REKLAMA

Wywieźli ich ciężarówką w kierunku lasu. Najmłodsza z ofiar to 12-letni Jaś

18:30, 15.10.2016 | Anita Świątkowska
REKLAMA

Czym naprawdę była ściana śmierci? Odpowiedź może zaskoczyć Fot. Kamil Tomczyk

„Zostańcie wszyscy z Bogiem, wyjeżdżam w nieznane!” to ostatnie słowa więźnia rozstrzelanego w lesie na Barbarce. Jakie tajemnice kryje Fort VII, gdzie byli przetrzymywani torunianie?

Do Torunia oddziały Wehrmachtu wkroczyły już 7 września 1939 roku, rozpoczęła się wówczas okupacja niemiecka, a pierwsze aresztowania „elementu niebezpiecznego” wśród mieszkańców miasta nastąpiły w dniach 8-9 września i miały charakter prewencyjny i zastraszający. Aresztowanych osadzono w przedwojennym więzieniu przy ul. Piekary (tzw. Okrąglak).

Część więźniów zwolniono w różnym czasie, a następnie wielu z nich aresztowano ponownie niecały miesiąc później. Niemieckie organy policyjne przy wsparciu Selbstschutzu przeprowadziły jesienią 1939 roku w Toruniu i jego okolicach masowe aresztowania ludności polskiej. Do stycznia 1940 roku centralnym obozem dla przetrzymywanych osób był Fort VII "Tadeusz Kościuszko" Twierdzy Toruń…

- Fort IV "Friedrich der Grosse" - bo tak był pierwotnie oznaczony.  Był jednym z siedmiu głównych fortów artyleryjskich jakie Prusacy wznieśli wokół Torunia w latach 1879-1885, w ramach budowy twierdzy pierścieniowej. Koszary fortu przeznaczone były dla załogi w liczbie około 530 żołnierzy piechoty i artylerzystów. Skoszarowani byli w salach po 22-25 osób. Niemcy trzymali w takich pomieszczeniach nawet po 100 więźniów... - opowiada Kamil Tomczyk, pasjonat historii Twierdzy Toruń.

Warunki panujące w forcie były straszne. Cele zimne, wilgotne, pozbawione światła dziennego, a przede wszystkim przepełnione. Noce więźniowie spędzali na betonowej podłodze. Za okrycie służył płaszcz, a za posłanie skąpo rozsypana słoma. Wyżywienie było niewystarczające, a przed całkowitym głodem ratowały więźniów paczki od rodzin.

Nad osadzonymi znęcano się psychicznie, jak i fizycznie. Pod osłoną nocy, w asyście krzyków i wyzwisk, organizowano przeniesienia więźniów z jednej celi do drugiej. Niektóre z kazamat fortecznych, gdzie osadzono aresztowanych, położone były w bliskim sąsiedztwie z izbą przesłuchań, toteż często dochodziły z niej jęki katowanych osób. Niezależnie od szykan i bicia - najgorszą udręką był brak informacji odnośnie wyroku, czy kary, jaką przyjdzie osadzonemu otrzymać. Nikt nie był pewny dnia, ani godziny. To właśnie niepewność, jak się okazuje, była najgorszą karą.

Najbardziej przerażającym miejscem była tzw. ciemnica - miejsce, gdzie przetrzymywano „najcięższych przestępców”, których hitlerowcy przeznaczyli do rozstrzelania. Ze wspomnień innych więźniów można opisać to miejsce jako ciemną izbę, bez okien, z cementową podłogą, która znajdowała się na najniższej kondygnacji fortu.

- Ciemnica, o której mowa, to z bardzo dużym prawdopodobieństwem wnętrze lewej kaponiery barkowej, w pomieszczeniu tym więźniowie oczekiwali do wywozu na Barbarkę. To tam spędzali ostatnie dni i godziny swojego życia. O czym wtedy myśleli? Czy się bali? - dodaje Kamil Tomczyk.

Na przełomie października i listopada osadzonych w Forcie VII zaczęto wywozić ciężarówkami w kierunku lasu na Barbarce. Z okna celi wychodzącego na pomost Fortu świadkowie widzieli, jak więźniowie - w samej bieliźnie - wchodzili do samochodu ciężarowego, do których dosiadali się członkowie Selbstschutzu, uzbrojeni w karabiny. Z jednej ciężarówki wypadała karteczka z napisem: „Zostańcie wszyscy z Bogiem, wyjeżdżam w nieznane!”. Po kilku godzinach samochody wracały, ale już bez więźniów. 

Jacek Kaczmarski w swej piosence o Katyniu śpiewał tak: „Jeszcze rosną drzewa które to widziały/ jeszcze ziemia pamięta kształt buta, smak krwi/ Niebo zna język w którym komendy padały/ nim padły wystrzały którymi wciąż brzmi” - słowa możemy przenieść również do naszej, toruńskiej historii. Barbarka - miejsce kaźni ofiar z Torunia i okolic.

W wyniku zaplanowanej oraz konsekwentnie realizowanej przez niemieckie władze okupacyjne akcji eksterminacyjnej życie straciło tam wielu Polaków. Wśród bestialsko zamordowanych byli małżonkowie, ojciec i synowie, jak i bracia, młode dziewczęta. Wiek rozstrzelanych wahał się od kilkunastu do siedemdziesięciu lat. Najmłodszą ofiarą był Jaś Kotlarek, który w chwili rozstrzelania liczył sobie 12 wiosen. Zginął... bo był Polakiem.

W opisanym forcie znajduje się jeszcze tzw. ściana śmierci. To tak naprawdę kulochwyt strzelnicy, jaką urządzono po II wojnie światowej w fosie Fortu VII. Od zakola szyjowo-barkowego fosy do "ściany śmierci" jest sto metrów, czyli tyle ile wynosi pierwsza nastawa celownika karabinka automatycznego AK. Po latach ludność widząc ślady po pociskach na elewacji uznała, że to miejsce kaźni więźniów, którzy byli przetrzymywali w tym forcie. Bardzo blisko ceglanej ściany palono znicze, a wahania temperatury spowodowały dalsze ubytki w cegłach.

- Wewnątrz lewej kaponiery barkowej kilkadziesiąt lat temu znajdowała się nawet izba pamięci, obecnie brak po niej śladu, wnętrze jest bardzo zaśmiecone i okresowo zamieszkane przez bezdomnych – opowiada Kamil Tomczyk, który z ogromnym zapałem stara się ocalić od zapomnienia toruńskie fortyfikacje.

Jak wiemy z kart historii, likwidacja Fortu VII rozpoczęła się 10 stycznie 1940 r. W tym dniu wywieziono do obozu koncentracyjnego w Stutthofie około 180 więźniów. Ponurą schedę przejął sąsiedni Fort VIII (dawniej IVb „Herzog Albrecht”, obecnie Kazimierza Wielkiego), który pełnił rolę tymczasowego więzienia Wehrmachtu.

To właśnie tam, u kresu kampanii polskiej 1939 roku, osadzono polskich żołnierzy z 15 Dywizji Piechoty w związku z niemieckim śledztwem w sprawie tzw. Krwawej Niedzieli w Bydgoszczy. Następnie od stycznia 1940 roku, Fort VIII stał się miejscem przetrzymywania osób z polskiego podziemia niepodległościowego. Do najbardziej znanych organizacji konspiracyjnych w mieście należy zaliczyć cywilno-wojskowy „Grunwald”.

Dziś jedynym upamiętnieniem pomordowanych członków organizacji „Grunwald”, którzy byli przetrzymywani w Forcie VIII jest pomnik składający się z krzyża i dwóch mieczy, który powstał z inicjatywy Alojzego Liegmanna, kolejarza stojącego na czele komitetu społecznego, opiekował się fortem na przełomie lat 80. i 90. XX. Powstała też izba pamięci, z zrekonstruowaną celą. Ostał się jedynie pomnik, którego najwidoczniej sumienie nie pozwalało pociąć złomiarzom, bo wszystko inne, co miało jakąkolwiek wartość już dawno zostało rozkradzione... – dodaje ze smutkiem Kamil Tomczyk.

Niedługo minie kolejna rocznica pierwszego transportu więźniów do lasów Barbarki. Pamiętajmy, że tam właśnie mordowano Polaków strzałami karabinowymi z odległości ok. 8 metrów. Rannych dobijano strzałami pistoletowymi. Miejsce straceń i spoczynku zamordowanych w Barbarce Polaków upamiętnia poświęcony im pomnik - Cmentarz Ofiar Hitleryzmu. Zatrzymajmy się na chwilę i zapalmy znicz pamięci.

(Anita Świątkowska)
REKLAMA

ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA

Komentarze (11)

pensumpensum

14 5

A w rocznicę tych niemieckich zbrodni, ludobójstwa na Polakach! nawet 12 letniemu chłopczykowi nie odpuścili1, bo był Polakiem! A. Michnik twierdzi, że Polacy odpowiadają, są winni ....wypędzenia Niemców po wojnie! Stwierdził też dla niemieckiej gazety, że jego rodzice zginęli w ...holocouscie!! Tak!! tak! tak skłamał dla zeitunga.
A jego matka Heide zmarła w r. 1969, ojciec Ozjasz w 1982! A onże urodził się w pażdzierniku 1946r. Niebywałe! Może to jakiś cud!? czy wybryk natury? Rodzice zamordowani ofiary holocoustu a on rodzi się w 17 miesiącu po wyzwoleniu ostatniego KL! 19:51, 15.10.2016

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Do pensumDo pensum

4 2

Moja rada:wybacz im ,bedzie lepiej w życiu !:) 20:00, 15.10.2016

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

pensumpensum

7 3

Łaskawco!! niechaj za mnie odpowie Ci Poeta!: "...i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie...." ( Zbigniew Herbert, Modlitwa ludzi wolnych).
p.s. Mnie Michnik nie skrzywdził, bom się jemu nie dał, nie poddał jego nikczemnym kłamliwym, terrorystycznym zabiegom od 1990r. Ale iluż on, ten zdeformowany moralnie, intelektualnie deprawator UKRZYWDZIŁ! I nijak mi jemu za nich przebaczać! 20:35, 15.10.2016

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

człowiekczłowiek

2 0

Twoje trollowanie obraża pamięć ofiar, które opisuje artykuł. To tragedia straszna, w której Michnik nie miał żadnej winy. Więc skończ z tą polityczną agitką w tym miejscu. 16:56, 16.10.2016


ZdziwionyZdziwiony

11 5

Horror to o czym sie tutaj czyta.
A w Allepo właśnie teraz giną takie same dzieci jak ten 12 letni Jaś z artykułu .I co ?I nic !uchodzcow nasze państwo nie przyjmie i koniec ! 22:00, 15.10.2016

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

historykhistoryk

6 0

Pamietajmy po wsze czasy o zamordowanych ludziach... dobry tekst! Oby takich więcej! 17:27, 16.10.2016

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

OldIsGoldOldIsGold

6 0

widać, ze Pan Tomczyk ma naprawdę sporą wiedzę, chciałoby się więcej dowiedzieć na ten temat, bo jak się okazuje - temat nie został w pełni przedstawiony. Droga redakcjo ddtorun - przeprowadźcie na ten temat śledztwo, więcej tego typu tematów! Historia Torunia jest naprawdę ciekawa! Odkurzcie z niepamięci to, co zostało zakopane! Pozdrawiam Panią Świątkowską (ps. to chyba jakś stara kobieta jest...) no i Pana Tomczyka!!! 08:28, 17.10.2016

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

nowumnowum

2 0

owa dziennikarka całkiem niezle się trzyma ;) ale zgadzam się z Tobą, należy się wiecej takich tekstów - bynajmniej teraz - w okresie jesiennym, kiedy właśnie mamy kolejną rocznicę tych dramatycznych wydarzeń 10:12, 17.10.2016


nifrnifr

4 0

ludzie - ludziom - brak słów 08:36, 17.10.2016

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

zalzal

5 0

tak starsznie żal Jasia... on miał tylko 12 lat 13:04, 17.10.2016

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

oleeeeoleeee

2 0

czy ktoś palnuje moze zorganizowac wycieczkę sladem więżniów pomordoowanych na Barbarce? chętnie zwiedziłbym fort VII i VIII, a mieszkam niedaleko - niestety nigdy nie byłem tam :( 13:47, 18.10.2016

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© ddtorun.pl | Prawa zastrzeżone | 2017