ona świadkiem całego zajścia, ale z pewnością została jednym z najbardziej nieoczekiwanych bohaterów tego materiału.
Pod filmem pojawiło się już blisko 150 komentarzy. Wiele osób zwraca uwagę na argumentację mężczyzny i sposób tłumaczenia parkowania na chodniku.
– Mnie zawsze zastanawia, skoro ci nielegalnie parkujący uważają, że nie robią nic złego, to dlaczego jak zauważą, że ktoś rejestruje ich wykroczenia, od razu zaczynają się denerwować?
– napisał jeden z internautów.
Inni komentujący zwracają uwagę, że przedsiębiorcy od lat mogli starać się o utworzenie legalnych miejsc dostawczych lub postojowych.
Do nagrania odniosła się również facebookowa strona "Toruńskie Święte Krowy", zajmująca się dokumentowaniem nieprawidłowego parkowania. Autorzy wpisu pytają, dlaczego przedsiębiorcy przez lata nie występowali o utworzenie miejsc dla dostawców i klientów, skoro problem – jak twierdzą – istnieje od dawna.
Przypomnieli również, że przepisy zabraniają zarówno jazdy po drodze dla pieszych, jak i zatrzymywania pojazdu w sposób uniemożliwiający pozostawienie pieszym co najmniej 1,5 metra szerokości przejścia.
Spór o parkowanie na Bydgoskim Przedmieściu nie jest nowy. Z jednej strony są przedsiębiorcy, którzy wskazują na trudności związane z dostawami i brakiem miejsc postojowych. Z drugiej – mieszkańcy i aktywiści, którzy przypominają, że chodnik nie jest prywatnym parkingiem.
Jedno jest pewne. Nagranie z ul. Mickiewicza pokazało, że nawet pozornie prosta rozmowa o źle zaparkowanym samochodzie może błyskawicznie zamienić się w debatę o polityce miejskiej, urbanistyce, przedsiębiorczości i odpowiedzialności za wspólną przestrzeń. A czasem także o wiewiórkach.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz