Najpierw dramatyczna relacja Czytelnika i akcja służb, potem pierwsze ustalenia policji. Teraz pojawiają się nowe, nieoficjalne informacje, które rzucają zupełnie inne światło na sprawę.
::addons{"type":"alert"}
To była jedna z tych sytuacji, które błyskawicznie rozchodzą się po mieście. W środę rano, tuż przed godziną 9:40, dostaliśmy wiadomość od Czytelnika. Opisywał sceny jak z filmu – atak nożem, obecność prokuratury i antyterrorystów, a nawet wynoszenie zwłok (ta informacja się ostatecznie nie potwierdziła - przyp. red.).
Natychmiast zweryfikowaliśmy sprawę w policji. O 10:16 pojawiło się oficjalne stanowisko. Funkcjonariusze potwierdzili interwencję, ale zdementowali najtragiczniejsze doniesienia.
– Tuż przed godziną 9 policjanci otrzymali zgłoszenie z ulicy Łyskowskiego. (…) Interwencja dotyczyła uszkodzenia ciała (…) doszło do kłótni małżeńskiej
– przekazała podkom. Dominika Bocian z toruńskiej policji.
Z informacji służb wynikało, że zarówno kobieta, jak i mężczyzna trafili do szpitala. Mężczyzna został wcześniej obezwładniony przez policję.
Sprawa jednak nie wyciszyła się wraz z komunikatem policji. Nowe, nieoficjalne ustalenia opisuje „Super Express”. To właśnie one nadają całej historii znacznie bardziej dramatyczny kontekst.
Według tych doniesień, 54-letni mężczyzna miał wcześniej przebywać w szpitalu psychiatrycznym w Toruniu. Sam zgłosił się po pomoc, twierdząc, że ma myśli samobójcze i podejrzewa żonę o zdradę. Dzień przed zdarzeniem miał opuścić placówkę na własne żądanie.
To właśnie ten wątek – zazdrość, napięcie i wcześniejsze problemy psychiczne – może być tłem środowych wydarzeń.
Według informacji „Super Expressu”, mężczyzna miał wejść do zakładu krawieckiego swojej żony i zaatakować ją nożem. Kobieta z ciężkimi obrażeniami trafiła na blok operacyjny i obecnie przebywa na oddziale intensywnej opieki medycznej.
Relacje wskazują, że ranna kobieta zdołała uciec do pobliskiego zakładu fryzjerskiego, gdzie wezwano pomoc. W tym czasie napastnik miał zabarykadować się w lokalu i podjąć próbę samobójczą.
Te ustalenia nie zostały jednak oficjalnie potwierdzone przez policję. Na tym etapie służby nadal prowadzą czynności i nie ujawniają szczegółów.
Jak wynika z nieoficjalnych informacji, policja wcześniej nie interweniowała w tej rodzinie. Nie było założonej tzw. niebieskiej karty, co może sugerować, że dramat rozegrał się nagle, bez wcześniejszych zgłoszeń przemocy domowej.
To jeszcze bardziej komplikuje obraz całej sytuacji i rodzi pytania o to, co wydarzyło się w ostatnich dniach przed zdarzeniem.
Na miejscu przez dłuższy czas pracowali policjanci i technicy kryminalistyki. Zabezpieczano ślady, przesłuchiwano świadków i odtwarzano przebieg wydarzeń.
Oficjalne ustalenia są na razie ograniczone. Wątek zazdrości, leczenia psychiatrycznego i przebiegu samego ataku pojawia się w relacjach medialnych, ale wymaga potwierdzenia przez śledczych. Do sprawy będziemy wracać.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz