Fot. Tomasz Berent
Czytelnik zwraca uwagę na niebezpieczne, w jego opinii, rozwiązanie komunikacyjne na placu Rapackiego.
O co konkretnie chodzi?
- Myślę, że może dojść kiedyś do tragedii. Na placu Rapackiego istnieje niebezpieczne rozwiązanie komunikacyjne. Jadący od strony starego mostu, dojeżdżając do świateł przed przejściem dla pieszych na placu Rapackiego, często wjeżdżają na skrzyżowanie (pasy) tuż po zgaśnięciu pomarańczowego. Wielokrotnie byłem świadkiem, jak już się zapaliło zielone dla pieszych, a pojazd dopiero przejeżdżał przez pasy - właśnie od tamtej strony. Czy nie można po prostu wcześniej o kilka sekund włączyć czerwonego dla tych od strony starego mostu ? Dodam że ludzie najczęściej nie patrzą na to, czy coś jedzie, tylko patrzą, czy już zapaliło się zielone, czy jeszcze nie – napisał w liście do redakcji Czytelnik.
Zwróciliśmy się z prośbą o wyjaśnienie do Rafała Wiewiórskiego, dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg w Toruniu.
- Jest tam wprowadzona sygnalizacja stałaczasowa. Charakteryzuje się tym, że zapala się kolejno zielone, pomarańczowe i czerwone światło. Przepisy mówią o tym, że na pomarańczowym nie wolno wjeżdżać na skrzyżowanie. Ludzie jednak nagminnie je łamią. Będzie to rozwiązane po remoncie w 2019 r. Sygnalizacja, jak i dywersyfikacja przejścia dla pieszych spowoduje, że te czasy na przejście dla pieszych będą częstsze. Będą zależały od natężenia ruchu na poszczególnych kierunkach. Dodatkowo będzie tam wprowadzony priorytet dla komunikacji publicznej. To opcja, która sprawi, że wygodniej będzie nam się poruszać komunikacją publiczną niż samochodem - wyjaśnia w rozmowie z ddtorun.pl.
Czekamy na wasze sygnały.
::addons{"type":"alert"}