Było bardzo dobrze, ale zabrakło jednego kroku. Polka zakończyła finał tuż za czołówką.
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Halowe Mistrzostwa Świata w Lekkiej Atletyce w Toruniu rozpoczęły się od mocnego akcentu z udziałem reprezentantki Polski. W piątkowej sesji porannej kibice mogli oglądać finał skoku wzwyż kobiet, w którym wystąpiła Maria Żodzik.
Wicemistrzyni świata z Tokio zaczęła konkurs bardzo pewnie. Już w pierwszych próbach pokonała wysokości 1.85, 1.89 oraz 1.93, co dawało jej realną szansę na walkę o miejsce na podium. Na trybunach Kujawsko-Pomorskiej Areny nie brakowało emocji, a każdy kolejny skok Polki spotykał się z głośnym dopingiem.
::photoreport{"type":"see-button","item":"14958"}
Decydująca okazała się wysokość 1.96. To właśnie na tym poziomie pojawiły się problemy, które ostatecznie przesądziły o wyniku. Polka trzykrotnie strąciła poprzeczkę i zakończyła rywalizację na piątym miejscu.
– Wszystko zaczęło się dobrze, ale to był zły występ. Na 1.93 było wszystko ok, ale przy próbach na 1.96 pogubiłam się
– przyznała po konkursie.
::photoreport{"type":"see-button","item":"14962"}
Jak dodała, wróciły trudności z rozbiegiem, które towarzyszyły jej już na początku sezonu.
Konkurs skoku wzwyż kobiet był jednym z pierwszych finałów tegorocznych mistrzostw, które odbywają się w Toruniu. Dla polskich kibiców była to pierwsza okazja, by zobaczyć reprezentantkę walczącą o medale na własnej ziemi.
Choć tym razem nie udało się stanąć na podium, wynik Marii Żodzik pokazuje, że Polacy od początku mistrzostw są w grze o najwyższe cele. Przed nami kolejne starty i kolejne emocje w Kujawsko-Pomorskiej Arenie.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz