Gwiazdor Piekielnej Kuchni Rafał Bukowski uspokajał uczestników castingu, fot. Tomasz Berent, Piekielna Kuchnia oficjalny fanpage
W Toruniu odbył się casting do programu Hell's Kitchen. Za torunian kciuki trzymał m.in. Rafał Bukowski, kucharz z Toruniu, którego podziwiać możemy w trwającej edycji show Wojciecha Modesta Amaro.
"Nasz" kucharz w Piekielnej Kuchni dostał się do programu za trzecim podejściem. Doskonale zna stres, jaki towarzyszył uczestnikom castingu. Sam zdecydował się wziąć udział w show, bo stwierdził, że jest to dla niego niepowtarzalna szansa na rozwój.
- Bardzo dużo czasu spędzałem w kuchni. Nawet, kiedy wracałem po pracy to i tak gotowałem. Stwierdziłem, że trzeba spróbować i skorzystać z szansy, aby wzbić się na wyższy poziom. Szef Amaro jest dla mnie wielkim autorytetem, a jeśli się uczyć to od najlepszych - przyznaje w rozmowie z Dzień Dobry Toruń Rafał Bukowski, uczestnik piątej edycji Hell's Kitchen Piekielna Kuchnia.
Młody kucharz na szklanych ekranie często daje się ponieść emocjom.
- Zdaję sobie sprawę, że jestem porywczy. Bardzo skupiam się na szczegółach i jestem perfekcjonistą, dlatego kiedy widzę, że inni nie skupiają się na gotowaniu z należytą powagą to zaczynam krzyczeć. Jednak jak szef Amaro krzycy, to ja się zamykam i słucham. On jest szefem, ja nie mam wtedy prawa głosu - dodaje Bukowski.
Zazwyczaj casting do programu odbywał się w Bydgoszczy, ale ze względu na to, że torunianin coraz lepiej radzi sobie w trwającym sezonie show tym razem zorganizowano go w Toruniu. Produkcja czekała na kandydatów w Hotelu Mercure.
- Na casting przychodzi coraz więcej ludzi, rano było ich kilku, ale po południu będzie ich znacznie więcej - tłumaczy Joanna Sikora z produkcji Hell's Kitchen Polska. - Kandydaci na uczestników muszą być komunikatywni, znać swoją wartość i jasno wiedzieć, co chcą osiągnąć. Za każdym razem obserwujemy ogromny stres u ludzi, którzy przychodzą na castingi, tłumaczymy im, że nie tędy droga, że liczy się naturalność.
Wśród uczestników byli także castingowi weterani.
- To nie było mój pierwszy casting, ale mam nadzieję, że tym razem się uda przejść dalej. Wiem, jakie błędy popełniłam poprzednio i wierzę w siebie - przyznaje Aneta Żołądek, którą być może jesienią będziemy podziwiać w Polsacie.
Toruński casting był jednym z ostatnich do jesiennego sezonu popularnego programu. Wszyscy, którzy spodobali się produkcji zostaną zaproszeni do Warszawy na kolejny etap preselekcji. Z tej grupy producenci i sam szef Wojciech Modest Amaro wybiorą 14-tkę, która jesienią powalczy w kolejnej edycji kulinarnego show.