REKLAMA

Patologia, prostytucja i agresja. O tym była "Uwaga!" z Włocławka

12:23, 14.11.2017 | NS
REKLAMA
Skomentuj
Na zdjęciu pani Marzena z córką Anną Fot. Kamil Zgodziński

Pani Marzena ma 56 lat i mieszka w budynku przy ul. Wojska Polskiego ze swoją córką Anną. Kobiety od dwóch lat uprzykrzają życie sąsiadom. W ich mieszkaniu organizowane są libacje alkoholowe z udziałem licznych mężczyzn. Kiedy panie nie przyjmują gości, wszczynają awantury i bójki, które słychać w całym budynku. Młodsza z kobiet jest w czwartej ciąży, jednak nie przeszkadza jej to w paleniu papierosów. Trójkę dzieci odebrał jej sąd. Wszystkie trafiły do placówek opiekuńczo-wychowawczych. Czwarte może czekać to samo.

Reporterzy programów „Uwaga!” i „Uwaga! po Uwadze” odwiedzili wczoraj Włocławek i spod budynku, w którym mieszkają kobiety, na żywo relacjonowali sytuację matki i córki.

- Już wiele rzeczy widziałem w „Uwadze!” - pracuję z przerwami od pierwszego dnia tego programu, czyli w zasadzie 15 lat, ale tego, co wyrabiają te dwie panie, tak dokładnie i z bliska jeszcze nie widziałem – powiedział Tomasz Kubat, dziennikarz programu „Uwaga!” tuż przed rozpoczęciem nagrania.

W programie brali udział mieszkańcy budynku przy ul. Wojska Polskiego, kuratorzy obu pań, Barbara Moraczewska, wiceprezydent Włocławka ds. edukacji i spraw społecznych oraz przedstawiciele Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie z dyrektorem Piotrem Grudzińskim na czele. Nie zabrakło również głównych bohaterek.

​- Dla mnie to było żenujące, że ktoś pozwolił na występ tych pań przed kamerą, bo największą krzywdę w tym wszystkim zrobiono właśnie tym kobietom – skomentował w rozmowie z DDWloclawek.pl Piotr Grudziński, dyrektor MOPR.

Pracownicy pomocy społecznej tłumaczyli w trakcie programu, że zrobili w sprawie pani Marzeny i pani Anny wszystko, co mogli. A okazuje się, że mogli niewiele.

- Jest pewna bariera i my jej nie przeskoczymy. My nie jesteśmy od tego, żeby panie ubezwłasnowolnić czy skierować do Domu Pomocy Społecznej. Na wszystko zgodę musi wyrazić sąd – tłumaczy Grudziński. – Był skierowany do sądu wniosek o całkowite ubezwłasnowolnienie obu pań. Sąd stwierdził w wyroku, że to jest bezzasadne i można je ubezwłasnowolnić tylko częściowo. Później skierowaliśmy do sądu wniosek o umieszczenie jednej z pań [pani Anny - przyp. red.] w Domu Pomocy Społecznej bez jej zgody. Teraz czekamy na wyrok sądu.

Dyrektor MOPR dodaje, że placówka, którą kieruje, więcej zrobić nie może, ponieważ kobiety nie korzystają z żadnych świadczeń pomocy społecznej (utrzymują się z rent). Oznacza to, że MOPR nie ma żadnego czynnika motywującego, którym można by przekonać kobiety do zmiany trybu życia, stawienia się w sądzie (pani Anna notorycznie nie pojawia się na rozprawach w swoich sprawach) czy zgody na umieszczenie w DPS. Jedyne, co mogą zrobić pracownicy socjalni to rozmawiać z nimi, jednak to nie daje żadnych efektów.

Nieco większe możliwości mają kuratorzy obu pań, którzy regularnie je odwiedzają. Nie mogą oni jednak zmusić kobiet do podjęcia działań w celu np. spłaty zadłużenia.

- Osobą, która jest opiekunem prawnym, wyrokiem sądu może być każdy. To nie jest tak, że to musi być osoba z doświadczeniem. Decyduje o tym sąd – powiedział nam Jarosław Hupało, kurator pani Marzeny, odnosząc się do zarzutów o niekompetencję stawianych przez internautów kuratorce pani Anny. – Ja jestem kuratorem od 27 lat i raczej wykonuję to zadanie profesjonalnie. W stosunku do Marzeny podjąłem wszystkie działania, jakie były możliwe. Złożyłem wniosek o ubezwłasnowolnienie. Odrzucono go. Złożyłem wniosek o umieszczenie w DPS i toczy się w tej chwili postępowanie. Marzena z wyboru jest osobą wykluczoną. Ona z wyboru nie płaci za światło, wodę, mieszkanie i ma długi. Proponowałem jej umowę i porozumienie z Energą, gdzie mogłaby się oddłużyć rozkładając zaległości na raty, ale ona nie widzi takiej potrzeby. Ona jest częściowo ubezwłasnowolniona, a więc większość decyzji podejmuje samodzielnie.

Jarosław Hupało jest kuratorem pani Marzeny od stycznia 2017 roku. Z jego relacji wynika, że kobieta przez kilka miesięcy opierała się jakimkolwiek formom pomocy, ponieważ była w ciągu alkoholowym. W tym czasie, co kurator opisał w raportach składanych w sądzie, życie obu kobiet kręciło się wokół wizyt mężczyzn, którzy współżyli z prostytuującą się panią Anną i płacili za to alkoholem dla pani Marzeny oraz bójek, które najczęściej dotyczyły pieniędzy (pani Marzena nie miała dowodu osobistego, więc pieniądze z jej konta bankowego podejmowała córka). Kiedy 56-latka przestała pić (jej kurator powiedział w rozmowie z DDWloclawek.pl, że jest trzeźwa od trzech miesięcy), Hupale udało się wyrobić jej dowód osobisty oraz namówić na badanie tomografem (pani Marzena cierpi na padaczkę alkoholową) i zapisać na wizytę do neurologa.

Mimo interwencji ogólnopolskich mediów problem pani Marzeny i pani Anny pozostaje nierozwiązany. Urzędnicy z włocławskiego ratusza zapewniają jednak, że niebawem pani Anna otrzyma mieszkanie socjalne, dzięki czemu przestanie mieszkać z matką. Zdaniem Jarosława Hupały to wpłynie pozytywnie na obydwie kobiety. Na 21 grudnia zaplanowano natomiast kolejną rozprawę w sprawie umieszczenia pani Anny w Domu Pomocy Społecznej. Do tego czasu kobieta może już urodzić kolejne dziecko (termin porodu również przypada na grudzień), co będzie oznaczało, że zamiast rozwiązania sprawy, będziemy mieli do czynienia z rozbudowaniem jej o kolejny wątek.

(NS)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

Ewa111Ewa111

1 0

Kiedy będzie ten odcinek w telewizji? 14:32, 14.11.2017

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Alka0Alka0

1 0

Był wczoraj - 13 listopada. 15:07, 14.11.2017


REKLAMA
© ddtorun.pl | Prawa zastrzeżone | 2017