Zamknij
REKLAMA

Boją się o własne zdrowie i życie! Oto, co wydarzyło się przy ul. Bema

13:46, 06.12.2019 | ddtorun.pl
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Nadesłana

Boją się o własne zdrowie i życie! Oto, co wydarzyło się przy ul. Bema

„Ależ Pimpuś jest grzeczny, nic Pani/Panu nie zrobi. On chce się tylko pobawić!” – ileż razy to słyszeliśmy w odpowiedzi na zwrócenie uwagi, że pies powinien być na smyczy, ewentualnie blisko jego właściciela?

Pimpek, Reksiu, Szarik, Fifi i wiele innych zdrobniałych imion, nie dają przechodnią gwarancji, że pies ich nie zaatakuje. Szczególnie kiedy mowa o rasach psów, które zgodnie z polskim prawem uznawane są za agresywne.

Do naszej redakcji zgłosiła się kobieta, którą spotkała dziś (06.12.2019r.) podobna sytuacja.

- Szłam spokojnie chodnikiem, nagle podbiegł do mnie pies. Duży był, nie wiem dokładnie jaka to rasa, amstaff, czy pit bull. Właścicielka nie zareagowała, kiedy poprosiłam ją, żeby zabrała psa. Ja boję się psów, omijam je z daleka, a kiedy zwracam uwagę na to, żeby właściciel jednak zainteresował się swoim psem, jestem w najlepszym wypadku olana, bo zdarzały się także obelgi – relacjonuje nasza Czytelniczka. Na dowód podsyła nam zdjęcia, na których wyraźnie widać, jak czworonożny pupil biega puszczony luzem.

- Mam czekać aż mnie pies pogryzie, zaatakuje? – dodaje wstrząśnięta kobieta. – Wtedy jego właściciel zapnie go na smyczy?

- Strach ludzi przed psami wynika zapewne z jakiegoś przykrego doświadczenia. Dla człowieka, który się boi, nie ma znaczenia, czy pies biegnie w jego stronę, bo chce się witać, czy biegnie, by zaatakować. Ludzie mogą nie życzyć sobie kontaktu z naszym pieskiem, a my, właściciele, powinniśmy nauczyć się to szanować – zaznacza pan Marek, właściciel owczarka niemieckiego.

Okazuje się, że problem jest większy, ponieważ pani ze zdjęcia bardzo często spaceruje ze swoim psem w okolicach placu zabaw przy ul. Bema.

- Dzieci jak to dzieci, ciągną do piesków. Wychodząc z dzieckiem do parku, chciałabym iść swobodnie i bez stresu, nie obawiając się, że gdzieś wypadnie na mnie niedopilnowany pies – zaznacza mama dwójki dzieci, która często spaceruje w okolicy ul. Bema.

Niestety, problemy z psami powoduje najczęściej nieświadomość i niewiedza ich właścicieli, którzy nie do końca zdają sobie sprawę, że ich obowiązkiem jest zadbać o bezpieczeństwo i komfort zarówno zwierzaka, jak i otoczenia. I że to oni są odpowiedzialni za zachowanie swojego psa.

- W mieście jest zdecydowanie mniej przestrzeni, gdzie można poruszać się swobodnie z psami, a do tego coraz więcej zakazów dla psiarzy. Trzeba znaleźć złoty środek – dodaje w rozmowie pan Marek, właściciel dużego psa.

O obowiązkach opiekunów zwierząt mówi art. 77 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim, na właścicielu spoczywa zachowanie należytej ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia. Tak, by nikomu nie stała się krzywda.

ART. 77. KODEKSU WYKROCZEŃ

Niezachowywanie środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia

§ 1. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.

§ 2. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 przy trzymaniu zwierzęcia, które swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny albo karze nagany.

A co w sytuacji, gdy ktoś uporczywie puszcza psa luzem, zwierzak jest postrachem osiedla i atakuje inne psy lub ludzi? Wtedy pomoże straż miejska, bo to jej należy zgłaszać takie incydenty.

[ALERT]1575636813334[/ALERT]

(ddtorun.pl)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (7)

No...No...

8 2

Fotki słabej jakości ale tyłek niezły :D 23:24, 06.12.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

EskEsk

2 0

I nogi długie:) 12:03, 07.12.2019


LbLb

5 1

Gimnazjalisci to piszą?. Przechodniom....
A styl...bez komentarza 00:06, 07.12.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

MieszkankaMieszkanka

10 0

Podobnie jest na Rydygiera. Jest tam przedszkole, przedszkole dla dzieci z autyzmem... Nauczucielki, opiekunki, terapeutki boją się wychodzić z dziećmi na spacer,co jest częścią terapii. A kiedy proszą o wzięcie psa na smycz, bo dzieci są chore i się boją, to słyszą często obelgi.
Jeżeli ktoś nie rozumie, że jest odpowiedzialny za swojego psa to nie powinien go posiadac. Bo psy nie są niczemu winne, winę ponoszą ich nieodpowiedzialni, zapatrzeni w siebie właściciele. 07:48, 07.12.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

FlpFlp

6 6

Dlatego podstawa jest gaz na psy. ZAWSZE. Ostatecznie uboj. 07:54, 07.12.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Tak być nie mozeTak być nie moze

6 0

To jest chyba problem za który powinna się wziąść straż miejska.
14:58, 07.12.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

psiarapsiara

3 0

To działa w dwie strony. Ilekroć idę ze swoim psem, na smyczy podchodzą do niego rodzice z dziećmi, podbiega młodzież i próbują go głaskać. Już z daleka krzyczę, żeby nie podchodzić to mnie ignorują, dopiero jak powiem, że gryzie każdego obcego to dopytują "czy naprawdę?", jak potwierdzę to odchodzą. 21:02, 07.12.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© ddtorun.pl | Prawa zastrzeżone