Wnętrze budynku fundacji "Toruńska Kocia Straż". Fot: TTOPZ
To makabryczne odkrycie wstrząsnęło Toruniem i było na ustach wielu osób. Mowa o fundacji Toruńska Kocia Straż, w której znaleziono ciała 37 martwych zwierząt schowane w workach na śmieci. Co gorsza, martwych czworonogów było więcej niż żywych. Prokurator postawił na swoim. Joanna W. usłyszała zarzuty.
Joanna W., prezes fundacji "Toruńska Kocia Straż", usłyszała zarzuty znęcania się nad zwierzętami, o czym poinformowało Toruńskie Towarzystwo Ochrony Praw Zwierząt.
Sprawa ma swój początek w dramatycznych wydarzeniach z marca tego roku, kiedy to w siedzibie fundacji przy ul. Gagarina w Toruniu odkryto przerażające warunki, w jakich przetrzymywano zwierzęta.
::news{"type":"see-also","item":"53608"}
Podczas interwencji służb w fundacji odkryto aż 37 martwych zwierząt, które były popakowane w worki. Na miejscu znaleziono też 9 psów i 12 kotów, które wciąż były żywe, ale przetrzymywane w skandalicznych warunkach.
::photoreport{"type":"see-button","item":"10530"}
Kobieta w końcu usłyszała zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Na Joannę W. nałożono również środki zapobiegawcze w postaci zakazu prowadzenia działalności na rzecz zwierząt, dozór policyjny oraz zakaz opuszczania kraju. We wrześniu ma również zostać poddana badaniom sądowo-psychiatrycznym.
Joannie W. grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
Jednak to nie koniec. Prezes Toruńskiego Towarzystwa Ochrony Praw Zwierząt, Piotr Korpal poinformował, że złożył zawiadomienie o uporczywym nękaniu przez oskarżoną.
Kobieta ze względu na zakaz prowadzenie działalności zmieniła nazwę swojego profilu z "Toruńska Kocia Straż" na "Toruńska bezdomność Zwierząt".
Wygląda na to, że sama oskarżona nie poczuwa się do odpowiedzialności i za swoje położenie próbuje zrzucić winę na wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób przyłożyli się do interwencji w budynku jej fundacji. Jej profil jest pełen prób oczerniania innych, głównie TTOPZ i jego prezesa.
- Mam zakaz pisania o naszej byłej i obecnej działalności (chyba żeby prawda nie wyszła na jaw), ale o cudzej mogę - napisała kobieta w jednym z postów.