Niepokojący wpis torunianki o mężczyźnie z miejskiego autobusu wywołał burzę komentarzy. Czy w komunikacji miejskiej grasuje zboczeniec? Mamy komunikat MZK.
::addons{"type":"alert"}
Na jednej z popularnych toruńskich grup na Facebooku pojawił się niepokojący wpis dotyczący mężczyzny, który – według relacji autorki – miał zaczepiać pasażerów komunikacji miejskiej. Kobieta opisała, że sytuacja miała wydarzyć się w autobusie linii 21, choć w chwili publikacji posta nie było żadnej pewności, czy rzeczywiście doszło do takiego incydentu.
Według relacji kobiety mężczyzna w wieku około 30 lat, około 180 cm wzrostu, szczupły, w ciemnej czapce z daszkiem, miał zaczepiać młode dziewczyny na przystankach. Ostatnio – jak twierdzi – miał usiąść obok chłopca w autobusie i zachowywać się w sposób jednoznacznie nieprzyzwoity w obecności kobiety z dzieckiem.
Mężczyzna miał: ocierać się nogą, dotykać swojego krocza w sposób „niedwuznaczny" oraz być pobudzony, nerwowy, używać wulgaryzmów i powtarzać: „to nie moja wina”.
Post zebrał dziesiątki komentarzy i udostępnień w bardzo krótkim czasie. Wielu internautów dopytywało, dlaczego kobieta nie zgłosiła sprawy policji, zamiast publikować ją wyłącznie w mediach społecznościowych
W komentarzach pojawiały się m.in. takie głosy:
- I zgłaszasz to na Facebooka, a nie na policję?! Masz mózg?!
- W takiej sytuacji idzie się na drugi koniec autobusu i dzwoni na 112
- Jeśli pani znów go zobaczy, proszę nagrać zachowanie – jest monitoring w autobusie.
Internauci dopytywali również, czy mężczyzna nadal porusza się po mieście oraz czy zajście trafiło do odpowiednich służb.
Poprosiliśmy MZK w Toruniu o komentarz. Odpowiedziała nam Sylwia Derengowska, rzeczniczka przewoźnika. Jak podkreśla – do MZK nie wpłynęło żadne zgłoszenie, które potwierdzałoby opisane zdarzenie.
— Do MZK nie wpłynął żaden sygnał w tej sprawie, nie mamy więc potwierdzenia, czy takie zdarzenie miało miejsce. Osoba opisująca to zdarzenie w mediach społecznościowych nie podała dokładnej godziny ani miejsca
— informuje Derengowska.
Rzeczniczka przypomina też, że w sytuacji zagrożenia trzeba kontaktować się bezpośrednio z policją, a kierowca nie zawsze jest w stanie zauważyć, co dzieje się w tylnej części pojazdu.
— W takich przypadkach osoba, która jest świadkiem zajścia lub została w taki sposób potraktowana, powinna zawiadomić policję. Kierowca koncentruje się na bezpiecznej jeździe, więc może nie zauważyć zdarzenia, zwłaszcza na tylnych siedzeniach — podkreśla Derengowska.
Dodała również, że zgłoszenia pasażer może dokonać także poprzez kierowcę, który powiadomi dyspozytora i odpowiednie służby.
MZK wskazuje jasno, że autorka wpisu powinna przekazać sprawę służbom.
— Osoba, która zamieściła post w mediach społecznościowych, powinna zgłosić to zdarzenie na policję. Zwłaszcza, że z jej relacji wynika, że zachowanie opisanego mężczyzny nie było jednorazowe, a osoba je opisująca ma o tych zachowaniach wiedzę — dodaje rzeczniczka MZK.
Nasza redakcja skierowała także pytania do toruńskiej policji — m.in. o to, czy zgłoszono podobne incydenty, czy prowadzone są jakiekolwiek czynności oraz czy monitoring z autobusu został zabezpieczony. Po otrzymaniu odpowiedzi zaktualizujemy artykuł.
0 0
O znajoma tez sie jeden zonaty kopacz ocieral w pracy , skonczylo sie wypowiedkami i rozwodami
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz