Wiadomości

Zamknij

Bydgoszczanie za zmianą nazwy lotniska. Tymczasem marszałek informuje: nie będzie głosowania w tej sprawie. Dlaczego?

Katarzyna Fus 15:32, 18.07.2016 Aktualizacja: 22:12, 22.10.2025
Marszałek: głosowania nie będzie! Bydgoszczanie za zmianą w porcie fot. Tomasz Berent/Port Lotniczy Bydgoszcz

Wyższa Szkoła Gospodarki w Bydgoszcz przeprowadziła badania ankietowe na temat zmiany nazwy lotniska na Port Lotniczy Bydgoszcz-Toruń. Wynika z niego, że większość ankietowanych widzi korzyści takiego kroku. Niestety, temat zmiany nazwy, ale i dokapitalizowania spółki zostanie zniesiony z jutrzejszego walnego zgromadzenia akcjonariuszy na prośbę ministra transportu i prezesa PPL. 

Badanie opinii mieszkańców województwa kujawsko-pomorskiego na temat propozycji rozszerzenia nazwy Portu Lotniczego Bydgoszcz, zostało przeprowadzone w dniach 13-14 lipca br. przez Pracownię Analiz Społecznych i Rynkowych Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy na zlecenie Portu Lotniczego Bydgoszcz.

- Wyniki badania pokazują, że większość przebadanych, którzy reprezentowali zarówno Bydgoszcz i Toruń jak też cały Region jest pozytywnie nastawiona do rozszerzania nazwy - mówi Tomasz Moraczewski, Prezes Portu Lotniczego Bydgoszcz S.A. - Uważają oni, że zmiana zwiększy rozpoznawalność Portu, ale też przyniesie dodatkowe korzyści dla całego regionu. Wśród badanych prawie 40 proc. to mieszkańcy Bydgoszczy. Jednak to co szczególnie cieszy to fakt, że zdecydowana większość popierających to osoby młode – 20 i 30 latkowie. Takie osoby najwięcej podróżują, wiedzą jak ważna jest marka Regionu na świecie. Co ważne, nie myślą kategoriami „wojenki” między dwoma sąsiadującymi miastami, tylko realnych korzyści i zwiększenia potencjału turystycznego oraz gospodarczego kujawsko-pomorskiego.” - powiedział Tomasz Moraczewski, Prezes Portu Lotniczego Bydgoszcz S.A.

Przeważająca większość ankietowanych to ludzie młodzi do 40 roku życia. Takie wnioski wynikają z badania opinii publicznej na grupie 800 mieszkańców z regionu kujawsko-pomorskiego wykonanej przez Wyższą Szkołę Gospodarczą w Bydgoszczy. Potwierdzają to również wyniki ankiet wśród pasażerów Portu Lotniczego w Bydgoszczy.

 

We wtorek (19 lipca) ma odbyć się walne zgromadzenie akcjonariuszy portu. Na nim miała zostać podjęta decyzja dotycząca zmiany nazwy, ale i zwiększenia dokapitalizowania. Kwotę 5 mln zł ma wnieść do spółki samorząd Torunia, w czwartek mają o tym zdecydować toruńscy radni.

Takie punkty zostaną jednak zniesione z obrad walnego zgromadzenia akcjonariuszy spółki. Powodem jest zamieszanie wokół zmiany nazwy. Na taki krok nie zgadza się Bydgoszcz, której samorząd jest drugim co do wielkości akcjonariuszem portu lotniczego. 

- Dostaliśmy pismo w piątek z Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej oraz od prezesa Polskich Portów Lotniczych (mniejszościowy akcjonariusz, od którego zależała procedura) - mówi marszałek Piotr Całbecki. - W pismach prosi się, aby jeszcze się wstrzymać z procedowaniem i nie podejmować decyzji. Odpowiadamy na ten apel pozytywnie. Propozycja ministerstwa, aby spotkali się kluczowi akcjonariusze portu i uzgodnili co dalej z portem lotniczym jest zasadna, dlatego że po pierwsze bez PPL niczego nie zrobimy, po drugie wyczuwamy jakąś zmianę w tej kwestii. Gdy było przeprowadzone głosowanie w radzie nadzorczej, to przedstawiciele PPL ten projekt popierali. Skoro jednak dziś proszą nas o spotkanie i negocjacje, wydaje się, że coś musiało się zmienić w ich podejściu. 

Marszałek mówi, że pismo to odpowiedź na prośbę o potwierdzenie przybycia. Jednak Całbecki uważa, że nie uciekniemy od pytania o przyszłość lotniska, bo to, że jakoś trzeba dokapitalizować port, jest oczywiste. A to dlatego, że wynik finansowy portu jest ujemny. Brakuje 6 mln zł. I choć na razie funkcjonowanie lotniska nie jest zagrożone, to w niedalekiej przyszłości brak dokapitalizowania może spowodować utratę płynności finansowej spółki. Dotychczas strata portu pokrywana była z pieniędzy pochodzących z transakcji między samorządem a spółką EIL, od której samorząd wykupił udziały. 

- Do tej pory straty były pokrywane z zysków netto - wyjaśnia marszałek. - Trzeba by sięgnąć do roku 2010, kiedy kupiliśmy udziały od EIL, a w tych udziałach była nie tylko nieruchomość, ale także ok. 40 mln w kasie. To pozwoliło na to, że przy niewielkim udziale kapitału mogliśmy wykonywać inwestycje, ale także środki wystarczyły na bieżące pokrywanie strat. 

Te pieniądze się kończą i akcjonariusze muszą znaleźć sposób na dokapitalizowanie spółki, inaczej grozi jej upadłość. Całbecki przyznaje, że samorządu województwa nie stać na to, by samodzielnie pokrywać stratę. Żeby spółka się bilansowała, port musiałby obsługiwać co najmniej 600 tys. pasażerów rocznie. W zeszłym roku było ich 341 tys. 

Zdaniem marszałka trzeba merytorycznie podejść do sprawy. Całbecki podkreśla, że lotnisko przynosi korzyści regionowi, mimo że wciąż się nie bilansuje. Zresztą jak podkreśla, rozumie to Komisja Europejska, która zezwala na pomoc publiczną takim podmiotom. - Port służy nie tylko Wojskowym Zakładom Lotniczym, bo dzięki temu rozwija się jakaś gałąź przemysłu, ale także przedsiębiorcom - zarówno z Bydgoszczy jak i Torunia - którzy widzą korzyści z istnienia połączeń lotniczych z naszego regionu. Wsłuchujemy się w te głosy. Będziemy słuchać tych, którzy mają naprawdę coś mądrego do powiedzenia w kwestii rozwoju regionu, a nie tych, którzy mówią o rzeczach archaicznych. Jeśli ktoś mówi, że zmiana nazwy portu odbiera komuś tożsamość, to w XXI w. urąga jakiejkolwiek logice. 

(Katarzyna Fus)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%