To jedna z najbardziej wstrząsających spraw ostatnich miesięcy w Toruniu. W sądzie rozpoczął się proces mężczyzny, który miał celowo wjechać w młode małżeństwo.
::addons{"type":"alert"}
Do dramatycznych scen doszło w nocy z 24 na 25 maja 2025 roku w klubie sportowym przy ul. Kociewskiej w Toruniu. Impreza rocznicowa zakończyła się tragedią, która do dziś ma swoje konsekwencje.
Według ustaleń śledczych, po kłótni z innymi uczestnikami wydarzenia 35-letni Paweł W. opuścił lokal, wcześniej niszcząc jego wyposażenie. Uszkodzone zostały m.in. drzwi, kasa fiskalna i komputer, a straty oszacowano na około 8500 zł. Chwilę później mężczyzna wsiadł do samochodu i – jak ustaliła prokuratura – z impetem wjechał w stojących przed budynkiem Martę i Filipa S., przygniatając ich do ściany.
– Konflikt narastał. (…) Z obu stron padały wulgaryzmy i wzajemne wyzwiska. Paweł W. prowokował pokrzywdzonego
– relacjonowała wcześniej prokurator Izabela Oliver.
::news{"type":"see-also","item":"68001"}
Obrażenia, jakich doznała para, były bardzo poważne.
– Marta S. doznała licznych obrażeń kończyn dolnych i twarzoczaszki. Filip S. ma złamany kręgosłup, żebra, kość kulszową i uszkodzenia narządów wewnętrznych
– informował z kolei w 2025 roku prok. Andrzej Kukawski, ówczesny rzecznik prokuratury.

Dziś wiadomo, że skutki zdarzenia są długotrwałe. Filip Szymczuk porusza się na wózku inwalidzkim i wciąż nie ma pewności, czy odzyska sprawność.
W środę, 1 kwietnia, przed Sądem Okręgowym w Toruniu rozpoczął się proces Pawła W. Oskarżony został doprowadzony na salę rozpraw z aresztu. Pokrzywdzeni składali zeznania w osobnej sali. Pełnomocnik poszkodowanych, Radosław Skibniewski, nie pozostawiał wątpliwości co do skali tragedii.
– To, co zrobił Paweł W., spowodowało tragedię życiową dla poszkodowanych, która będzie miała skutki do końca ich życia
– mówił w sądzie.
Podczas rozprawy Paweł W. częściowo przyznał się do zarzutów.
– Nie przyznaję się do usiłowania zabicia poszkodowanych Marty i Filipa Szymczuka, natomiast przyznaję się do kierowania pojazdem pod wpływem alkoholu oraz uszkodzenia samochodu oraz mienia wewnątrz klubu
– powiedział przed sądem.
Prokuratura zarzuca mu m.in. usiłowanie zabójstwa, spowodowanie ciężkich obrażeń ciała, zniszczenie mienia oraz jazdę pod wpływem alkoholu. W chwili zdarzenia miał 1,87 promila alkoholu w organizmie.
Proces dopiero się rozpoczął i przed sądem kolejne rozprawy, podczas których analizowane będą dowody i zeznania świadków. Sprawa budzi ogromne emocje, bo jej skutki – zarówno zdrowotne, jak i życiowe – będą odczuwalne przez poszkodowanych jeszcze przez długie lata.
0 0
Pokażcie morde tego typa.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz