Zamknij
REKLAMA

Pamiętacie uratowanego wilka Miko? W weekend zabili go myśliwi!

13:57, 17.09.2019 | online
REKLAMA
Skomentuj
W miniony weekend został zabity też inny wilk, tym razem w okolicach Roztoczańskiego Parku Narodowego. Zdjęcia ilustracyjne. Fot. depositphotos.com

W lutym ubiegłego roku na drodze krajowej pod Ciechocinkiem samochód osobowy potrącił wilka. Zwierze w ciężkim stanie zostało przewiezione do Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt Dzikich w Napromku w nadleśnictwie Olsztynek, gdzie pod opieką leśniczych dochodziło do siebie. Po wyleczeniu wilk został wypuszczony na wolność, a sprawą czworonoga żyła cała Polska. Niestety, w miniony weekend zwierze zostało zastrzelone przez myśliwych.

Wilka udało się uratować po tym, jak ucierpiał w kolizji drogowej. W akcji ratunkowej brali udział między innymi członkowie Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z Głuszynka, którzy na miejscu pojawili się jako pierwsi oraz Marcin Kostrzyński, znany filmowiec i miłośnik przyrody. Po wielu godzinach męczącej podróży z pomocą przybyło też Stowarzyszenie dla Natury "Wilk" z Bielska Białej. To oni przetransportowali ranne zwierze do zagrody dla wilków w Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt Dzikich w Napromku w nadleśnictwie Olsztynek. 

Po wyleczeniu, wilk z założoną obrożą monitorująca jego aktualne położenie, został wypuszczony w Puszczy Bydgoskiej, skąd przywędrował do lasów około Olesna i Kluczborka, pokonując przy okazji kilkaset kilometrów. Niestety, w weekend został zabity.

- Został zastrzelony 14 sierpnia w nocy koło wsi Biadacz, niedaleko Kluczborka, na polu otoczonym trzema ambonami, na terenie obwodu łowieckiego nr 153, dzierżawionego przez KŁ nr 9 Brzezina w Opolu (ZO PZŁ Częstochowa). Zdjęto mu obrożę i zakopano ją w lesie na terenie obwodu nr 24 należącego do KŁ nr 1 Szarak w Kluczborku (ZO PZŁ Opole) niedaleko Lasowic Wielkich - informują przedstawiciele Stowarzyszenia dla Natury Wilk.

Jak udało się nam ustalić usunięcie obroży z nadajnikiem GPS nie jest możliwe bez odcięcia głowy zwierzęciu. Do sprawy zabitego wilka odniósł się między innymi Marcin Kostrzyński, zwolennik dzikich zwierząt, który zwrócił uwagę na zaprzepaszczenie starań wielu osób uczestniczących w leczeniu młodego czworonoga.

- Jest mi bardzo smutno i przykro. Moja wiara w ludzi znów został wystawiona na ciężką próbę. Zastrzelono Miko i Kosego. Obydwa wilki miały obrożę i tylko dlatego wiemy o ich losie. Pokazuje to nieprawdopodobnie wielką skalę zabijania wilków w Polsce. Miko został uratowany wyłącznie dzięki zaangażowaniu i poświęceniu wielu dobrych ludzi i wielkiej woli życia którą posiadał, a w wystarczył tylko jeden myśliwy, by to zmienić.  Nie wiem co robić, jest mi źle - napisał na facebooku Marcin Kostrzyński.

Sprawą zabitego wilka poruszona jest także weterynarz z Bielska Białej, która ratowała Miko po potrąceniu na drodze krajowej. W emocjonalnym wpisie wspomina proces leczenia zwierzęcia i jego walkę o powrót do pełni zdrowia.

W miniony weekend został zabity też inny wilk, tym razem w okolicach Roztoczańskiego Parku Narodowego. W obu przypadkach o zabiciu zwierząt została poinformowana policja. Stowarzyszenie dla Natury Wilk liczy na to, że dane z obroży GPS/GSM pomogą w ujęciu sprawców. Jak tłumaczą, badania telemetryczne demaskują ogromną skalę łamania prawa przez myśliwych.

Wilk jest gatunkiem chronionym od 1998 roku. Strzelanie do tych zwierząt jest w Polsce zabronione i grozi pozbawieniem wolności. 

[ALERT]1568721735981[/ALERT]

(online)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (2)

ŁowcaŁowca

10 2

Niestety większość myśliwych to zwykli bandyty 04:02, 18.09.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

kamilkamil

2 0

A ty myślisz ze myśliwym zostaje zwykły Kowalski? To drogi "sport" w kołach jest tzw elita ... a jaka to się domysl. 14:37, 18.09.2019


REKLAMA
© ddtorun.pl | Prawa zastrzeżone