Przez lata sprzedawał zakręcone frytki na toruńskiej starówce. Teraz Piotr S. stanął przed sądem w sprawie poważnych zarzutów.
::addons{"type":"alert"}
Przez lata mieszkańcy Torunia kojarzyli go głównie z charakterystycznego stoiska z zakręconymi frytkami i watą cukrową w centrum miasta. Piotr S., znany szerzej jako „Pan Frytka”, regularnie pojawiał się w rejonie pomnika Mikołaja Kopernika, twierdząc, że działa w ramach fundacji i zbiórek charytatywnych.
::news{"type":"see-also","item":"79431"}
Jego działalność od dawna budziła jednak kontrowersje. Sprawą interesowali się urzędnicy oraz straż miejska. Wątpliwości dotyczyły między innymi sposobu prowadzenia zbiórek oraz działalności fundacji „Pod wielkim dachem nieba”. Wobec mężczyzny prowadzone były również postępowania związane z nieprawidłowościami o charakterze skarbowym.
Teraz sprawa nabrała zupełnie innego wymiaru.
Przed Sądem Okręgowym w Toruniu rozpoczął się proces Piotra S. oraz Piotra G. Obaj mężczyźni zostali oskarżeni między innymi o zgwałcenie oraz bezprawne przetrzymywanie kobiety w jednym z mieszkań przy ulicy Legionów w Toruniu.
Według ustaleń śledczych do zdarzenia miało dojść w październiku ubiegłego roku. Kobieta miała być przetrzymywana przez wiele godzin i wielokrotnie gwałcona.
– Oskarżeni stoją pod zarzutem zgwałcenia zbiorowego. Jest to zbrodnia zagrożona karą od trzech lat pozbawienia wolności. Na temat szczegółowych okoliczności sprawy nie mogę się wypowiadać. Ze względu na tajemnicę postępowania, charakter sprawy oraz dobro pokrzywdzonej jest to wykluczone
– zaznacza prok. Ewa Dobrowolska z Prokuratury Rejonowej Toruń Centrum-Zachód.
Obaj oskarżeni nie przyznają się do winy.
Już podczas pierwszej rozprawy obrońcy obu mężczyzn złożyli wniosek o wyłączenie jawności procesu. Sąd przychylił się do tego wniosku.
– Z uwagi na przedmiot postępowania jawność mogłaby narazić ważny interes prywatny zarówno oskarżonych, jak i pokrzywdzonych, które są osobami bardzo młodymi. W związku z tym celowe jest wyłączenie jawności
– uzasadnił sąd.
Śledczy zarzucają Piotrowi S. również udział w pozbawieniu wolności oraz naruszenie nietykalności cielesnej kolejnych dwóch osób. Według prokuratury działał wspólnie z Piotrem G.
Piotrowi S., który odpowiada w warunkach recydywy, grozi nawet do 30 lat pozbawienia wolności. Drugiemu z oskarżonych grozi do 20 lat więzienia.
O sprawie pisaliśmy już wcześniej. Pod koniec października 2025 roku Piotr S. został zatrzymany i decyzją sądu trafił do tymczasowego aresztu.
– Mężczyzna dopuścił się czynów o charakterze seksualnym. Skierowano wniosek o tymczasowe aresztowanie i Sąd Rejonowy w Toruniu zastosował ten środek zapobiegawczy
– przekazywała wówczas prokurator Magdalena Wójcikiewicz-Syczyło.
Po kilku miesiącach śledztwa prokuratura skierowała akt oskarżenia do sądu. Teraz sprawa weszła w najważniejszy etap – proces sądowy.
0 0
No to się doigrał, a tak sprawnie lawirował wśród przepisów prawa. Ta jego fundacja to ściema dla ukrycia dochodów, nigdy nie rozliczona. A kropla drąży kamień.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz