fot. T. Berent
Kąpiesz się w Wiśle? Uważaj! Łachy są śmiertelnie groźne. Ruszyła kampania "Bądź bezpieczny nad wodą".
To akcja skierowana przede wszystkim do ludzi młodych, którzy będą spędzać wakacje nad wodą. Ma uświadomić, czym grozi niewłaściwe korzystanie z kąpieli. A zagrożenie jest poważne.
- Nagłe zatrzymanie krążenia może zdarzyć się wszędzie, o każdej porze dnia i nocy - mówi Grzegorz Sagun, ratownik medyczny. - Jak je rozpoznać? Przede wszystkim sprawdzić, czy poszkodowany jest przytomny. Podchodzimy do niego, dbając o własne bezpieczeństwo: jeśli mamy, to zakładamy rękawiczki. Oceniamy przytomność poszkodowanego, wołając go głośno. Jeśli nie reaguje, potrząsamy go za ramiona. Jeśli nadal nie zareaguje, to dla nas sygnał, ze sprawa jest poważna. Dlatego natychmiast staramy się zapewnić sobie pomoc dodatkowej osoby. Wyznaczamy ją z tłumu i prosimy o pozostanie.
Kolejnym krokiem jest udrożnienie dróg oddechowych i ocena oddechu. To bardzo ważny element: przez 10 sekund spokojnie słuchamy, czy poszkodowany oddycha. Jeśli nie wykryjemy oddechu lub będzie on bardzo wolny (mniej niż dwa oddechy na 10 sekund) należy natychmiast wezwać oddział ratownictwa medycznego, bo mamy do czynienia z nagłym zatrzymaniem krążenia.
::news{"type":"see-also","item":"5010"}
Wcześniej wyznaczoną osobę prosimy o wezwanie pogotowia, przekazując informację o tym, co się stało, gdzie jesteśmy i do czego ma przyjechać pogotowie. Prosimy o przyniesienie automatycznego defibrylatora zewnętrznego.
- W ubiegłym roku kupiliśmy 10 takich urządzeń, w tym roku otrzymaliśmy kolejne cztery - mówi Andrzej Rakowicz, zastępca prezydenta Torunia. - W tej chwili w Toruniu jest ich 23. Defibrylatory są także w posiadaniu ratowników i strażników miejskich.
Gdzie szukać takich urządzeń? I co robić, gdy już je znajdziemy?
- Taki aparat powinien być umieszczany w miejscach, gdzie jest dużo ludzi - mówi Izabela Miłoszewska. - Dotychczas jeszcze żaden z toruńskich defibrylatorów nie był jeszcze wykorzystany. Apelujemy do torunian, by się nie bali. Takie urządzenie działa jak kierownik, który pokazuje palcem, co należy robić, mówi, jak się zachować. Może być używany przez osoby bez przygotowania medycznego. Takie urządzenia są np. w urzędzie miasta, na hali sportowej, na Motoarenie.
Każdy defibrylator jest odpowiednio oznaczony. Każdy może wziąć skrzynkę, wybić małą szybkę, za którą jest klucz. Tym kluczem otwieramy torbę z defibrylatorem i już możemy go używać. Czyli: rozpocząć resuscytację. Naszym zadaniem jest podtrzymanie pracy serca przez uciśnięcia klatki piersiowej. Kładziemy nasadę dłoni na środku klatki piersiowej poszkodowanego i mocno i szybko uciskamy. Możemy prowadzić wentylację, ale wdechy są elementem dodatkowym. Jeśli nie chcemy ich wykonywać, możemy skupić się na samej klatce piersiowej.
Przerywamy, gdy przyjedzie pogotowie lub gdy poszkodowany odzyska funkcje życiowe.
WOPR-owcy przypominają: by bezpiecznie przebywać nad wodą, trzeba przestrzegać kilku zasad.
- Kąpiemy się tam, gdzie są ratownicy i wyznaczone miejsca do kąpieli - mówi Wojciech Lewko, prezes toruńskiego WOPR. - Nie kąpiemy się w Wiśle ani Drwęcy, bo nurt i wiry są tam bardzo niebezpieczne. Nie wchodzimy do wody nietrzeźwi. Jeśli alkohol - to nie woda! A gdy się opalamy, wchodźmy potem do wody powoli, by nie doznać szoku termicznego. Dużo ludzi traktuje łachy jak piaskownicę lub plażę. Kategorycznie nie wolno tego robić! Woda pod łachami często tworzy tunele, część łachy może się zapaść, i wtedy nie ma ratunku dla osoby, która się tam znalazła.
Nad bezpieczeństwem torunian nad wodą czuwają także policjanci. Policjant:
- Ludzie próbują kąpać się w Wiśle - przyznaje mł asp. Marek Tokarski. - Podpływamy wtedy, by ich ostrzec, zwracamy uwagę, gdy wchodzą do wody w miejscach niebezpiecznych, na wypłyceniach. Ludzie nie wiedzą, że szczególnie niebezpiecznie jest na obrzeżach łach. Ale reakcje na nasze ostrzeżenia bywają różne.
Listę automatycznych defibrylatorów dostępnych w Toruniu można znaleźć tutaj.