To miało być zwyczajne, spokojne popołudnie na toruńskiej Starówce. Nagle ktoś upada na chodnik, tłum gęstnieje, sekundy zaczynają liczyć się podwójnie.
[ALERT]1746524859848[/ALERT]
Chwile grozy rozegrały się w piątkowe popołudnie (2 maja) na skrzyżowaniu ulic Strumykowej i Przedzamcze w Toruniu.
Policjanci ze Śródmieścia, wracający z wcześniejszej interwencji, zauważyli grupę osób pochylających się nad nieprzytomną kobietą. Jak się okazało – trwała dramatyczna walka o życie 54-letniej mieszkanki Grudziądza.
Pierwsi na miejscu byli dwaj przypadkowi przechodnie – jak się później okazało, lekarze – którzy rozpoczęli masaż serca. Jeden z nich był już wyczerpany, więc resuscytację przejął sierżant Bartosz Blank, a posterunkowa Malwina Wantuch zabezpieczała miejsce akcji i czuwała nad bezpieczeństwem otoczenia.
[WIDEO]2086[/WIDEO]
Po kilku minutach na miejsce dotarło pogotowie ratunkowe. Kobieta odzyskała funkcje życiowe i została przewieziona do szpitala, gdzie przeszła poważny zabieg ratujący życie. Jak podkreślają lekarze – tylko szybka i profesjonalna akcja reanimacyjna na miejscu pozwoliła ją uratować.
– Czas do przyjazdu karetki pogotowia jest bezcenny. Po odpowiednim przygotowaniu możemy go wykorzystać, ratując komuś życie
– przypomina asp. Dominika Bocian, oficer prasowa KMP w Toruniu.
To zdarzenie pokazuje, jak ważne są reakcja, empatia i znajomość podstawowych zasad udzielania pierwszej pomocy. Tym razem zadziałał łańcuch przeżycia – i zakończył się sukcesem.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz