Protest w całym kraju i napięcie wokół szpitali powiatowych. Przed lecznicą w Aleksandrowie Kujawskim odbyła się konferencja, która tylko podgrzała emocje.
::photoreport{"type":"see-button","item":"15213"}
Od 20 kwietnia 2026 roku w setkach szpitali w całym kraju trwa tzw. czarny tydzień. To akcja protestacyjna, która ma zwrócić uwagę na pogłębiające się problemy finansowe placówek. Dyrektorzy mówią wprost o miliardowych stratach i systemie, który przestaje się spinać. Z kolei przedstawiciele rządu zapewniają, że pacjenci nie powinni odczuć skutków protestu.
W tle pojawia się jednak coraz więcej pytań – kto ma rację i jak wygląda sytuacja w praktyce?
Do tej ogólnopolskiej dyskusji włączyli się politycy Prawa i Sprawiedliwości. W piątek, 24 kwietnia, przed Szpitalem Powiatowym w Aleksandrowie Kujawskim odbyła się zapowiadana wcześniej konferencja prasowa.
Na miejscu pojawiła się m.in. poseł Joanna Borowiak, która wcześniej skierowała do mediów zaproszenie na wydarzenie. Spotkanie było odpowiedzią na trwający protest i napięcia wokół funkcjonowania szpitala.
Podczas konferencji padły bardzo mocne słowa pod adresem obecnej sytuacji w ochronie zdrowia.
– Od poniedziałku trwa czarny tydzień. Protestują szpitale powiatowe w całym kraju, personel medyczny protestuje w imieniu i w interesie pacjentów. To nie jest zwykły protest jednej grupy zawodowej. To jest dramatyczne wołanie o pomoc dla całego systemu ochrony zdrowia w Polsce
– mówiła Joanna Borowiak.
Posłanka wskazywała m.in. na problem limitów oraz finansowania nadwykonań. – To znaczy, że nieuczciwe jest chorowanie przez pacjentów? To znaczy, że pacjenci mają się umawiać, kiedy będą chorzy, a kiedy będą zdrowi? – podkreślała.
W jej ocenie sytuacja szpitali powiatowych jest szczególnie trudna: – 90% tych szpitali powiatowych w ubiegłym roku odnotowało stratę, a w bieżącym roku 40 jest na krawędzi upadłości – zaznaczyła.
O nastrojach społecznych mówił także radny powiatowy Andrzej Łozicki.
– Mieszkańcy powiatu aleksandrowskiego wykazują wręcz obawę i panikę związaną z sytuacją w służbie zdrowia. Takie komunikaty naprawdę potęgują nastrój grozy
– przekonywał.
Z kolei radna Anna Gawrońska zwróciła uwagę na obawy związane z ewentualnymi zmianami w strukturze szpitali.
– Nasi mieszkańcy są wręcz przerażeni, że może dojść do połączenia szpitali powiatowych. Co wtedy zrobią, jeśli nie będą mogli do nich dojechać?
– pytała.
W całym kraju działa ponad 300 szpitali powiatowych. Te, które włączyły się w protest, są dziś łatwo rozpoznawalne – na budynkach pojawiły się flagi, personel zakłada czarne koszulki, a na ścianach wiszą plakaty z hasłem: „Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie”. Do akcji dołączył także szpital w Aleksandrowie Kujawskim. Jak przekazano w oficjalnym komunikacie, 22 kwietnia pracownicy wyszli przed budynek i w symbolicznej minucie ciszy zaprotestowali przeciwko pogłębiającemu się niedofinansowaniu ochrony zdrowia.
Podkreślają, że nie protestują przeciwko pacjentom, lecz w ich imieniu. Wskazują na brak pełnych rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie finansowania nadwykonań i zaniżone wyceny świadczeń. W ich ocenie to prosta droga do wydłużania kolejek, późniejszych diagnoz i realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa pacjentów.
0 1
przez 8 lat okradali POLSKĘ i POLAKÓW pisowskie zdradzieckie mordy , do roboty lenie a nie stanie przed szpitalami
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddtorun.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz