REKLAMA

Toruńskiego piernika ożywiają już od 10 lat, zrobili "coś" z "niczego"

15:56, 13.04.2016 | Adrian Aleksandrowicz
REKLAMA
Skomentuj
Źywe Muzeum Piernika świętowało jubileusz, fot. Tomasz Berent

Żywe Muzeum Piernika obchodzi w tym roku 10 urodziny. Placówka, która przypomina, kultywuje i promuje sztukę toruńskiego piernikarstwa została m.in. jednym z nowych Cudów Polski. Jubileusz świętowano "na słodko".

10 lat temu, kiedy pojawił się pomysł, aby w kamienicy przy Rabiańskiej funkcjonowano nietypowe muzeum nikt nie wierzył w powodzenie tego przedsięwzięcia. Po kilku latach, grono niedowiarków znacznie zmalało, a Żywe Muzeum Piernika może pochwalić się coraz lepszymi wynikami.

- W ubiegłym roku odwiedziło nas aż 115 tys. torunian i turystów - chwali się Andrzej Olszewski z Żywego Muzeum Piernika. - Możemy pochwalić się doskonałą promocją, jeden z prestiżowych nowojorskich serwisów internetowych wymienił nasza muzeum, jako "must see". Od razu zrezygnowaliśmy z gablot i ekspozycji, chcieliśmy pokazać, jak naprawdę wyrabiało się pierniki. Możliwość samodzielnego tworzenia była, i ciągle jest absolutnym strzałem w dziesiątkę.

Najlepsze życzenia z okazji jubileuszu dyrekcji muzeum złożył m.in. jeden z tych, który nie dowierzał w sukces - prezydent Michał Zaleski, którego można nazwać ojcem chrzestnym instytucji.

- Państwo Olszewscy zrobili coś z niczego, dlatego szybko porzuciłem swoje obawy - zapewnia. - To nie jest zwykłe muzeum, dzięki niemu powracamy do piernikowego świata. Życzę całemu zespołowi kolejnych 10 lat samych sukcesów.

Dla gości piernikowego jubileuszu przygotowano także niespodziankę - pod okiem Wiedźmy i Mistrza Piernikowego mogli oni własnoręcznie wykonać najsłynniejsze toruńskie łakocie. Zanim jednak poznali historyczną recepturę musieli złożyć uroczystą przysięgę.

- Praw cechu, jeszcze mi nie znanych przestrzegać. Trunków, co w czerep uderzają nie spożywać, chyba, że przy okazji takiego jubileuszu. Instrumenta do wypieku pierników w czystości utrzymać, ciasta nie podjadać, gryzonie wypędzać, a tajemnic receptury dochować - deklarowali wszyscy zebrani.

fot. Tomasz Berent

Po wiążącym "przysięgam" do pieca trafiły piernikowe serca i podkowy gości. Na zakończenie uroczystości o początkach toruńskiego piernikarstwa opowiedział zebranym prof. Jarosław Dumanowski.

(Adrian Aleksandrowicz)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy do artykułu, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© ddtorun.pl | Prawa zastrzeżone | 2017