Nowoczesne elektryczne autobusy mają klimatyzację, ale nie wszyscy pasażerowie odczuwają jej działanie. Jeden z naszych Czytelników zwrócił uwagę, że podczas podróży do pracy w pojeździe było znacznie cieplej, niż się spodziewał. Zapytaliśmy MZK, jak działa klimatyzacja w toruńskich autobusach.
::addons{"type":"only-with-us","color":"white"}
Do redakcji zgłosił się Czytelnik, który podróżował jednym z nowych elektrycznych autobusów MZK. Jak przyznał, był zaskoczony, że mimo nowoczesnego pojazdu nie odczuwał wyraźnego działania klimatyzacji.
To pytanie może pojawiać się coraz częściej. Lato dopiero się rozpoczyna, a przed nami najgorętsze tygodnie roku.
Postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda kwestia klimatyzacji w pojazdach miejskiego przewoźnika.
Jak wyjaśnia rzeczniczka Miejskiego Zakładu Komunikacji w Toruniu Sylwia Derengowska, wszystkie nowo kupowane autobusy wyposażone są w klimatyzację.
– Wszystkie nowo zakupione autobusy mają klimatyzację. Uruchamia się ona automatycznie, po włączeniu silnika i sterowana jest wg tzw. krzywej komfortu, tzn. w zależności od temperatury na zewnątrz i wewnątrz autobusu. Oznacza to, że wraz ze wzrostem temperatur wydajność rośnie, podobnie jak w samochodzie osobowym w trybie automatycznym, jednak z tą różnicą, że kierowca w autobusie nie ma możliwości regulacji temperatury. Mógłby jedynie wyłączyć klimatyzację, ale wówczas pozbawiłby jej nie tylko pasażerów, ale i siebie.
– informuje rzeczniczka.
MZK zwraca uwagę, że klimatyzacja w komunikacji miejskiej działa w zupełnie innych warunkach niż w samochodzie osobowym. Wpływa na to kilka czynników. Duże powierzchnie szyb nagrzewają wnętrze pojazdu, a autobus przez wiele godzin pozostaje wystawiony na działanie promieni słonecznych.
– Odczucie gorąca przy włączonej, działającej klimatyzacji bierze się stąd, że przy wysokich temperaturach na zewnątrz klimatyzacja pozwoli schłodzić wnętrze autobusu jedynie o ok. 5 stopni. Spowodowane jest to między innymi ciągłą ekspozycją pojazdu na promienie słoneczne, które nie tylko nagrzewają karoserię, ale bardzo intensywnie grzeją przez duże okna i z każdą godziną podnoszą temperaturę wewnątrz. Jeżeli autobus stał kilka minut na pętli, to przy wyższych temperaturach potrzebuje przejechania co najmniej kilku przystanków, aby obniżyć temperaturę przedziału pasażerskiego – wyjaśnia Sylwia Derengowska.
Problemem jest również specyfika komunikacji miejskiej. Na każdym przystanku otwierają się drzwi, a gorące powietrze dostaje się do środka.
– Kolejnym powodem jest fakt, że w Toruniu sieć przystanków jest bardzo gęsta. Są one rozmieszczone często w odległości ok. 300-400 metrów. Autobusy miejskie i tramwaje, inaczej niż autobusy dalekobieżne czy prywatne auta, praktycznie co chwilę zatrzymują się na przystankach, pasażerowie wsiadają i wysiadają, a w tym czasie schłodzone powietrze ze środka miesza się z gorącym powietrzem z zewnątrz – podkreśla rzeczniczka.
Dodatkowo wielu pasażerów otwiera okna mimo działającej klimatyzacji. MZK wyjaśnia, że specjalnie nie blokują okien, ponieważ część pasażerów, szczególnie osoby starsze, prosi o ograniczenie działania chłodnego nawiewu.
Przewoźnik zaznacza, że wszystkie te czynniki sprawiają, iż trudno osiągnąć taki sam efekt chłodzenia jak w prywatnym aucie.
Przy częstych postojach, otwieraniu drzwi i okien oraz dużej liczbie pasażerów klimatyzacja musi nieustannie walczyć z napływającym ciepłem. Dlatego nawet w nowoczesnych autobusach temperatura wewnątrz może wydawać się wyższa, niż oczekują pasażerowie.
Gość 07:24, 12.06.2026
I tak w kółko. Co roku stękanie że klimatyzacja nie działa tak jak trzeba. Żałosny to naród. Były Jelcze i problemu nie było. Za wygodnie. Trzeba by wojna przyszła
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz