Wiadomości

Zamknij
Ważne

Krzyk, krew i walka o życie. Świadek ujawnia kulisy dramatu na Rubinkowie

Weronika Polichnowska Weronika Polichnowska 11:00, 24.04.2026 Aktualizacja: 10:42, 24.04.2026
Skomentuj Krzyk, krew i walka o życie. Świadek ujawnia kulisy dramatu na Rubinkowie Fot: Weronika Polichnowska

Krzyki za ścianą, wybita szyba i walka z uzbrojonym napastnikiem. Tak wyglądały pierwsze minuty dramatu, który rozegrał się w zakładzie krawieckim na Rubinkowie. Bezpośredni świadek ujawnia, co naprawdę działo się w środku.

::addons{"type":"only-with-us","color":"white"}

Wracamy do wstrząsających wydarzeń z 15 kwietnia na toruńskim Rubinkowie. W zakładzie krawieckim doszło do brutalnego ataku nożem. Dziś kulisy tamtych chwil ujawnia bezpośredni świadek, radca prawny Dariusz Grabas, którego kancelaria znajduje się tuż obok miejsca zdarzenia.

::news{"type":"see-also","item":"79917"}

Podczas naszej rozmowy Dariusz Grabas zdradzał, że początkowo nie zdawał sobie sprawy ze skali zagrożenia.

– Mam na imię Dariusz Grabas, mam kancelarię tuż obok Agi, jestem radcą prawnym. Cała sprawa zaczęła się w środę około godziny 8:30. Usłyszałem krzyk, na początku myślałem, że to jest spór między Agnieszką a jej zleceniodawcą

– relacjonuje.

Sytuacja zmieniła się w jednej chwili, gdy do jego gabinetu wbiegła fryzjerka z sąsiedniego lokalu.

– Nagle Sylwia wbiegła tu do mnie i powiedziała, że powinniśmy ratować Agnieszkę – mówi.

Drzwi do zakładu krawieckiego były zablokowane. Wtedy zapadła decyzja o wejściu przez okno i dach.

– Jak wyszedłem na dach, zobaczyłem, że na niej leży jej mąż i ją... dwa pchnięcia zobaczyłem, które wykonał – opowiada Grabas. Próbował powstrzymać napastnika, krzyczał, by przestał. W odpowiedzi usłyszał groźby.

– Powiedział, że jak stąd nie pójdę, to mnie załatwi tak jak ją – relacjonuje.

W tym czasie Agnieszka błagała o pomoc.

– Krzyczała: wybij szybę – wspomina. – Zacząłem bić w framugę tej szyby. Szyba oskoczyła, on do mnie pobiegł i wymachiwał przede mną nożem, w związku z tym nie mogłem tam wejść.

Ta chwila dała jednak szansę Agnieszce, która w tym czasie zdążyła uciec do pobliskiego pomieszczenia. Gdy napastnik zobaczył, że jego ofiara ucieka, odstąpił od okna i pobiegł za nią. To dało możliwość, aby Pan Dariusz mógł wejść do środka. 

– Wszedłem do środka i starając się znaleźć jakieś narzędzie do obrony. Zobaczyłem, że takie stoją takie dwa manekiny. Złapałem ten manekin, podniosłem go do góry, ale okazało się, że to jest wata, która odłączyła się od metalowego zabezpieczenia. Mogłem tylko w niego rzucić, w związku z tym złapałem za drugi, też mi wyleciał. W końcu złapałem od spodu za zabezpieczenie i zacząłem walczyć z nim, ale to była taka walka, że ja go popychałem, a on podchodził do mnie z nożem. Powoli się wycofywałem, otworzyłem drzwi na zewnątrz. 

Gdy Pan Dariusz wydostał się z zakładu krawieckiego, napastnik natychmiast na powrót zaryglował drzwi. Chciał wejść ponownie, lecz w czasie szamotaniny Agnieszka uciekła oknem na dach, przez następne okno dostała się do zakładu fryzjerskiego za ścianą. 

– Sylwia zamknęła to okno, a ja poszedłem zablokować te drzwi, zastawiłem je ławką w tym momencie czekaliśmy na policję. 

Na miejscu szybko pojawiły się służby.

– Policja była po kilku minutach. Nie wchodzili od razu, tylko wzywali go, żeby się poddał – relacjonuje.

Ostatecznie użyto gazu, by obezwładnić agresora. – Rzucili granat gazowy. Zaczęliśmy się dusić – opisuje świadek.

Jak dodaje, napastnik w pewnym momencie zranił także samego siebie.

Na rozmyślanie nie było czasu 

Za swoją reakcję i próbę ratowania życia kobiety z narażeniem życia Dariusz Grabas został wyróżniony przez policję. Funkcjonariusze wręczyli mu list gratulacyjny. Jednak jak sam podkreśla, ruszając na pomoc nie zdawał sobie sprawy, z tego co zobaczy, a był to widok, którego nie dało się zignorować

– Jak pobiegłem do Agi, to myślałem, że się kłócą, że może on ją bije, a zobaczyłem, że to był atak nożem. W tym momencie mogliśmy tylko stać i patrzeć, aż ją zabije. Jedna rzecz, którą było można zrobić to było tylko wybicie oka, żeby wejść i coś zrobić. Wszyscy działaliśmy pod taką adrenaliną. Sylwia ją opatrywała, ale to było, dopóki się nie pojawili ratownicy. To była akcja na cztery ręce, bo oprócz Sylwii, była jeszcze jej klientka. Także tam się nią obie zajmowały, ale przy tylu ranach to nawet rąk brakowało. 

Stan Agnieszki od początku był bardzo poważny. Ruszyła zbiórka

– Ma przebite dwa płuca, usuniętą jedną nerkę, uszkodzone jelita, śledzionę, przecięte ścięgno w ręce

– wylicza Grabas.

Kobieta przeszła operacje i była w stanie śpiączki farmakologicznej. Obecnie, jak wynika z relacji,  została już wybudzona i jest pod opieką specjalistów.

– Na początku widziała wszędzie tego męża. Teraz jest już po rozmowie z psychologiem, jest trochę lepiej – dodaje.

Jak podkreśla, w tej chwili najważniejsze jest żeby Agnieszka wróciła do zdrowia, jednak przy skali obrażeń, które otrzymała będzie to bardzo długi proces. Dlatego uruchomiona został zbiórka, aby zapewnić rannej środki niezbędne do powrotu do zdrowia. Dodatkowo dochodzą stałe koszty związane z prowadzeniem działalności. 

Jeśli macie taką możliwość zachęcamy do wpłat. Zbiórkę dla Agnieszki znajdziecie pod linkiem: https://zrzutka.pl/9wewww

 

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%