Zamknij

Kocha, nie kocha… Po czym poznać, że to jest to?

06:00, 14.02.2017 | Agata J. Celmer
REKLAMA
Skomentuj
Zaufanie, docenienie, dyskrecja - to trzy słowa stanowiące filary do tworzenia przestrzeni dla pięknej relacji. fot.depositphotos

Kocha, nie kocha, kocha, nie kocha….pamiętacie takie zabawy z obrywaniem np. płatków kwiatka? Czasy może i się zmieniły, jednak dylemat pozostał. I wciąż zadajemy sobie pytanie o miłość w różnych sytuacjach życiowych. Czy on mnie kocha, czy ja go kocham? Po czym poznać, że to jest to? Dlaczego te pytania zaprzątają naszą uwagę?

A nawet, gdy wszystko wydaje się w porządku, to wciąż potrzebujemy potwierdzenia. Przyczyn może być kilka. Na przykład: potrzeba nieustannego kontrolowania partnera/partnerki, zwracanie na siebie uwagi, brak wiary, że zasługujemy na miłość, wcześniejsze doświadczenia przenoszone na kolejny związek, potrzeba akceptacji, przekonanie, że jak kocha to wypełni pustkę w naszym życiu, etc.

Do tego dochodzi mit o słownym zapewnieniu swoich uczuć, bo…jak nie mówi pięć razy dziennie, że kocha, to na pewno nie kocha. I nie dostrzegamy walorów różnorodności sposobów na okazanie miłości.

Zapytałam niedawno przyjaciółkę, której relacja z mężem wydaje się być wzorcowa i sprawiają wrażenia, jakby byli wstanie nieustannego zakochania:

- Ola, wkoło tyle rozwodów, a wy ciągle tacy zakochani. Zdradzisz mi jak to się robi?

- (śmiech) Tego się nie robi, to się czuje. Wiesz, tak całą sobą. A tak poważnie to trzeba umieć sobie ufać.

- Myślisz, że ilość nieudanych związków wynika z braku zaufania?

- No, przyczyn może być sporo. Jednak jak komuś nie ufamy, to go ciągle kontrolujemy, sprawdzamy. A to może prowadzić do tego, że w związku czujemy się ograniczani.

- Ja bym czuła się z tym źle. Potrzebuję swobody, przestrzeń dla własnych realizacji i czasem porobić coś osobno.

- Sama widzisz. A jak patrzę na niektóre związki, to mam wrażenie, że role się pomieszały i zaczynamy być dla drugie strony rodzicem, a nie partnerem.

- Coś w tym jest. A oprócz zaufania?

- Docenienie. W naszym domy to jest normą, że wykorzystujemy każdą okazję, by okazać sobie radość ze wzajemnej obecności i przypominamy sobie dlaczego, to jest dla nas ważne.

- Podasz przykład?

- O, dziś mój mąż zaspał. Zwykle robi sobie sam śniadanie. Rozpoczynamy dzień o różnych porach. Czasem któreś z nas w delegacji. Więc, podskoczyłam do kuchni i zrobiłam mu kanapki na wynos. Przy okazji złapałam buziaka i w biegu szepnął mi do ucha: „dziękuje, łatwiej mi będzie zacząć dzień”. Wiesz, poczułam się potrzebna i ważna. Mówimy sobie takie rzeczy ciągle. Ja wczoraj nie miałam siły ogarnąć samochodu, pomimo to dziś wyjechałam czystym. W ciągu dnia znalazłam chwilkę, by napisać sms z podziękowaniem i zaznaczeniem, że to była bardzo miła niespodzianka. Chodzi o to, żeby nie traktować drugiej strony, jak kogoś nam przynależnego, kto ma w obowiązku nam pomagać i nas obsługiwać.

- Ciekawe jest to co mówisz. Rzeczywiście chyba brakuje zwyczaju, by mówić sobie miłe rzeczy i jak to nazwałaś „doceniać się”. No to mamy dwie rzeczy: zaufanie, docenienie…..coś jeszcze dorzucisz?

- Hmm…chyba dyskrecja.

- Dyskrecja? Czym dla Ciebie jest dyskrecja?

- Jak rozmawiam z moim mężem, to wiem, że rozmawiam tylko z nim. Nie wyniesie. Nie opowie kolegom w pracy, teściowej, itd. Dla mnie to ważne. Tak samo, ja. Każdy z nas ma jakieś słabostki, trudne chwile, swoje przemyślenia. Jakbym o tym opowiadała na lewo i prawo, to tak jakbym dopuściła się zdrady.

- Tak, dyskrecja w związku jest ważna. Zdolność do zachowania swoich małych tajemnic. Słuchaj, a czy twój mąż często mówi, że cię kocha?

- Coś ty...rzadko! Ale wiesz, jak wychodzimy na spacer i z ukosa rzuci okiem w moja stronę i powie: „załóż beret”, bo wie, że mam kłopot z zatokami, to robi to takim tonem, że nie dyskutuję. Zakładam i się mocniej przytulam. Bo w tonie głosu jest wszystko, co chce usłyszeć: taka męska troska i poczucie odpowiedzialności. Wczoraj padłam i nie miałam siły ogarnąć autka. On wie, że czysty samochód jest dla mnie ważny. To nie tylko estetyka. Czasem wożę ważnych klientów i niezręcznie tak zapraszać kogoś do brudnego autka. Umycie wczoraj samochodu było oznaką, że zauważa moje potrzeby i mnie wspomaga. Miłość można wyrazić na wiele sposobów. Gdy ostatnio leżałam ledwo żywa z temperaturą, zadzwonił do mojej mamy, żeby dowiedzieć się, jak się robi rosół, który mnie zawsze stawiał na nogi. I ugotował. I jak go nie kochać…. Wiesz facet, to inny kosmos.

Zamyśliłam się po tej rozmowie i myślę, że w trzech prostych słowach ukryło się wiele ważnych treści związanych z tym czym jest miłość. Zaufanie, docenienie, dyskrecja - to trzy słowa stanowiące filary do tworzenia przestrzeni dla pięknej relacji. Relacji opartej na poczuciu wsparcia, bezpieczeństwie, jak również przestrzeni dającej szansę na samorealizację. I taka prosta prawda: panowie to inny kosmos. Są bardziej pragmatyczni i prostolinijni. Potrzebują prostej informacji, zamiast insynuacji - bo powinien się domyśleć. Może kiedyś zdolność do telepatycznego odczytywania komunikatów będzie powszechna, jednak dziś jeszcze nie jest. Więc warto się trochę potrudzić i przyjrzeć, w jaki sposób się komunikujemy i temu, czy pewne sytuacji rozumiemy tak samo. Warto, spotkać się z sobą i pomyśleć, jakie potrzeby własne chcę zaspokoić poprzez tę relację. Co sama/sam daje.

Ciekawe, jakie są Wasze trzy słowa określające fajny związek, piękną relację, prawdziwą miłość. Czekam na Wasze komentarze.

Autorka Agata J. Celmer  jest pedagogiem, coachem, terapeutą zajęciowym. Prowadzi szkolenia, warsztaty, zajęcia grupowe, spotkania indywidualne mające na celu kreowanie fajnej jakości życia i dobrych relacji.

(Agata J. Celmer)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© ddtorun.pl | Prawa zastrzeżone