Archiwum DDToruń
Nowy standard, trudne decyzje i jedno jasno postawione priorytety. Sprawdzamy, co zmieniło się w Markiewiczu w Ciechocinku. Kompleks Hotelowo-Sanatoryjny w Ciechocinku jest po gruntownej modernizacji.
Zmiany w „Markiewiczu” w Ciechocinku nie są kosmetyczne ani wizerunkowe. To przemyślana, kosztowna i – co dziś szczególnie ważne – odpowiedzialna decyzja, której celem jest jedno: utrzymanie leczenia uzdrowiskowego dzieci i młodzieży. Mimo rebrandingu i rozszerzenia oferty, priorytet pozostał niezmienny.
Popularny obiekt działający pod patronatem dr. Stanisława Markiewicza przeszedł gruntowną modernizację, której efekty zaprezentowano 21 listopada. Od tego momentu funkcjonuje jako Kompleks Hotelowo-Sanatoryjny Markiewicz – nowoczesna, wielofunkcyjna przestrzeń, łącząca leczenie uzdrowiskowe dzieci z ofertą sanatoryjno-hotelową dla dorosłych.
[FOTORELACJANOWA]14255[/FOTORELACJANOWA]
Jak podkreśla Marcin Zajączkowski, nie jest to odejście od dotychczasowej misji, lecz sposób na jej uratowanie.
– Profil naszej działalności, szczególnie w zakresie leczenia dzieci i młodzieży, nie uległ zmianie. Modernizacja nie ma na celu zmiany modelu leczenia, a jedynie poprawę jakości i funkcjonalności obiektu – zaznacza prezes.
Rebranding uporządkował strukturę obiektu. Pod jedną nazwą funkcjonują dziś dwie wyraźnie rozdzielone strefy: Dziecięcy Szpital Uzdrowiskowy nr III oraz część sanatoryjno-hotelowa przeznaczona dla dorosłych, w tym rodziców i opiekunów. To rozwiązanie, które – jak przekonuje zarząd – pozwala zachować pełne bezpieczeństwo i komfort najmłodszych pacjentów.
Zakres prac był szeroki i kosztowny. Modernizacja pochłonęła ponad 11,5 mln zł. Odnowiono bazę zabiegową, doposażono ją w nowoczesny sprzęt rehabilitacyjny, zmodernizowano instalacje techniczne, poprawiając bezpieczeństwo i efektywność energetyczną. Zmieniły się także przestrzenie wspólne i część hotelowa.
– Dzięki tym inwestycjom możemy realizować pełen zakres zabiegów w znacznie lepszych warunkach – mówi Zajączkowski.
Rozszerzenie oferty o pobyty dla dorosłych nie jest decyzją biznesową w klasycznym sensie. To reakcja na realny kryzys lecznictwa uzdrowiskowego dzieci w Polsce.
– To problem ogólnopolski. Skierowań z NFZ jest coraz mniej, a wiele dziecięcych uzdrowisk zostało zamkniętych – podkreśla prezes.
Dane są bezlitosne. Tylko w ostatnim półroczu „Markiewicz” musiał pokryć z własnych środków blisko 600 tys. zł strat wynikających z niedojazdów dzieci kierowanych przez NFZ. Jednocześnie nawet 70 proc. miejsc noclegowych pozostawało niewykorzystanych.
– Pobyty dorosłych mają stworzyć poduszkę finansową, która pozwoli utrzymać leczenie dzieci na dotychczasowym poziomie – przyznaje Zajączkowski.
Problem nie leży w braku potrzeb zdrowotnych. Wręcz przeciwnie. Lekarze coraz częściej diagnozują u dzieci choroby układu oddechowego, alergie, wady postawy, otyłość czy cukrzycę. Mimo to system skutecznie ogranicza dostęp do leczenia uzdrowiskowego.
– Potrzeby rosną, ale skierowań jest coraz mniej. Do tego dochodzą obawy rodziców przed rozłąką, koszty wyjazdu i kolizja z rokiem szkolnym – wylicza prezes.
Zarząd zapewnia, że dzieci i dorośli nie będą „mieszać się” w codziennym funkcjonowaniu kompleksu. Zabiegi, noclegi i posiłki odbywają się w różnych strefach i godzinach.– Obiekt jest na tyle duży, że obie grupy nie będą wzajemnie odczuwać swojej obecności – podkreśla Zajączkowski.
Na koniec prezes kieruje jasny apel.– Zachęcam rodziców i lekarzy, aby kierowali dzieci na leczenie uzdrowiskowe finansowane przez NFZ. Na naszej stronie internetowej znajdują się wszystkie potrzebne informacje, krok po kroku – mówi.
„Markiewicz” pozostaje miejscem, w którym – mimo zmian – centrum uwagi nadal stanowi zdrowie dziecka. Nowoczesna infrastruktura i nowy model finansowania mają sprawić, że ta misja przetrwa w realiach coraz trudniejszego systemu.