Na jednej z lokalnych grup w mediach społecznościowych pojawił się emocjonalny wpis dotyczący stawu w parku miejskim na Bydgoskim Przedmieściu w Toruniu.
::addons{"type":"alert"}
Autor alarmuje o "ekologicznym dramacie" i obawia się o los ryb zimujących pod lodem.
– W parku miejskim na bydgoskim przedmieściu dzieje się ekologiczny dramat. Czy nikt z władz nie pomyślał o zwierzętach żyjących w Martówce? Nie ma żadnych przerębli nic. Przecież te wszystkie ryby po prostu umrą
– czytamy w poście.
Wpis wywołał burzliwą dyskusję. Część internautów uważa, że ktoś powinien natychmiast działać, inni przekonują, że to naturalny proces i nie należy ingerować.
– Mój tato chodzi co jakiś czas kuć ten lód z kolegami ale nie zawsze mają czas – napisał jeden z użytkowników. – To nie żaden ekologiczny dramat, tylko natura – odpowiada inny.
::photoreport{"type":"see-button","item":"14674"}
Zimą ryby w stawach i zbiornikach wodnych przechodzą w stan spowolnienia. Ich metabolizm wyraźnie się obniża, przebywają w głębszych warstwach wody i zużywają znacznie mniej tlenu. Sam fakt zamarznięcia powierzchni zbiornika nie oznacza jeszcze katastrofy.
Problem może pojawić się dopiero wtedy, gdy lód jest bardzo gruby, długo utrzymuje się pokrywa śnieżna i do wody nie dociera światło. W takich warunkach rośliny wodne przestają produkować tlen, a jego poziom może spaść na tyle, że dochodzi do tzw. przyduchy zimowej. Dotyczy to jednak głównie płytkich i zamulonych zbiorników, a do takich wielu zalicza właśnie Martówkę.
Specjaliści podkreślają jednak, że nieumiejętne działania mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc. Samodzielne kuce przerębli przez mieszkańców bywa niebezpieczne – zarówno dla ludzi, jak i dla ekosystemu. Hałas i drgania stresują ryby, a ingerencja w pokrywę lodową może zaburzyć naturalne warunki zimowania.
W przypadku miejskich zbiorników decyzje o ewentualnej interwencji należą do zarządcy terenu. To służby miejskie lub odpowiednie wydziały urzędu dysponują wiedzą o głębokości zbiornika, jego stanie i realnym ryzyku przyduchy. W razie potrzeby mogą zastosować napowietrzanie lub inne metody poprawy warunków tlenowych. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest zgłoszenie niepokoju do urzędu, zamiast podejmowania działań na własną rękę.
W sprawie sytuacji w parku na Bydgoskim Przedmieściu zwróciliśmy się do Urząd Miasta Torunia z pytaniem, czy stan zbiornika jest monitorowany i czy planowane są jakiekolwiek działania.
– Służby miejskie monitorują na bieżąco stan zbiornika. W jego środkowej części, gdzie zlokalizowany jest dopływ wody gruntowej z rejonu ul. Bydgoskiej (stary kanał deszczowy) nie wykształciła się pokrywa lodowa na powierzchni kilkunastu m.kw.. W tym miejscu trwa powiększanie otworu, aby umożliwić wymianę gazową. Otwory zostaną także wycięte w części środkowej zachodniego plosa zbiornika – prace są w toku. Działania będą prowadzone w kolejnych dniach
– mówi w rozmowie z portalem Dzień Dobry Toruń Marcin Centkowski, rzecznik Prezydenta Torunia.
- Należy natomiast zdawać sobie sprawę z tego, że przy obecnych warunkach atmosferycznych skuteczność podejmowanych działań może być znikoma - dodaje Centkowski.
Wiadomo jedno, ze względu na tak niską temperaturę powietrza, użycie zestawów do napowietrzania mechanicznego w tak płytkich zbiornikach nie przyniesie zakładanych rezultatów.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz