REKLAMA

Ale kosmos! To nie mrzonki! Toruń stawia na przemysł kosmiczny

15:30, 03.03.2017 | Wojciech Giedrys
REKLAMA
Skomentuj
Zdjęcie Ziemi z aplikacji Google Earth, źródło: Google Earth

Toruńscy naukowcy i przedsiębiorcy - przy wsparciu samorządowców i parlamentarzystów - walczą o utworzenie w Toruniu Regionalnego Centrum Eksperckiego Europejskiej Agencji Kosmicznej. Ale przemysł kosmiczny już jest faktem!

Ciężko to sobie wyobrazić, ale nad naszymi głowami - na orbicie wokół Ziemi - porusza się ok. 10 tys. sztucznych satelitów. Większość to satelity telekomunikacyjne. Ale jeśli dodamy do tego mnóstwo kosmicznych śmieci - po starych i uszkodzonych satelitów - to przekonamy się o tym, że mamy mnóstwo różnych "elementów" poruszających się wokół Ziemi. Każda ma inną prędkość i trajektorię.

I w tej wielkiej liczbie latających obiektów swojego sukcesu upatrują właśnie naukowcy i przedsiębiorcy z Torunia, który połączyli siły i stworzyli konsorcjum. Swoje doświadczenie naukowe chcą przekuć w biznes i zarabiać m.in. na tym, żeby porządkować to, dzieje się na orbicie. Mówiąc jak najprościej: informować z wyprzedzeniem właściciela danej satelity o ryzyku zderzenia z kosmicznym śmieciem.

A że satelity to bardzo droga sprawa - Polska mimo usilnych starań do tej pory nie ma ani jednego takiego obiektu - to ich właścicielom bardzo zależy na tym, aby poruszały się one bezpiecznie po orbicie.

Doświadczenie i umiejętności torunian to najważniejszy argument w staraniach o utworzenie w naszym mieście Regionalnego Centrum Eksperckiego SST (Space Surveillance and Tracking). W taką inicjatywę zaangażowały się firmy działające w toruńskim inkubatorze technologicznym Business Link, które działa w Młynach Toruńskich. Starania trwają już ponad pół roku. Odbyły się w tej sprawie już spotkania z przedstawicielami resortu rozwoju i Polskiej Agencji Kosmicznej, w tym także wicepremierem Jarosławem Gowinem.

Regionalne Centrum Eksperckie zajmowałoby się właśnie obserwacją sztucznych satelitów Ziemi, żeby zachować bezpieczeństwo ludności, utrzymać funkcjonalność satelitów komunikacyjnych i monitorować stan orbit okołoziemskich. Oddajmy jednak w końcu głos autorom inicjatywy.

Jednym z nich jest prof. Maciej Konacki, lider realizowanego od 2010 r. projektu „Solaris”, który niedawno otrzymał wsparcie w wysokości 1,5 mln zł z resortu nauki i szkolnictwa wyższego. To projekt astronomiczny bazujący na zrobotyzowanych teleskopach znajdujących się na trzech kontynentach: w Afryce, Australii i Ameryce Południowej. Teraz właśnie ta technologia ma być wykorzystana już nie naukowo, ale komercyjnie w przemyśle kosmicznym.

- Projekt "Solaris" powstał, dlatego że interesuje nas odkrywanie Wszechświata - prof. Konacki. - Technologie i pomysły, które powstały dzięki niemu, okazało się, że można komercjalizować i zastosować do sektora kosmicznego. W latach 2010-2016 "Solaris" miał finansowanie na poziomie 10 mln zł, z czego 1,5 mln euro to prestiżowy grant European Research Council. Takich grantów jest w Polsce tylko kilkanaście.

Rafał Pawłaszek, współwłaściciel i CTO Sybilla Technologies, która wchodzi w skład konsorcjum, podkreśla, że wejście Polski w skład państw - członków Europejskiej Agencji Kosmicznej otworzyło szerszy rynek kosmiczny. 

- Okazało się, że jesteśmy w stanie oferować nasze usługi i kompetencje na szerszym rynku jako firmy - mówi Pawłaszek. - Teraz dysponujemy siecią ośmiu teleskopów na całym globie, a przeciągu następnych kilku lat będzie ich więcej. Pozwala nam to nie tylko prowadzić obserwacje naukowe, ale tak naprawdę zabezpieczać interesy Polski, jak i państw europejskich. Chodzi o to, że wokół Ziemi krąży bardzo wiele dużo satelitów i mnóstwo śmieci kosmicznych, czyli resztki innych satelitów. Żeby zabezpieczyć działanie tych satelitów, czyli naszą komunikację, kwestie informacyjne, to musimy cały czas obserwować te satelity i mówić, czy muszą się one przemieścić, czy nie.

O zmiana trajektorii, po której porusza się satelita, to nie są małe koszty. Taka korekta wymaga zużycia paliwa, którego satelita ma ograniczoną ilość. Dla państw jest więc istotne, aby działały jak najdłużej. 

- Żyjemy w świecie, w którym korzystamy z technologii kosmicznych na co dzień - zaznacza Stanisław Kozłowski, właściciel Cillium Engineering.  - Mamy odbiorniki satelitarne w domu czy korzystamy z nawigacji samochodowej w smartfonie. Coraz częściej słyszymy o pomysłach, aby dostarczać Internet na całym świecie za pomocą konstelacji licznych satelitów. Mimo tego, że kosmos wydaje nam się bezkresny, musimy bardzo szanować i oszczędzać miejsce na orbicie.

Inicjatywa wyrosła ze startupów działających w Business Linku w Młynach Toruńskich. 

- Otwierając Business Link mieliśmy ambicję, aby tworzyć przestrzeń dla różnych startupów, również technologicznych - wyjaśnia Paweł Żywiecki, szef inkubatora technologicznego. - W naszej społeczności działają trzy firmy z branży kosmicznej. Toruń nie tylko może być więc kojarzony z kosmosem pod względem historycznym, ale również za sprawą przemysłu i nowych technologii. Daje to również szansę kolejnym firmom, aby zacząć działać w tej branży.

Ministerstwo Rozwoju ma podjąć decyzję w sprawie utworzenia Regionalnego Centrum Eksperckiego jeszcze w tym roku. W rywalizacji o taki ośrodek biorąc udział także Poznań i Gdańsk. Naukowcy i przedsiębiorcy z Torunia podkreślają, że za nimi przemawia nie tylko zaplecze technologiczne, ale także wiedza merytoryczna o globalnym potencjale. Jego pięcioletnie utrzymanie może kosztować od kilku do kilkunastu milionów zł. Co więcej, Komisja Europejska w najbliższych latach stawia na dynamiczny rozwój tego sektora przemysłu.

(Wojciech Giedrys)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

Bravo Bravo

0 5

Ludzie zejdźcie na Ziemię i rozwiązujcie problemy codzienności np. kolejki do lekarzy , brak pracy , tanie mieszkania budujmy , o bezpieczeństwo na ulicach zadbajmy , a nie bujać w obłokach i wyadawać pieniądze na sny o potędze kosmicznej. Naukowców bajarzy, megalomanów i mitomanów kopnąć w 4 litery. 23:41, 03.03.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© ddtorun.pl | Prawa zastrzeżone | 2017